Przybywa chorych po przeszczepach

Ewa Biernacka
opublikowano: 27-03-2013, 14:47
aktualizacja: 01-07-2018, 15:03

Chociaż polska transplantologia może pochwalić się sukcesami, problemem jest to, co dzieje się z pacjentem po wyjściu ze specjalistycznego ośrodka. Lekarze POZ nie są przygotowani do opieki nad osobami z przeszczepionymi organami.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

„Państwo odwróciło się do nas plecami” – uważają przedstawiciele stowarzyszeń pacjenta Transplantacja OK! i Dar Życia. Ich zdaniem, trzeba szybko poprawić system opieki nad pacjentami po transplantacji narządów. Wśród problemów, jakie wymieniali, znalazły się: coraz droższe leki (przede wszystkim te innowacyjne, które nie zawsze można zastąpić generykami), coraz dłuższe kolejki do lekarzy specjalistów, co powoduje, że wymagane cztery wizyty na rok, potrzebne do monitorowania poziomu immunosupresji, trudno jest zrealizować. W dodatku niektórych leków nie można dopasować do 3-miesięcznego rytmu konsultacji, brakuje opieki psychologa, a dawcy rodzinni nie mają żadnych przywilejów ani ochrony.

Najczęściej przeszczepianym organem jest nerka. Transplantologia jest nie tylko skuteczną metodą leczenia, ale także tańszą.
Zobacz więcej

Najczęściej przeszczepianym organem jest nerka. Transplantologia jest nie tylko skuteczną metodą leczenia, ale także tańszą. iStock

Dla pacjenta po przeszczepie podstawowa opieka zdrowotna to za mało

„Jesteśmy ludźmi w pełni aktywnymi i samodzielnymi, wracamy do pracy, płacimy podatki, nie jeździmy na wózku inwalidzkim – podkreśla Magdalena Kożuchowska, prezes Fundacji osób po przeszczepieniu wątroby Transplantacja OK! – Musimy jedynie być pod stałą opieką lekarzy i dwa razy dziennie zażywać leki zmniejszające odporność organizmu, co chroni przeszczepiony narząd przez odrzuceniem”.

Pomysł Ministerstwa Zdrowia, by takich pacjentów przejęła podstawowa opieka zdrowotna, nie spotkał się jednak z entuzjazmem. Jak twierdzą pacjenci, nietransplantolodzy nie znają specyficznych problemów pacjentów po przeszczepieniu narządu, niewiele wiedzą o dawkowaniu leków immunosupresyjnych, nie mają sprzętu do oznaczania stężenia tych leków (warunek bezpieczeństwa utrzymania przeszczepu), a pytania, jakie lekarze pierwszego kontaktu kierują do transplantologów, świadczą o ich bezradności wobec tematu. Bywa, że pacjenci tracą przeszczepy z winy złej opieki medycznej w POZ lub własnego zaniedbania.

Jak przypomina prof. dr hab. n. med. Zbigniew Włodarczyk, prezes Polskiego Towarzystwa Transplantacyjnego, kierownik Kliniki Transplantologii i Chirurgii Ogólnej Szpitala Uniwersyteckiego im. dr. A. Jurasza w Bydgoszczy, pacjenci po przeszczepach w takich krajach jak USA i Wielka Brytania są pod opieką lekarzy rodzinnych. Ale przyznaje, że polscy medycy nie są jeszcze w pełni do tego przygotowani, dlatego przejmowanie przez nich pacjentów po przeszczepach powinno nastąpić dopiero w przyszłości. Na razie pozostają oni na ogół pod opieką ośrodka transplantacyjnego, w którym wymieniono im narząd.

Jak powinna wyglądać opieka nad pacjentem z przeszczepionym organem?

Przede wszystkim ośrodki transplantacyjne powinny zatrudniać psychologów. Warto też zapewnić systemowe rozwiązanie dostępu do specjalistów (np. możliwość odsyłania do nich ze zwykle jednoprofilowych klinik transplantacyjnych). Takimi chorymi powinien zająć się interdyscyplinarny zespół, np. z udziałem chirurga, nefrologa i psychologa. Tak jest zarówno w klinice prof. Włodarczyka oraz u prof. dr. hab. n. med. Leszka Pączka, kierującego Kliniką Immunologii, Transplantologii i Chorób Wewnętrznych Instytutu Transplantologii WUM w Warszawie.

„Staliśmy się ofiarami sukcesu” – tak problemy opieki nad osobami po transplantacjach widzi prof. Pączek. W ciągu kilkunastu lat sytuacja zmieniła się diametralnie – 15 lat temu do Przychodni Nefrologiczno-Transplantacyjnej, którą kieruje, przychodziło 500 pacjentów, a teraz 3642 (z 9000 osób po przeszczepieniu nerki). Liczba pacjentów przeszczepianych rośnie z roku na rok i dołącza do populacji pacjentów sprzed 20-30 lat.

Limity w transplantologii to złe rozwiązanie

Gdy w 2009 r. ruszył Narodowy Program Rozwoju Medycyny Transplantacyjnej, pierwotnie połowę środków przeznaczono na rozwój transplantologii – promocję przeszczepiania, wprowadzanie nowych metodologii i technik oznaczania leków i metabolitów, a drugą połowę na wzmacnianie istniejącej infrastruktury, by stworzyć pacjentom adekwatną opiekę. „Obecnie polityka Krajowej Rady Transplantacyjnej przewiduje przede wszystkim rozwój nowoczesnych metod przeszczepiania. Nie mogę się pod tym podpisać i dlatego zrezygnowałem z udziału w pracach Rady” – ubolewa prof. Pączek. „Moje działania koncentrują się głównie wokół opieki nad pacjentami po przeszczepieniu i w mojej opinii nic nie wskazuje na to, aby Krajowa Rada Transplantacyjna zajęła się w najbliższym czasie ustaleniem strategii długoterminowej opieki nad biorcami narządów” – napisał profesor w liście do ministra zdrowia.

Wprowadzenie limitów w transplantologii nie jest dobrym rozwiązaniem. Przykładem jest chociażby szpital przy Lindleya w Warszawie, który za rok 2012 ma ponadmilionowy dług za procedury transplantacyjne i grozi mu postulowana przez dyrekcję redukcja załogi. „Jeśli zmniejszę liczbę zatrudnionych lekarzy, nie polepszę opieki nad pacjentami po przeszczepieniach. Nie zrobię tego, ale problem zadłużenia jakoś muszę rozwiązać” – martwi się prof. Pączek.

Najczęściej przeszczepianym organem jest nerka

Do tej pory procedurze przeszczepów poddano w Polsce ponad 20 tys. chorych, a co roku przybywa ich 1,5 tys. Najczęściej przeszczepianym organem jest nerka. Transplantologia jest nie tylko skuteczną metodą leczenia, ale także tańszą. Jak mówi prof. Leszek Pączek, rok opieki nad chorym z przeszczepioną nerką to wydatek rzędu 20 tys. zł, natomiast rok dializ kosztuje aż 60 tys. zł.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Ewa Biernacka

Puls Medycyny
Transplantologia / Przybywa chorych po przeszczepach
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.