Publiczne placówki onkologiczne będą liczyć straty po pandemii COVID-19

Marta Markiewicz
opublikowano: 30-06-2020, 12:20

W czasie 100 dni trwania pandemii COVID-19 większość publicznych placówek onkologicznych starała się nieść pomoc swoim pacjentom. Organizując przyjęcia w nowym reżimie sanitarnym i ograniczając część planowych procedur, szpitale onkologiczne wystawiły się na ciężką próbę. Redakcja "Pulsu Medycyny" dotarła do pisma, w którym dyrektorzy publicznych placówek onkologicznych apelują do NFZ o wsparcie. Czy placówki będą mogły liczyć na dodatek COVID-owy?

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Zapowiedziane w ostatnich dniach zmiany w ryczałcie szpitali wchodzących do tzw. sieci szpitali, a także zmiany w stawkach leczenia stomatologicznego skłoniły placówki onkologiczne do rewizji własnych finansów. Niestety, okazuje się, że pomimo wielu wysiłków włożonych w utrzymanie działalności w trakcie pandemii COVID-19 i wdrożenie najostrzejszego reżimu sanitarnego, szpitale onkologiczne będą musiały mocno zaciskać pasa. Zaplanowana 3-procentowa podwyżka ryczałtów będzie bowiem kroplą w morzu potrzeb publicznych placówek onkologicznych.

Pismo Ogólnopolskiego Zrzeszenia Publicznych Centrów i Instytutów Onkologicznych skierowane do prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia
Zobacz więcej

Pismo Ogólnopolskiego Zrzeszenia Publicznych Centrów i Instytutów Onkologicznych skierowane do prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia Fot. Puls Medycyny

Placówki onkologiczne po cichu o swoich potrzebach

Redakcja "Pulsu Medycyny" dotarła do pisma, jakie w połowie czerwca Ogólnopolskie Zrzeszenie Publicznych Centrów Onkologii i Instytutów Onkologicznych wysłało do centrali NFZ. Publiczne centra onkologii, nie szukając medialnego rozgłosu, zwróciły się z zapytaniem o możliwość wprowadzenia w ich placówkach - wzorem zmian, jakie wprowadzono w stomatologii - "dodatku COVID-owego".

Jak wskazał dr hab. n. med. Adam Maciejczyk, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Publicznych Centrów i Instytutów Onkologicznych i jednocześnie prezes Polskiego Towarzystwa Onkologicznego, świadczenia onkologiczne były jednymi z niewielu, które nie zostały wstrzymane w czasie trwającej pandemii.

"Szpitale onkologiczne kontynuowały realizację świadczeń onkologicznych, wdrażając wszelkie niezbędne procedury sanitarne. Oczywistym jest fakt, że pacjenci onkologiczni stanowią grupę najwyższego ryzyka, dlatego szpitale nałożyły na siebie ostry reżim sanitarny wymagający dużych nakładów finansowych" - tłumaczył w piśmie do NFZ. Dr hab. Adam Maciejczyk dodał również, że szpitale onkologiczne poniosły duże, dodatkowe koszty związane m.in. z zakupem środków ochrony osobistej dla personelu i pacjentów, z funkcjonowaniem śluz sanitarnych czy wykonywaniem testów na obecność koronawirusa u personelu, jak i pacjentów. 

Dlatego też w imieniu dyrektorów publicznych placówek dr hab. Adam Maciejczyk wystąpił z wnioskiem o wprowadzenie dopłaty COVID-owej do świadczeń onkologicznych.

NFZ odpowiada: zwiększamy ryczałt placówkom w sieci szpitali

Odpowiadając na wniosek placówek onkologicznych, centrala NFZ wskazała, że wspólnie z resortem zdrowia przygotowano "zestaw konkretnych instrumentów finansowych", których zadaniem ma być ustabilizowanie sytuacji szpitali w trakcie trwającej pandemii. 

"Wprowadzone rozwiązania obejmują wszystkich świadczeniodawców. Ponad miliard złotych został przeznaczony na sfinansowanie zwiększenia wyceny punktu o 5 proc. w ryczałcie podstawowym systemu zabezpieczenia (PSz). Przeszacowanie wartości ryczałtu jest naliczane wstecznie od stycznia 2020 roku" - wskazał w odpowiedzi Leszek Szalak, dyrektor Departamentu Świadczeń Opieki Zdrowotnej, centrali NFZ.

