Przekształcenia po łódzku

  • Ewa Szarkowska
04-01-2013, 14:16

Urzędnicy łódzkiego ratusza zamiast przekształcać zadłużony szpital w spółkę, chcą „wyprowadzić” z niego dochodowe zabiegówki, a w ich miejsce utworzyć hospicjum i zakład opiekuńczo-leczniczy. Autorzy tego zaskakującego planu ratunkowego przekonują, że dzięki zmianie profilu placówka będzie zarabiać m.in. na leczeniu schorowanych osób starszych i uzależnionych.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

I Szpital Miejski im. Sonnenberga zlokalizowany na  łódzkich Stokach ma trzy poradnie, dwa oddziały internistyczne oraz dwa zabiegowe: chirurgię ogólną oraz traumatologię i ortopedię (łącznie ponad 170 łóżek). Tak jak większość szpitali w woj. łódzkim, placówka ma podpisane umowy z NFZ do końca 2014 r. W roku 2012 łączna ich wartość w siedmiu zakresach wynosiła blisko 17 mln zł, z czego kontrakty na leczenie szpitalne na oddziałach zabiegowych (bez izby przyjęć) wynosiły ponad 9,3 mln zł i stanowiły 55 proc. przychodów z NFZ. W wyniku prowadzonych działań naprawczych sp zoz m.in. ograniczył w sposób znaczny udział wynagrodzeń w ogólnych kosztach z blisko 57,7 proc. (I półrocze 2011) do 45 proc. (I półrocze 2012).

W ocenie miasta, lecznica w obecnym kształcie nie wyjdzie jednak na prostą, bo - jak tłumaczą urzędnicy z ratusza - ma 8 mln zł starego długu a jego „zabiegówka” nie ma szans na kolejny kontrakt z NFZ w 2014 r. „Sonnenberg” ma mocno zdekapitalizowany blok operacyjny oraz stosunkowo skromne zaplecze diagnostyczne, zwłaszcza diagnostyki obrazowej, nie posiada też oddziału intensywnej terapii. W 2016 r. szpital powinien odpowiadać wysokim normom Ministerstwa Zdrowia. Miasto nie jest w stanie sfinansować działań dostosowawczych, żeby był gotowy do konkursu w 2014 r.” – twierdzi Maciej Prochowski, dyr. Wydziału Zdrowia UMŁ.

Szpital im. E. Sonnenberga nie będzie jednak likwidowany, ani przekształcany w spółkę. „Mamy inny pomysł na ratowanie tej placówki, zmienimy profil jego działalności” - tłumaczą urzędnicy łódzkiego ratusza.

Koncepcje zmieniane jak rękawiczki

Na początku października ub. r., podczas posiedzenia komisji zdrowia dyr. Prochowski poinformował, że Szpital im. E. Sonnenberga wejdzie w skład Miejskiego Centrum Zdrowia Publicznego. Część zabiegowa zostanie przeniesiona do III Szpitala Miejskiego im. Jonschera. Na ul. Pieniny pozostanie interna poszerzona o geriatrię, powstanie też oddział leczenia ostrych zatruć. Dyrektor twierdził, że takim rozwiązaniem jest też zainteresowany NFZ, z którym były prowadzone rozmowy na ten temat.

21 listopada 2012 r., koncepcja prezentowana przez dyr. Prochowskiego podczas posiedzenia Rady Miejskiej, była już nieco inna, być może dlatego że w Łodzi nie ma „na zbyciu” lekarzy geriatrów i toksykologów. „W miejsce oddziałów zabiegowych chcemy utworzyć stacjonarne miejskie hospicjum dla dorosłych na 15-20 łóżek oraz zakład opiekuńczo-leczniczy. Będzie to normalny miejski szpital, ale o charakterze zachowawczym posiadającym diagnostykę, terapię i oddziały dla chorych paliatywnych” – zapewniał radnych, znów podkreślając, że taki kierunek zmian wynika z rozmów z NFZ.

