Pytanie o zagraniczne wojaże w każdym wywiadzie lekarskim

Anna Nadulska, Lublin
opublikowano: 27-05-2002, 00:00

Wśród groźnych dla polskich turystów chorób w dalszym ciągu znajduje się malaria. Potwierdzono to w trakcie konferencji szkoleniowej ?Medycyna tropikalna", którą pod koniec kwietnia zorganizowała lubelska AM wraz z Kliniką Chorób Zakaźnych oraz przedstawicielami Instytutu Medycyny Morskiej i Tropikalnej w Gdyni.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Jak referował dr Krzysztof Tomasiewicz, oprócz typowo tropikalnych rejonów świata, malarię można przywieźć także z Rumunii, Mołdawii i Bułgarii. Profilaktyczne działania zapobiegające zachorowaniu polegają głównie na skutecznej ochronie przed ukąszeniami komarów, natomiast prewencyjne stosowanie leków przed, w trakcie i po powrocie z zagranicy wymaga przeanalizowania realnej groźby zachorowania na malarię. Profilaktyka swoista zazwyczaj nie jest potrzebna w rejonach silnie zurbanizowanych, rozległych enklawach turystycznych (tam powszechnie stosowane są chemiczne środki zabijające komary), a także w pewnych miesiącach, w tzw. porze suchej. Trzeba pamiętać, że środki przeciwmalaryczne upośledzają zdolność prowadzenia pojazdów mechanicznych oraz są silnie teratogenne. Przez trzy miesiące od zakończenia ich przyjmowania obowiązuje ścisła antykoncepcja.
Kłopotliwa pamiątka z podróży
Rocznie w Polsce notuje się średnio 20-30 przypadków malarii importowanej. W 2000 r. do Państwowego Zakładu Higieny zgłoszono 24 takie przypadki. Wszyscy chorzy wrócili z podróży zagranicznej - najczęściej do Afryki (15 osób), 4 osoby przywiozły malarię z Azji, 3 - z obu Ameryk: Północnej i Południowej, a dwie - z Papui-Nowej Gwinei. Z wywiadu wynikało, że tylko cztery osoby stosowały jakąkolwiek profilaktykę.
Zdaniem dr Leszka Mayera z Instytutu Medycyny Morskiej i Tropikalnej w Gdyni, narastające zagrożenie Polaków chorobami występującymi w egzotycznych regionach jest ciągle niedoceniane w naszym kraju zarówno przez pacjentów, jak i lekarzy. ?Dlatego tak ważne jest, by w przypadku biegunek i gorączki lekarz POZ obowiązkowo zapytał pacjenta, czy był zagranicą, a jeśli tak, to gdzie. Zalecamy także, by około trzech tygodni po powrocie z krajów tropikalnych, nawet jeśli nie występują niepokojące objawy, pacjenci byli kierowani przez lekarza na badania kontrolne do poradni przyszpitalnych. Chorobami tropikalnymi, oprócz naszej placówki, zajmują się także oddziały chorób zakaźnych w Warszawie, Poznaniu, Krakowie, Łodzi, Wrocławiu i Białymstoku" - wyjaśnia L. Mayer.
Oko w oko z czarną wdową
Według amerykańskich danych, do krajów tropikalnych wyjeżdża około 35 mln osób rocznie. Wśród nich prawie połowa ma problemy zdrowotne, ale tylko 1 proc. stanowią choroby infekcyjne, wśród których prym wiedzie biegunka podróżnych, malaria i zakażenie AIDS, a także najczęściej już nieobecne w większości krajów starego kontynentu - polio czy dur brzuszny. W 45 proc. przypadków występują ?tradycyjne" choroby układu krążenia.
Zdaniem dr. Tomasza Krygiera z Instytutu Medycyny Morskiej i Tropikalnej w Gdyni, pierwsza rada dla turystów lubiących egzotyczne kraje to przede wszystkim przestrzeganie starej, kolonialnej zasady: jeśli chcesz coś zjeść, to wcześniej ugotuj to, zagotuj, obierz albo zapomnij o jedzeniu w ogóle.
Poważne zagrożenie stanowią różne akweny wodne. Pomijając możliwość wtargnięcia wszelakich patogennych nicieni lub przywr do ludzkiego organizmu w trakcie kąpieli w wodach słodkich, coraz częściej pojawiają się śmiertelne wypadki podczas nurkowania w obszarach raf koralowych na skutek zetknięcia się z jadowitymi ślimakami morskimi, jeżowcami, niektórymi rybami, gąbkami. Kontakt skórny z pewnym gatunkiem meduz może wywołać u człowieka nawet wstrząs kardiogenny, a zetknięcie ze stułbiami - groźne w skutkach oparzenie i wystąpienie na skórze trwałych, szpecących blizn. Okazuje się, że w wielu krajach (m.in. Australii, Nowej Zelandii) są już dostępne surowice neutralizujące tego typu jady. Zaleca się jednak nurkowanie w odpowiednich gumowych kombinezonach i osłanianie rąk grubymi rękawicami.
Na stałym lądzie ryzykowne może być spotkanie z niektórymi stawonogami, jak czarny skorpion, pająkami (ptasznik, czarna wdowa), wężami (np. kobra potrafi unieść głowę na wysokość 1,5 m i ukąsić w szyję lub twarz) oraz z wieloma innymi niebezpiecznymi zwierzętami.
Sprawą zawsze bardzo istotną jest obowiązek dokonania szczepienia przeciwko żółtej febrze (wymóg WHO) oraz przeciwko niektórym chorobom np. wzw typ A lub uzupełniających polski kalendarz szczepień obowiązkowych.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Anna Nadulska, Lublin

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.