Prywatne kliniki nie zarobiły na strajkach

Anna Gwozdowska
opublikowano: 19-09-2007, 00:00

Z niepełnych jeszcze danych regionalnych oddziałów Narodowego Funduszu Zdrowia wynika, że niepubliczne placówki przejęły niewielką część zadań strajkujących szpitali publicznych. Takie sygnały płyną także z prywatnych klinik. Według Andrzeja Sokołowskiego, prezesa Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Niepublicznych, z żadnym prywatnym ZOZ-em nie renegocjowano kontraktów.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
"Będziemy oczywiście wiedzieć, czy zdarzyły się jakieś nadwykonania ze względu na strajki, ale dopiero pod koniec roku - tłumaczy A. Sokołowski. - Jeśli w ogóle będą, to nieznaczne". Tymczasem szpitale publiczne, które strajkowały, mogą jeszcze zdążyć zrealizować swoje całoroczne kontrakty.

Rozliczanie nadwykonań

Jak wyjaśnia Jacek Kopocz, rzecznik śląskiego NFZ, większość publicznych szpitali w pierwszej połowie roku miała duże nadwykonania, które można było rozliczyć później. Szpitale mogą także nadrobić straty poprzez wykonanie większej liczby świadczeń w późniejszym okresie i w ten sposób zrealizować kontrakt. W dodatku część świadczeniodawców wybrała jako formę strajku niesprawozdawanie danych do funduszu przy jednoczesnym przyjmowaniu pacjentów. Prawo dopuszcza możliwość rozliczenia tych usług w późniejszym terminie. Spadek przyjęć w czasie trwania protestu dotyczył głównie procedur planowych, które mogły być przesunięte na okres postrajkowy.
Już wiadomo, że na Śląsku w strajkujących zakładach nie zostało wykonanych średnio około 12 proc. kontraktów. "Ale niewykonane świadczenia przejęły nie tylko prywatne zakłady" - tłumaczy J. Kopocz. Podobnie było na Podkarpaciu, gdzie strajki przybrały najostrzejszą postać. Urzędnicy podkarpackiego NFZ policzyli, że w ciągu pierwszych 7 miesięcy br. nie wykonano zakontraktowanych świadczeń na sumę 19 mln zł. "W tej sumie mieszczą się przychody placówek, które nie strajkowały, ale nie wiadomo jeszcze, jakie to są dokładnie kwoty" - mówi Marek Jakubowicz, rzecznik oddziału funduszu w Rzeszowie. Jego zdaniem, dodatkowe wpływy niepublicznych placówek z tego tytułu były jednak niewielkie. "Wynika to z faktu, że na Podkarpaciu nie ma pełnooddziałowych szpitali niepublicznych. Są to przeważnie placówki o jednej specjalności i świadczące pomoc medyczną w trybie jednodniowym" - wyjaśnia M. Jakubowicz. Urzędnicy funduszu zastrzegają jednak, że nie ma jeszcze dostępu do danych z okresu strajków. "Przygotowywane są także kolejne aneksy dla placówek, które nie strajkowały. Sądzę, że rzetelne podsumowanie będzie można zrobić w drugiej połowie października" - dodaje M. Jakubowicz.

Kwestia mentalności

W czasie strajków sektor prywatny funkcjonował bez przeszkód, ale dyrektorzy niepublicznych placówek nie przewidują, aby przyniosło im to jakieś korzyści w kontraktowaniu usług na 2008 r. "W mojej ocenie, nie widać zapowiedzi takiego mechanizmu. Niestety, niechęć i nieufność NFZ wobec niepublicznych szpitali jest nadal faktem" - uważa Marek Skoczylas, dyrektor Szpitala Specjalistycznego EuroMediCare we Wrocławiu. M. Skoczylas nie zauważył zresztą zwiększenia popytu na usługi szpitala w czasie, kiedy trwały strajki. "Nadwykonania wynikają głównie z olbrzymiego zapotrzebowania w rejonie na wysokospecjalistyczne gastroenterologiczne zabiegi endoskopowe, a pacjenci mogą wykonać je wyłącznie u nas albo w 4 Klinicznym Szpitalu Wojskowym we Wrocławiu" - wyjaśnia M. Skoczylas.
Z płynących z regionów informacji rzeczywiście wynika, że pacjenci, którzy nie otrzymali świadczeń w strajkujących publicznych szpitalach, wcale nie udawali się do prywatnych placówek. Dlaczego? "Tak krótki okres, jak podczas trwania strajków, nie zmieni mentalności Polaków kształtowanej przez 50 lat - uważa A. Sokołowski. - Poza tym jest podaż, ale nie ma popytu, bo ciągle brak dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych".
Andrzej Sośnierz, prezes NFZ uważa jednak, że strajki wykazały po prostu, iż popyt na usługi medyczne jest w rzeczywistości mniejszy niż wynikałoby to z kontraktów. "Ze spadku wykonania świadczeń trzeba się będzie jakoś wytłumaczyć w czasie negocjacji kontraktu na 2008 rok. Być może w ogóle nie będzie trzeba kontraktować tylu świadczeń, ile do tej pory" - mówi A. Sośnierz.









Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Anna Gwozdowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.