Quo vadis Centrum Onkologii?

Agnieszka Katrynicz
09-11-2011, 00:00

Warszawskie Centrum Onkologii czeka prawdziwe trzęsienie ziemi. Zadłużone po uszy, z oskarżeniami o nepotyzm i łapówkarstwo, ma stać się nowoczesnym Narodowym Centrum Chorób Nowotworowych. Obecnie w CO prowadzona jest kontrola NIK, wynajęta została również firma, która wykonuje niezależny audyt.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
„Jest wiele przykładów nepotyzmu, są nieprawidłowości finansowe i zarzuty łapówkarstwa. W kilku klinikach nie zamknięto ponad tysiąca historii chorób, przez co NFZ nie może wypłacić pieniędzy za leczenie i wykonane zabiegi. Każdy oddział czy klinika to państwo w państwie, księstwo udzielne, gdzie zakładnikami są pacjenci” — mówi wprost Andrzej Włodarczyk, wiceminister zdrowia.

W atmosferze 
oskarżeń i podejrzeń

W prokuraturze są w tej chwili rozpatrywane trzy sprawy przeciwko pracownikom naukowym Centrum. Dodatkowo wiceminister Włodarczyk zarzucił znanemu ginekologowi onkologicznemu prof. Mariuszowi Bidzińskiemu działania korupcyjne i nepotyzm. Profesor nie pozostał dłużny ministrowi, sugerując, że ogłoszony przez Ministerstwo Zdrowia konkurs na szefa kliniki nowotworów narządów płciowych kobiety (którą kierował przez ostatnie 10 lat) może być ustawiony.

Ten mały wycinek pokazuje, jak bardzo atmosfera w warszawskim CO jest nasycona oskarżeniami i podejrzeniami. W efekcie z pracy w instytucie zrezygnowało wielu cenionych lekarzy. „Praca w takiej atmosferze stała się nie do zniesienia. Zapomniano tam o najważniejszej rzeczy — etyce i chęci niesienia pacjentowi pomocy” — mówi dr hab. Tadeusz Pieńkowski, były konsultant wojewódzki w dziedzinie onkologii klinicznej, który obecnie pracuje w niedawno otwartym Europejskim Centrum Zdrowia Otwock. W tej placówce można znaleźć też kilku innych lekarzy kojarzonych dotąd z CO.

Do tego dochodzi brak pieniędzy na inwestycje i podwyżki pensji, których domagają się związki zawodowe, a także złe warunki przyjmowania pacjentów — od lat placówka ta jest sztandarowym przykładem złej organizacji pracy, w efekcie czego tłumy chorych codziennie kłębią się na korytarzach przychodni. Kolejnym problemem jest spór zbiorowy, w który wdały się z pracodawcą trzy z ośmiu związków zawodowych, działających przy Centrum.
Nic więc dziwnego, że kondycją CO zainteresowało się Ministerstwo Zdrowia, a dokładnie wiceminister Andrzej Włodarczyk. To on jest głównym motorem zmian, jakie mają zajść w lecznicy.


Cały artykuł na ten temat znajduje się w Pulsie Medycyny nr 16 (237).

Aktualna oferta prenumeraty Pulsu Medycyny

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Agnieszka Katrynicz

Najważniejsze dzisiaj
Puls Medycyny
Inne / Quo vadis Centrum Onkologii?
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.