PZ: przychodnia to nie taśma produkcyjna

Mariola Marklowska-Dzierżak
opublikowano: 02-12-2009, 00:00

Kolejny raz pod znakiem zapytania stanęło podpisywanie umów przez lekarzy rodzinnych zrzeszonych w Federacji Porozumienie Zielonogórskie. Uważają, że warunki kontraktów proponowanych przez płatnika jawnie dyskryminują małe praktyki lekarskie.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Według członków tej organizacji, w rozporządzeniu w sprawie świadczeń gwarantowanych w poz minister zdrowia bez konsultacji z PZ, wbrew podpisanemu porozumieniu wyborczemu, zmieniła warunki realizacji kontraktów na świadczenia usług medycznych w 2010 roku.

„Do rozporządzenia wprowadzono zapis, że lekarz rodzinny ma być dostępny codziennie przez 10 godzin – od 8.00 do 18.00. Jednoosobowe praktyki nie są w stanie spełnić tego wymogu. Mogą sobie z nim poradzić jedynie duże, wieloosobowe przychodnie, gdzie część lekarzy przychodzi do pracy do południa, a część po południu” – mówi Bożena Janicka, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie.

PZ stoi na stanowisku, że to pacjent, a nie urzędnik Ministerstwa Zdrowia czy Narodowego Funduszu Zdrowia, powinien mieć wpływ na ustalanie grafiku przyjęć. I to on, składając deklarację wyboru, decyduje, który świadczeniodawca przetrwa na rynku usług medycznych, a który nie. „Nie można zmuszać lekarza do 10-godzinnej pracy przez pięć dni w tygodniu. To nie taśma produkcyjna” – dodaje Bożena Janicka.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Mariola Marklowska-Dzierżak

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.