Przyszłość telemedycyny zależy od wykształconego personelu

  • Iwona Kazimierska
16-02-2018, 09:15

Prof. dr hab. n. med. Tomasz Banasiewicz, chirurg z Poznania, od 2016 r. pracuje nad innowacyjną aplikacją, która może okazać się przełomowym rozwiązaniem w dziedzinie leczenia ran i fenomenem na skalę światową. Problem jest jeden – pytanie, kto miałby tę aplikację obsługiwać, kiedy lekarze i pielęgniarki są przeciążeni pracą, pielęgniarek jest coraz mniej, a te które mamy, nie zawsze są przygotowane do nowoczesnych systemów leczenia.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

„Na 1000 Polaków przypada średnio pięć pielęgniarek. Według danych Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych, mniej niż 15 proc. z nich ukończyło specjalizację, większość ma wykształcenie średnie” – mówi dr hab. n. med. Marek Kucharzewski, chirurg, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Leczenia Ran, zaangażowany w szkolenia pielęgniarek w zakresie leczenia ran. – Medycyna rozwija się w takim tempie i tak szybko zmieniają się sposoby leczenia, że nie tylko lekarze, ale także pielęgniarki powinny się kształcić przez cały czas. I chcą to robić, ale nie zawsze mają taką możliwość”.

Prof. Tomasz Banasiewicz
Zobacz więcej

Prof. Tomasz Banasiewicz

Fot. Evereth Publishing

Aplikacja, która może uratować życie, ale ktoś musi ją obsługiwać

Problem rozumie i dostrzega także prof. Banasiewicz, pomysłodawca i współtwórca aplikacji. Projekt jest już prawie gotowy, by wprowadzić go do codziennej praktyki. Podstawowym problemem tego typu rozwiązań jest zabezpieczenie strony merytorycznej funkcjonalności aplikacji, a konkretnie znalezienie wykwalifikowanego personelu medycznego, który będzie pełnić rolę konsultantów. Personel ten nie może działać doraźnie na zasadzie pewnej fascynacji projektem, tylko w formie długofalowego wsparcia i uczestnictwa w aplikacji.

„Aplikacja, nad którą pracujemy, może być krokiem milowym w poprawie jakości opieki nad pacjentami z ranami nie tylko w Polsce, ale także na świecie. W ogromnym uproszczeniu polega ona na tym, że pacjent będzie mógł w prosty sposób, przy pomocy czytelnego programu w telefonie komórkowym, przekazać konsultantowi medycznemu podstawowe informacje o ranie i swoich głównych problemach zdrowotnych oraz dołączyć zdjęcie. Konsultant udzieli odpowiedzi przy pomocy standaryzowanych formularzy, co zapewni odpowiednią jej jakość i kompletność. Konsultant będzie mógł poprosić o uzupełnienie danych klinicznych czy przesłanie kolejnego zdjęcia. O terminach kolejnych telekonsultacji, wykonania zdjęć, udzielenia odpowiedzi informował i przypominał będzie system” – wyjaśnia prof. Banasiewicz.

Cała kuracja zostanie zarchiwizowana na koncie pacjenta, co ułatwi potencjalne leczenie w przyszłości. Dodatkowe walory aplikacji to możliwość wielopoziomowej konsultacji (nadzór ekspercki), wymiana informacji między personelem medycznym i gromadzenie bazy przypadków do szkoleń i e-learningu. Możliwości rozwoju aplikacji są niemal nieograniczone, łącznie z dostarczeniem gotowego pełnego pakietu opatrunków potrzebnych do leczenia rany.

„Jesteśmy całkowicie przygotowani technologicznie, bardzo liczymy na to, że telemedycyna, w tym proponowana przez nas aplikacja, zostaną zauważone i będą mogły liczyć na wsparcie zarządzających naszą służbą zdrowia” – mówi prof. Banasiewicz. – Potrafimy znaleźć coraz lepsze rozwiązania technologiczne, pozostał tylko jeden dylemat: jak rozwiązać kwestię specjalistycznej pomocy, gdy brakuje personelu?”.

