Psychiatra: częściej pomagamy teraz m.in. rodzinom zmarłych na COVID-19

EG/PAP/Hubert Bekrycht
opublikowano: 26-03-2021, 09:27

Podczas epidemii bardzo ważna jest pomoc psychiatryczna w walce z traumą po śmierci bliskich – mówi kierownik Przychodni Zdrowia Psychicznego w Centralnym Szpitalu MSWiA Jacek Koprowicz, wieloletni szef szpitala psychiatrycznego w Pabianicach, który obecnie jest konsultantem w szpitalu tymczasowym na Stadionie Narodowym.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Psychiatra mówił, że teraz nie jest już tak często, jak jeszcze kilkanaście dni temu, wzywany do Szpitala Narodowego, bo – jak tłumaczył – przebywają tam coraz poważniej chorzy, których trzeba szybko podłączać do aparatury medycznej, co wyklucza konsultacje.

iStock
iStock

Boimy się ciężkiego przebiegu i podłączenia pod respirator

"Zimą było więcej interwencji psychiatrycznych, częściej rozmawiałem z pacjentami, którym trudno się było odnaleźć w tej sytuacji nietypowej, także przecież dla nas – lekarzy, pielęgniarek i ratowników medycznych. U pacjentów było więcej przypadków depresyjnych związanych z izolacją od bliskich, od świata zewnętrznego" – podkreślił Jacek Koprowicz.

"Teraz częściej zdarzają się na przykład przypadki osób, które odmawiają wsparcia respiratorowego. Wtedy także jestem proszony o pomoc przez medyków ze Stadionu Narodowego. Przyjeżdżam, wchodzę w specjalnym stroju na salę szpitala tymczasowego i staram się ich – jak to się mówi – zabezpieczyć psychiatrycznie" – tłumaczył.

"Najpierw rozmawiam z lekarzami prowadzącymi tych pacjentów, potem słucham chorych, staram się podczas rozmowy zrozumieć emocje, jakie nimi kierują" – zaznaczył psychiatra.

"A trzeba pamiętać, że w szpitalach covidowych, szczególnie tam, na Stadionie Narodowym, panują specyficzne warunki. Do chodzących w specjalnych kombinezonach medyków wszyscy już przywykli. Sam pracuję w takim skafandrze, co przecież jest warunkiem naszego bezpieczeństwa, ale to z kolei powoduje, że nie mamy z pacjentami tzw. normalnego kontaktu" – mówił ekspert.

"W warszawskim szpitalu na stadionie, stworzonym na potrzeby epidemii, dochodzi jeszcze atmosfera miejsca, gdzie nie ma okien, gdzie pory dnia są wyznaczane przez zapalone lub gaszone światła na korytarzach" – opisywał lekarz. "To może wzbudzać poczucie niepewności, zagrożenia, trochę tak, jak w bunkrze podczas wojny" – powiedział Jacek Koprowicz.

Najczęstszą obawą pacjentów jest – wywołany przerażającymi statystykami zgonów – lęk przed podłączeniem do respiratora.

"Miałem do czynienia z chorymi, którzy nie zgadzali się na podłączenie do aparatury i to nie tylko dlatego, że znają statystykę częstszych zgonów pacjentów pod respiratorami" – wyjaśnił Jacke Koprowicz.

Lekarz ze stołecznego szpitala MSWiA podkreśla, że teraz psychiatrzy mierzą się z jeszcze trudniejszymi zadaniami niż dotychczas.

"Musimy po prostu pomagać rodzinom ludzi zmarłych na COVID-19" – podkreślił Jacek Koprowicz.

Psychologia i psychiatria
Specjalistyczny newsletter przygotowywany przez ekspertów
ZAPISZ MNIE
×
Psychologia i psychiatria
Wysyłany raz w miesiącu
Specjalistyczny newsletter przygotowywany przez ekspertów
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska). Klauzula informacyjna w pełnej wersji dostępna jest tutaj

"Naszym zadaniem jest walka z ich traumą po stracie bliskich. Tutaj, w poradni przy ul. Wołoskiej w Warszawie, mam, co wynika ze specyfiki miejsca, szpitala MSWiA, do czynienia z większą liczbą pacjentów z rodzin osób ze służb mundurowych i chociaż pomagamy wszystkim, tych jest więcej" – stwierdził.

"Więcej jest kobiet. To one – być może – głębiej przeżywają utratę bliskiej osoby" – mówił psychiatra.

"Obserwuję jednak, że – czy to w Warszawie, czy w przychodni w Pabianicach – pojawia się coraz więcej osób z traumą po nagłej śmierci osób bliskich" – zaznaczył Jacek Koprowicz.

"Osoby, które wyjeżdżają do szpitala na oddział covidowy wyglądają stosunkowo dobrze, wydaje się, że są w relatywnie dobrej kondycji, ale ta choroba, COVID-19, może jednak postępować błyskawicznie" – przypomniał psychiatra i dodał, że niektórzy tacy pacjenci już, niestety, do domu nie wracają. Wtedy – jak mówił lekarz – rodzina i przyjaciele nie mogą po prostu uwierzyć w śmierć bliskich. Pojawia się szok i niewyobrażalne przygnębienie, toteż – co podkreślił psychiatra – bliskim zmarłych na COVID-19 należy jak najszybciej pomóc.

Medycy też potrzebują wsparcia

Czasem, nawet kiedy choroba ustępuje, także potrzebna jest interwencja psychiatryczna. "Miałem niedawno taką pacjentkę, która gorączkowała prawie dwa tygodnie. W poważnym stanie przywieziono ją do szpitala na Stadionie Narodowym. Na szczęście objawy ustąpiły, pacjentka fizycznie czuje się już dobrze, ale także musiałem interweniować" – wspomina psychiatra. "Pojawiła się niestety psychoza, pacjentka ma urojenia" – tłumaczył lek. Koprowicz.

"Jeśli chodzi o pracowników służby zdrowia, nie trafił do mnie do tej pory na szczęście nikt, kto powiedziałby: ’Nie radzę sobie z emocjami, umierają mi ludzie’" – podkreślił lekarz.

"Jednak za każdym razem, kiedy przyjeżdżam do szpitala tymczasowego na Stadion Narodowy, kiedy witam się z koleżankami i kolegami, to oni odpowiadają: ’Jacek, porozmawiaj najpierw z nami’. Jest gigantyczna potrzeba wypowiedzenia tych emocji, które, nam lekarzom, towarzyszą od roku" – wyjaśnił psychiatra.

"Pani psycholog z mojej przychodni poprosiła o możliwość utworzenia wśród lekarzy tzw. grupy wsparcia. Zgodziłem się, bo to bardzo pomaga rozładować emocje i je właściwie skierować" – powiedział lek. Koprowicz.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Pracownicy ochrony zdrowia w traumie trzech epidemii

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.