Ponadto Ministerstwo Zdrowia zapytane przez redakcję "Pulsu Medycyny" o możliwość wsparcia placówek wskazało, że kołem ratunkowym dla świadczeniodawców są również rozwiązania finansowe takie jak płatność rat kontraktowych niezależnie od poziomu realizacji świadczeń, przyspieszenie i zwiększenie częstotliwości wypłaty środków wynikających z kontraktów (odbywa się na wniosek świadczeniodawcy i może wynosić nawet do 4 razy w miesiącu), a także wprowadzenie teleporad, które pozwalają na szersze zastosowanie zdalnych form opieki nad pacjentami.

Plasterek na ranę wymagającą szycia

Czy te działania są w stanie realnie pomóc publicznym placówkom onkologicznym? Zdaniem naszych rozmówców, którzy prosili o zachowanie anonimowości, zwiększenie ryczałtu o 5 proc. jest ratunkiem finansowym, ale niekoniecznie dla placówek onkologicznych. Struktura finansowa przychodów tych ostatnich wyraźnie wskazuje na to, że ryczałt otrzymywany w ramach sieci szpitali stanowi w większości dużych placówek wyspecjalizowanych w procedurach onkologicznych zaledwie jednocyfrowy procent całego przychodu. Dlatego zdaniem środowiska onkologów pandemia COVID-19 obnażyła, jak ważna jest zmiana wycen świadczeń onkologicznych kontraktowanych odrębnie.

Onkologia
Ekspercki newsletter z najważniejszymi informacjami dotyczącymi leczenia pacjentów onkologicznych
ZAPISZ MNIE
×
Onkologia
Wysyłany raz w miesiącu
Ekspercki newsletter z najważniejszymi informacjami dotyczącymi leczenia pacjentów onkologicznych
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska). Klauzula informacyjna w pełnej wersji dostępna jest tutaj

Prof. Krzysztof Składowski: Wzrost ryczałtu o 5 proc. nie jest realnym wsparciem dla szpitali onkologicznych

O opinię dotyczącą sytuacji finansowej placówek onkologicznych w dobie COVID-19 zapytaliśmy również prof. dr. hab. n. med. Krzysztofa Składowskiego, dyrektora Narodowego Instytutu Onkologii w Gliwicach:

"Wzrost ryczałtu o 5 proc. w przypadku szpitali onkologicznych nie jest żadnym rozwiązaniem, ponieważ ryczałt stanowi jedynie 5-10 proc. ich przychodu. W przypadku Narodowego Instytutu Onkologii w Gliwicach jest to jedynie 5 proc.
Po wybuchu pandemii, kiedy większość szpitali – poza tzw. jednoimiennymi, dedykowanymi chorym na COVID-19 – wstrzymała przyjęcia pacjentów, centra i instytuty onkologiczne były jednymi z nielicznych kontynuujących realizacje świadczeń medycznych. Chory na raka musi kontynuować leczenie, zwłaszcza radio- i chemioterapię, nie może czekać na zakończenie pandemii, bo może tego nie doczekać.

Żeby zapewnić bezpieczeństwo naszym pacjentom, ale też pracownikom, wdrożyliśmy wiele procedur mających na celu ograniczenie ryzyka zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2. I ponieśliśmy ogromne wydatki m.in. na zakup środków ochrony indywidualnej, płyny do dezynfekcji, urządzenia do fumigacji pomieszczeń. 5-procentowy wzrost wyceny punktu w ryczałcie nie jest w stanie zrekompensować nam ani tych wydatków, ani znacznego spadku wykonywanych świadczeń zdrowotnych. W przypadku zabiegów chirurgicznych był on nawet 35-procentowy, a w Zakładzie Radioterapii i Zakładzie Medycyny Nuklearnej i Endokrynologii Onkologicznej 20-procentowy. Główną przyczyną tego spadku było to, że wielu pacjentów w obawie przed zakażeniem SARS-CoV-2 nie zgłaszało się na zaplanowaną operację czy naświetlania. Powoli wracamy do sytuacji sprzed wybuchu pandemii, ale poniesionych strat nikt nam nie wyrównał.

Oczekiwalibyśmy od Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia realnego wsparcia finansowego."

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Marta Markiewicz

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.