Rak piersi wymaga indywidualizacji terapii

Iwona Kazimierska
opublikowano: 22-01-2014, 09:58

Skuteczność leczenia raka piersi zależy od jego zaawansowania, ale również od rodzaju tego nowotworu. Stosunkowo najłatwiejszy do powstrzymania jest rak hormonozależny, natomiast najgorsze rokowania ma typ potrójnie ujemny.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Rak piersi jest chorobą niejednorodną. „Każda kobieta z wykrytym rakiem piersi powinna mieć określony w badaniu typ nowotworu. W tej chwili to główne kryterium w podejmowaniu decyzji o leczeniu, bez względu na to, czy jest to wczesna postać raka piersi, czy też rozsiany nowotwór” — mówiła dr Agnieszka Jagiełło-Gruszfeld z warszawskiego Centrum Onkologii podczas spotkania „Zmieniamy statystyki: zaawansowany rak piersi”.

Najmniej agresywny nowotwór

W przypadku raka hormonozależnego na powierzchni guza są bardzo aktywne receptory ER (estrogenowe) lub/i PgR (progesteronowe). Pod wpływem działania hormonów guz się powiększa.

Na ten nowotwór zapadają najczęściej kobiety po menopauzie. Na szczęście jest to najmniej agresywny typ raka, ponieważ w 80 proc. przypadków nie dochodzi do nawrotu choroby, a więc szansa na przeżycie jest znaczna.

„Hormonozależne raki piersi najczęściej dają przerzuty niskiego ryzyka do kości i tkanek miękkich. To są nowotwory z reguły o długoletnim przebiegu — wyjaśnia dr n. med. Aleksandra Łacko z Katedry Onkologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, Zakładu Leczenia Systemowego Nowotworów Litych. — Chore z tego typu rakiem piersi przeważnie są leczone hormonalnie, ponieważ jest to postępowanie najlepiej tolerowane. Leki są częściowo pozbawione krzyżowej oporności, więc można je stosować sekwencyjnie. Taka terapia ma oczywiście działania niepożądane, ale w porównaniu do chemioterapii skutki uboczne są niewielkie”.

Nadekspresja receptora HER2

Rak piersi, który charakteryzuje się nadekspresją receptora HER2 zazwyczaj gorzej rokuje. Jednak jego oznaczenie stwarza możliwość zastosowania odpowiedniego leczenia celowanego. Na powierzchni guza znajdują się receptory genu HER2. Przewodzi on do komórek sygnały do szybszego wzrostu i rozmnażania guza.

Zobacz więcej

dr n. med. Aleksandra Łacko

W wielu ośrodkach onkologicznych, m.in. w Centrum Onkologii w Warszawie, ocena statusu HER2 odbywa się rutynowo we wszystkich nowych przypadkach raka piersi od 2001 r. ze względu na znaczenie w wyborze metod leczenia. W uzasadnionych przypadkach (wznowa, przerzuty) status HER2 określany jest również w nowotworach rozpoznanych wcześniej, a znajdujących się w obserwacji klinicznej.

Leczenie raka piersi HER2+ polega na terapii celowanej. Podstawowe leki to trastuzumab i lapatynib, które działają wybiórczo tylko na komórki nowotworowe, hamując ich wzrost i podział. Terapia celowania (skierowana przeciwko konkretnej populacji komórek) pozwala na skuteczniejszą walkę z nowotworem i powoduje wydłużenie przeżycia bez progresji choroby. Dodatkową zaletą jest to, że leczenie nie pogarsza jakości życia pacjentek.

Typ słabo wykrywalny w mammografii

Guzy, w których nie stwierdza się ekspresji receptorów hormonalnych, a także nadekspresji receptora HER2, stanowią odmianę raka piersi, nazywaną potrójnie negatywną lub potrójnie ujemną. To typ raka piersi o najgorszych rokowaniach. Trudno go zdiagnozować we wczesnym stadium, ponieważ jest słabo wykrywalny w mammografii. Rozwój raka potrójnie ujemnego może postępować znacznie szybciej niż w przypadku nowotworu o innym fenotypie. „W przypadku tych guzów jesteśmy pozbawieni możliwości leczenia ukierunkowanego molekularnie, pozostaje chemioterapia. Rak potrójnie ujemny często daje przerzuty do mózgu” — mówi dr Łacko.



Zdaniem specjalisty
Choroba przewlekła, ale niejednorodna

 dr n. med. Aleksandra Łacko, Katedra Onkologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, Zakład Leczenia Systemowego Nowotworów Litych

Rak piersi stał się w wielu przypadkach chorobą przewlekłą. We wczesnej postaci tego nowotworu sięgamy po leczenie radykalne z nadzieją, że takie ono będzie. Wtedy chore, które bardzo się boją leczenia onkologicznego, zaciskają zęby mówiąc: wytrzymam kilka miesięcy, ale będę wyleczona.
W przypadku rozsianego raka piersi już raczej nie mówimy o leczeniu. Tylko u nielicznej grupy pacjentek z izolowanymi przerzutami istnieje szansa terapii radykalnej. Znakomita większość to chore, których nie potrafimy wyleczyć. Pozostaje opieka paliatywna, która być może wydłuży im życie i zapewni możliwie najlepszą jego jakość.

Obecnie mediana czasu przeżycia u chorych na rozsianego raka piersi wynosi 18-24 miesiące. Są jednak pacjentki, u których choroba niezwykle szybko postępuje i mają przed sobą zaledwie kilka miesięcy życia. Staramy się je tak leczyć, aby miały jak najmniej powikłań i jak najlepiej znosiły chorobę.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Iwona Kazimierska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.