Tymczasem jeszcze w grudniu rzecznik łódzkiego NFZ Beata Kosiorek-Aszkielaniec twierdziła, że nie ma żadnej korespondencji, ani stanowiska, tym bardziej wiążących ustaleń między Urzędem Miasta a Łódzkim Oddziałem Wojewódzkim NFZ w sprawie szpitala im. Sonnenberga. „Zarówno w dniu składania oferty i później w trakcie prowadzonych kontroli szpital spełniał wszystkie wymogi konieczne do prowadzenia oddziału urazowo-ortopedycznego” – mówiła rzecznik prasowy łódzkiego NFZ. Także w opinii konsultanta wojewódzkiego w zakresie traumatologii i ortopedii prof. Marka Syndera, wyposażenie oddziału pozwala na wykonywanie najnowszych zabiegów w zakresie ortopedii i narządu ruchu, a liczba powikłań septycznych jest jedna z najniższych w podległych mu szpitalach województwa.

Bez analizy finansowej

Prezentowana przez miasto koncepcja zmian zakłada, że w Szpitalu im. Sonnenberga będą hospitalizowani pacjenci uzależnieni, wymagający leczenia somatycznego, przesyłani przez Zakład Medycyny Uzależnień, czyli dawną izbę wytrzeźwień. Obecnie przyjmuje on rocznie 20 tys. takich osób. Takie rozwiązanie pozwoliłoby – zdaniem miasta - zasilić budżet szpitala pieniędzmi z tzw. kapslowego. Łódź otrzymuje z tego tytułu 12,5 mln zł rocznie, z tego ponad 6 mln trafia do Miejskiego Centrum Zdrowia Publicznego, który zajmuje się profilaktyką i terapią uzależnień. Niezależnie od tego, ile z tych pieniędzy trafi „na Stoki”, na pewno nie wystarczy to ani do spłaty długów, ani do  pokrycia powstałej dziury w budżecie szpitala po wyprowadzeniu „zabiegówki”, a hospicjum i ZOL –póki co - nie należą do świadczeń dobrze wycenianych przez NFZ.

Dyr. Prochowski zapytany o profesjonalną analizę finansową tego przedsięwzięcia, odpowiedział: „Staramy się nie wydawać pieniędzy na zewnętrzne firmy. Powołany od 1 listopada dyrektor Kumański ze swoim doświadczeniem da sobie radę i będzie sam wiedział co mu jest potrzebne w tej szerokiej koncepcji”.

Jest to o tyle zaskakujące, że zmiana profilu działalności szpitala wymagać będzie restrukturyzacji zatrudnienia i  adaptacji budynku. „Trzeba będzie utworzyć m.in. dwie izby przyjęć - internistyczną i służącą Zakładowi Medycyny Uzależnień oraz adaptować pomieszczenia dla nowych oddziałów” – wyjaśniał   dyr. Prochowski radnym. Nie wspomniał, że konieczne będzie też zlikwidowanie m.in. dwóch sal operacyjnych. Pytany przez Puls Medycyny m.in. o koszty planowanych zmian oraz ich harmonogram, stwierdził, że na tym etapie takie pytania są bezprzedmiotowe.

Radni zadają liczne pytania

Pomysł przekształcenia szpitala w placówkę nastawioną na leczenie osób uzależnionych i bezdomnych budzi zdziwienie łódzkich radnych.

„Nie rozumiem koncepcji finansowej szpitala Sonnenberga, która polega na przyjmowaniu tam ludzi biednych i alkoholików, ponieważ te świadczenia mogą być realizowane z tzw. kapslowego, czyli stworzenie im pewnego azylu” – twierdzi Piotr Adamczyk. – „Nie można tworzyć preferencyjnych ścieżek dostępności dla lekarza, ponieważ ogranicza to wówczas dostępność dla pozostałych osób”. Radny obawia się też, że szpital będzie postrzegany jako szpital dla alkoholików i kloszardów, podczas gdy zwykli ludzie będą bali się przyjść po pomoc do takiej placówki.
Radnego Adama Wieczorka niepokoi brak gwarancji, że w przypadku zaangażowania środków z tzw. kapslowego na utrzymanie szpitala, placówka ma szanse zbilansować się. Z kolei według radnego Jerzego Balcerka zabrakło wcześniejszych konsultacji społecznych, m.in. ze związkami zawodowymi i radą społeczną szpitala.
Joanna Kopcińska, przewodnicząca Rady Społecznej Szpitala im. Sonnenberga w rozmowie z „Pulsem Medycyny” przyznała, że poza informacją przedstawioną na posiedzeniu Rady Miejskiej i wyjaśnieniami dyr. Prochowskiego na posiedzeniach rady, jej członkowie nie otrzymali żadnego formalnego dokumentu, który zobowiązywałaby do zaopiniowania kierunku zmian w szpitalu. „Wiem, że pracownicy mają mnóstwo obaw, tym bardziej, że koncepcja przekształceń jest cały czas płynna. Szczególnie zaniepokojeni są lekarze ortopedii - ich zdaniem mogą być nie do końca zabezpieczone potrzeby mieszkańców Łodzi. Pytań jest sporo, dlatego na początku stycznia na terenie szpitala odbędzie się wyjazdowe posiedzenie komisji zdrowia” – podkreśla radna Kopcińska.

