Ratownicy z warszawskich taksówek

Jerzy Dziekoński
opublikowano: 14-05-2014, 10:57

Taksówkarze jednej z warszawskich korporacji utworzyli Grupę Operacyjną Ratownictwa Drogowego, która została wpisana do systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego. Są odpowiednio przeszkoleni i wyposażeni w sprzęt pierwszej pomocy. Łatwo ich rozpoznać, bo jeżdżą oznakowanymi wozami. Najczęściej na miejscu wypadku są szybciej niż karetka.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Stworzona przez taksówkarzy korporacji Elle Grupa Operacyjna Ratownictwa Drogowego została zarejestrowana w strukturach Państwowego Ratownictwa Medycznego w marcu br. Jest to pierwsza tego typu inicjatywa w Polsce włączona do oficjalnego systemu. „Niewykluczone, że pierwsza w Europie” — nie kryją dumy taksówkarze.

Zaczęło się od Euro 2012

Działalność taksówkarzy ratowników rozpoczęła się dwa lata wcześniej. Pomagali zabezpieczać Euro 2012, jak również kilka innych, mniejszych imprez. Skąd taki pomysł?

„To firma wyszła z inicjatywą, aby kierowcy przeszli szkolenia z zakresu udzielania pierwszej pomocy. Na początku podstawowy kurs przeszli wszyscy taksówkarze, w sumie ok. 1500 osób — opowiada Grzegorz Mrówka, taksówkarz i ratownik. — Dla chętnych zorganizowano szkolenia zaawansowane z zakresu kwalifikowanej pierwszej pomocy (KPP). To dziewięćdziesiąt godzin własnego czasu, który bezinteresownie poświęciliśmy”.

Efekt jest imponujący. Po warszawskich ulicach jeździ obecnie ok. 100 świetnie przeszkolonych ratowników z korporacji taksówkarskiej. Aż 31 z nich ma wyposażenie medyczne i oznakowane pojazdy.„Na wyposażeniu mamy apteczki R1, czyli nieco uboższe zestawy straży pożarnej, kołnierze ortopedyczne, bandaże oraz zestawy AED” — wylicza Arkadiusz Rakoczy, jeden z ratowników.

Bardzo przydatne umiejętności

Jak się okazuje, sprzęt nie zarasta kurzem, a o umiejętnościach trudno zapomnieć, bo są przydatne codziennie. Na stołecznych ulicach wciąż dochodzi do groźnych zdarzeń. Ratownicy z taksówek najczęściej są na miejscu jeszcze przed karetką. Nawet tuż przed naszą rozmową trafili na wypadek, w którym ucierpiał kierowca skutera. Nie przejechali obojętnie.

„Ja kierowałem ruchem, a Arek udzielił pierwszej pomocy” — relacjonuje Grzegorz Mrówka. „Sytuacja wymagała zastosowania kołnierza ortopedycznego u kierowcy skutera” — dodaje Arkadiusz Rakoczy.

„Kiedy przyjeżdża karetka, najczęściej pacjent jest już opatrzony, gotowy do odwiezienia do szpitala” — podsumowuje Tomasz Jakubowski, trzeci z ratowników.
„Pamiętam jak jeden z naszych kolegów skutecznie przeprowadził resuscytację u kobiety, u której doszło do zatrzymania krążenia. Działo się to tuż przy szpitalu na ulicy Kasprzaka. Zanim z placówki przybiegli lekarze, taksówkarz uratował jej życie” — wspomina Arkadiusz Rakoczy.


Biorąc pod uwagę liczbę działających w Warszawie karetek, których jest ledwie sześćdziesiąt, oznakowane taksówki zwiększają siły ratownicze o połowę. W dodatku, z racji wykonywanego zawodu taksówkarze są w ciągłym ruchu na terenie całego miasta, świetnie skomunikowani i zorganizowani. Tworzą sieć, która w systemie ratowniczym jest nie do przecenienia.

Obowiązki ratowników taksówkarze wykonują „przy okazji”, w godzinach pracy. I nie biorą za to ani złotówki ekstra. Dlaczego chcą pomagać? „Mam małe dziecko, chciałem dowiedzieć się, jak mógłbym mu pomóc w groźnej sytuacji. Wcześniej nawet nie wiedziałam, co robić gdyby się zakrztusiło” — mówi Grzegorz Mrówka.
„Niedawno pomagałem kierowcy, który uderzył w słup i omal nie zginął. Nie od obrażeń, lecz przez gumę do żucia, którą się udławił. Udrożniłem mu drogi oddechowe. Wcześniej nie wiedziałbym, co zrobić” — uzupełnia Arkadiusz Rakoczy.
Tomasz Jakubowski dodaje, że napis „Ratownik” na boku taksówki niesie tylko odpowiedzialność, żadnych przywilejów ani taryfy ulgowej. Są i plusy: ratownicy zgodnie przyznają, że szkolenie KPP otworzyło im oczy na wiele spraw i poszerzyło horyzonty. Swoją wiedzą chcą się również dzielić. 15 maja w jednym z warszawskich przedszkoli poprowadzą razem ze strażakami i ratownikami z PCK pokazy pierwszej pomocy.

Wartościowe wsparcie

Pracownicy pogotowia ratunkowego doceniają działania ratowników w taksówkach. Tam, gdzie liczą się minuty, a gra toczy się o ludzkie życie, cenna jest każda para rąk. „Ratownicy z tej grupy są odpowiednio przeszkoleni i gotowi do udzielenia pierwszej pomocy. Uważam, że stanowią doskonałe wsparcie systemu ratowniczego w Warszawie” — przyznaje Wojciech Piechowski, kierownik Szkoły Ratownictwa Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego Meditrans w Warszawie.

Nie wszędzie współpraca tak się układa. W Krakowie od wielu lat działa lotna grupa ratowników motocyklistów z Fundacji R2. Pogotowie oficjalnie nie chce mieć z nimi nic wspólnego, mimo że ich działalność również wpisana jest w ramy Państwowego Ratownictwa Medycznego. „Nie mamy żadnego kontaktu z dyrekcją pogotowia, która uważa, że nie ma podstaw prawnych do podjęcia z nami współpracy. Natomiast mamy świetny kontakt z ratownikami z karetek, którzy bardzo doceniają naszą pomoc” — mówi Jarosław Maj, prezes Fundacji R2.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Jerzy Dziekoński

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.