Czy psychiatra powinien współdecydować o eutanazji?

Monika Wysocka
opublikowano: 27-03-2013, 23:04
aktualizacja: 01-07-2018, 23:17

Czy psychiatra powinien uczestniczyć w procedurze podejmowania decyzji o eutanazji? Wydaje się to oczywiste, ale niektórzy zwracają uwagę, że będzie to miało skrajnie negatywny wpływ na relacje lekarz — pacjent.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

W 2012 roku w czasopiśmie „Psychosomatics” ukazała się praca, której autorzy Ruaidhrí McCormack i Rémy Fléchais próbują ustalić, jaka jest rola psychiatry w krajach, gdzie eutanazja lub inne praktyki pomocy w zakończeniu życia przez pacjenta są dopuszczalne. Poszukiwano między innymi danych o tym, jak często proszono psychiatrę o konsultację dla osób starających się o eutanazję. W Belgii zdarzyło się to w 5,2 proc. przypadków, w Stanach Zjednoczonych, gdzie eutanazja jest dopuszczalna w Oregonie i Waszyngtonie, było to odpowiednio 6,7 proc. oraz 4,2 proc. Brak było danych dotyczących Holandii i Luksemburga.

Autorzy badań zauważają, że choć eutanazja jest ograniczona tylko do chorób, które są związane z przewlekłymi i nieuleczalnymi cierpieniami somatycznymi, to zaczyna być stosowana także u chorych z zaburzeniami psychicznymi. „Danych jest bardzo mało, ale wiemy, że to się już zdarza. Na przykład w Belgii na 1526 pacjentów, u których dokonano eutanazji, 34 chorych to były osoby z rozpoznaniem neuropsychiatrycznym. To mogli być chorzy neurologiczni, ale też tacy, którzy mieli tylko zaburzenia psychiczne. W Holandii wśród 3136 osób, u których wykonano eutanazję w 2010 roku, były 2 osoby chore na depresję, zaś 25 osób miało otępienie. W USA eutanazja u osób z zaburzeniami psychicznymi nie jest dozwolona” — wylicza dr n. med. Tomasz Szafrański, który przez wiele lat pracował w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.

Czy psychiatra powinien uczestniczyć w podejmowaniu decyzji o zakończeniu życia pacjenta

Argumenty przemawiające za tym, że psychiatra powinien uczestniczyć w procedurze podejmowania decyzji o zakończeniu życia pacjenta, nie dla wszystkich jednak są przekonujące. Niektórzy uważają, że będzie to miało skrajnie negatywny wpływ na relacje lekarz — pacjent. Pytań, na które nie sposób udzielić jednoznacznej odpowiedzi, pozostaje wiele.

Skoro zadaniem lekarza jest zapobieganie samobójstwom, to jak może on uczestniczyć w pomaganiu samobójstwu? Czy psychiatra może wydać opinię, w której zgodzi się z pacjentem, że jego życie jest beznadziejne? W jaki sposób psychiatra ma zaakceptować moralną odpowiedzialność za udział w zatwierdzaniu decyzji o zakończeniu życia? Czy psychiatra jest w stanie zaakceptować brak udziału w takiej procedurze, jeżeli będzie to oznaczało na przykład dopuszczenie do wykonywania eutanazji u chorych z nierozpoznaną i nieleczoną ciężką depresją?

W publikacjach z różnych krajów pojawiają się także rozważania dotyczące tego, czy obowiązujące przepisy prawa i wiedza medyczna w ogóle pozwalają psychiatrom na ocenę zdolności pacjenta do podjęcia decyzji o zakończeniu swojego życia?

Eutanazja z naukowego punktu widzenia

W opinii środowiska medycznego, psychiatrzy powinni brać aktywny udział w debacie na temat eutanazji i wspomaganego samobójstwa. Prof. Matthew Hotopf i Annabel Price w artykule opublikowanym w „British Journal of Psychiatry” (2011) uważają, że to właśnie psychiatrzy mogą zwrócić uwagę na wiele istotnych kwestii, które są traktowane marginalnie lub często zupełnie pomijane w debacie.

Po pierwsze, zbyt szeroki dostęp do eutanazji może być polem do wielu nadużyć. „W Wielkiej Brytanii media opisywały przypadek osoby cierpiącej na zespół przewlekłego zmęczenia. Decyzja o pomocy w samobójstwie wydawała się oczywistym rozwiązaniem tego problemu, choć zespół przewlekłego zmęczenia jest diagnozą stawianą na podstawie niewyjaśnionych medycznie objawów, a badania nie wskazują na to, żeby czas życia takiej osoby był istotnie krótszy niż przeciętej osoby w populacji” — mówi dr Szafrański.

Po drugie, psychiatrzy mogą zwrócić uwagę na to, jak bardzo skomplikowana jest ocena zdolności do wyrażenia świadomej woli. Nie tylko u osób w stanach depresyjnych czy z zaburzeniami funkcji poznawczych, ale także u chorych z zaburzeniami osobowości. Podejmowane przez nich próby samobójcze bardzo często są próbą komunikacji wyrażającą zaburzone relacje. Pokazuje to, jak trudno jest ocenić faktyczne motywy — czy rzeczywiście mamy do czynienia z życzeniem śmierci czy z wołaniem o pomoc?

Po trzecie, osoby, które cierpią z powodu choroby przewlekłej, często adaptują się do sytuacji, a wraz z upływem czasu zmieniają się ich życzenia i oczekiwania, także te dotyczące zakończenia życia. „Wiemy z badań, że zaledwie 1-2 proc. osób uratowanych z poważnej próby samobójczej w ciągu kolejnego roku podtrzymuje pragnienie śmierci w konsekwentny sposób i ginie w wyniku kolejnej próby” — mówi dr Szafrański.

Opieka psychologiczna kluczowa w opiece nad chorym terminalnie

Psychiatra zwraca dodatkowo uwagę na brzemię niesione przez rodziny, które często pozostają bez wsparcia. To zwykle niedostrzegany aspekt losu osób przewlekle chorych. „Problemy, których doświadczają członkowie rodziny, ich zmęczenie, frustracja, poczucie bezradności, mogą jak bumerang wracać i odbijać się na stanie chorych” — uważa dr Szafrański. Dlatego rola psychiatry i szerzej rola opieki psychologicznej może i powinna polegać także na tym, aby w sposób dostosowany do potrzeb podejmować interwencje dotyczące rodziny chorego.

Dr Szafrański podkreśla, że w bardzo wielu przypadkach można mieć wpływ na leczenie bólu, depresji, zaburzeń lękowych czy poprawę komfortu życia — to są czynniki, które mogą w istotny sposób wpływać na zmianę decyzji o chęci poddania się eutanazji. Możemy stosować leki, ale powinniśmy także dążyć do tego, aby osoby w stanach terminalnych miały dostęp do opieki psychologicznej.

W 2012 roku autorzy z Kanady opublikowali w „Lancet Oncology” wyniki randomizowanego kontrolowanego badania dotyczącego efektów nowej metody terapeutycznej Dignity Therapy, która jest adresowana do pacjentów cierpiących na terminalną postać choroby. W opinii pacjentów terapia wzmocniła ich poczucie godności, poprawiała jakość życia, miała także korzystny wpływ na ich relacje z członkami rodziny.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Monika Wysocka

× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.