Stracą pacjenci

„Urazówka” na Stokach to jeden z trzech oddziałów urazowych – poza „Kopernikiem” i „Jonscherem” – pełniącym regularnie ostre 24- godzinne dyżury dla mieszkańców Łodzi, gdzie trafiają  m.in. ofiary wypadków komunikacyjnych ze złamaniami i urazami. Ponadto na oddziale wykonuje się ok. 1300 operacji rocznie.  Jego zamknięcie - jak podkreślają pracujący tam lekarze i pielęgniarki - odbiłoby się na pacjentach, szczególnie, że wielu z nich to ludzie starsi i schorowani, których nie chcą przyjmować specjalistyczne kliniki. Wraz ze zmianą profilu szpitala w Łodzi zniknie bowiem ponad 80 łóżek szpitalnych (41 na oddziale urazowo- ortopedycznym, 42 - na chirurgii ogólnej). W Łodzi, oddziały urazowo-ortopedycznych dla dorosłych w pięciu szpitalach publicznych mają obecnie do dyspozycji łącznie 227 łóżek ortopedycznych. Po likwidacji „urazówki” w Sonnenbergu, ich liczba zmaleje o ponad 18 proc. Jak twierdzi prof. Adam Dziki, konsultant wojewódzki w dziedzinie chirurgii ogólnej, również likwidacja 42 łóżek na oddziale chirurgicznym to bardzo duża strata dla pacjentów z Łodzi.

Mieszkańcy protestują

„Zapewnienia o możliwości korzystania z oddziałów chirurgii i ortopedii w szpitalu im. Jonschera są iluzoryczne, skoro obecnie osoby ubezpieczone czekają w długich kolejkach, aby dostać się na te oddziały, a niestety znane są przypadki odmowy przyjęcia do szpitala, szczególnie osób starszych” – twierdzi Janina Tropisz, przewodnicząca Zarządu Stowarzyszenie Ochrony Prawa Ubezpieczonych im. Barbary Natorskiej. Zdaniem tej organizacji, brak oddziału chirurgicznego i ortopedii dla tej części Łodzi stanowić będzie zagrożenie dla bezpieczeństwa zdrowia mieszkańców. „Została już zlikwidowana chirurgia w szpitalu im. Biegańskiego, zmniejszona w szpitalu im. Jordana, a teraz ulegnie likwidacji w szpitalu im. Sonnenberga, czyli cała północno-wschodnia część miasta nie będzie miała koniecznego zaplecza. Stanowczo protestujemy przeciwko takiej polityce” – czytamy w piśmie władz Stowarzyszenia do Rady Miejskiej.

Niestety, Bożena Woźniak, dyr. Szpitala im. Jonschera, do tej pory nie udzieliła odpowiedzi na zadane ponad miesiąc temu przez „Puls Medycyny” pytania, kiedy i na jakich zasadach będą przyłączane oddziały zabiegowe z „Sonnenberga”, czy „Jonscher” zwiększy liczbę łóżek i przejmie ich kontrakty wraz z pracującymi tam zespołami lekarsko-pielęgniarskimi.

 

Czytaj również: "Taka restrukturyzacja może stygmatyzować" - opinia Krystyny Barbary Kozłowskiej, rzecznik praw pacjenta.

 


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Ewa Szarkowska

Puls Medycyny
/ Przekształcenia po łódzku
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.