Ministerstwo ma strategię

W styczniu tego roku Ministerstwo Zdrowia opublikowało „Strategię rozwoju na rzecz pielęgniarstwa i położnictwa”, która została opracowana przy współudziale Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych. Realizacja strategii ma poprawić sytuację zawodową pielęgniarek i w dłuższej perspektywie zapewnić społeczeństwu świadczenia pielęgniarek i położnych na odpowiednim poziomie. Mówi ona m.in. o warunkach pracy pielęgniarek i położnych, nowych normach zatrudnienia, znaczeniu roli pielęgniarki, zwiększeniu prestiżu zawodu i kształceniu przed- i podyplomowym.
Z raportu NRPiP wynika że, największą grupę stanowią pielęgniarki w wieku 41-60 lat, więc priorytetem jest pozyskanie nowych, młodych, które nie tylko zapewnią zastępowalność pokoleniową, ale także będą otwarte na wiedzę i będą chciały się rozwijać, szkolić i specjalizować.

„Na poprawę sytuacji pielęgniarek w Polsce musi wpłynąć wiele czynników. Trzeba zwiększyć prestiż zawodu i świadomość, jak ważny społecznie jest to zawód. Zgadzam się, że to niezmiernie istotne, by pielęgniarki się rozwijały, kształciły, specjalizowały, ale nie zawsze je na to stać. Specjalizacja to koszt ok. 4,5 tys. zł” – mówi Paweł Witt, pielęgniarz, prezes Polskiego Towarzystwa Pielęgniarek Anestezjologicznych i Intensywnej Opieki.

Jak wygląda kształcenie pielęgniarek

Do 2005 r. pielęgniarką w Polsce można było zostać na wiele sposobów. Prawo do wykonywania zawodu można było osiągnąć m.in. po ukończeniu 5-letniego liceum medycznego. Od 2007 r. kształcenie w zawodzie pielęgniarki i położnej odbywa się w dwustopniowym systemie szkolnictwa wyższego: studia licencjackie i magisterskie. Studia pierwszego stopnia na kierunku pielęgniarstwo i położnictwo trwają nie krócej niż sześć semestrów, a magisterskie – nie krócej niż kolejne cztery semestry. Mają charakter praktyczny. To system zgodny z Europejskim Porozumieniem w sprawie szkolenia i kształcenia pielęgniarek i położnych.
Inne dostępne formy rozwoju pielęgniarek i położnych to studia podyplomowe, płatne specjalizacje, kursy, płatne konferencje branżowe, inicjatywy w lokalnych izbach, szkolenia organizowane przez Centrum Kształcenia Podyplomowego Pielęgniarek i Położnych.

Chcą się uczyć

Pielęgniarki chcą poszerzać swoją wiedzę i się rozwijać, co widać wyjątkowo – jak twierdzi dr hab. Marek Kucharzewski – m.in. po frekwencji na bezpłatnych jednodniowych konferencjach szkoleniowych organizowanych pod hasłem „Postępowanie z raną przewlekłą”.

„Zdarza się, że na te konferencje przyjeżdżają tłumy, nawet w małych miastach. Notują, uważnie słuchają, zadają pytania – mówi dr hab. Marek Kucharzewski, który jest opiekunem merytorycznym szkoleń. Tylko w ubiegłym roku w tych konferencjach uczestniczyło ponad 1700 pielęgniarek. Przez trzy ostatnie lata ponad 5300. To sporo, ale wciąż nie wystarczy. Dlatego będziemy jeździć dalej. To zbyt ważny temat, żeby odpuścić” – mówi chirurg.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: IKA

Puls Medycyny
E-zdrowie / Przyszłość telemedycyny zależy od wykształconego personelu
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.