Prosta cząsteczka, wyjątkowe właściwości

Rozmawiał Piotr Nowacki
opublikowano: 06-12-2017, 22:40

O uwarunkowaniach terapii SM i zasadach stosowania fumaranu dimetylu rozmawiamy z neurologiem, ekspertem w leczeniu stwardnienia rozsianego, prof. dr. med. Andrew Chanem.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Jakimi rekomendacjami mają się obecnie kierować lekarze w leczeniu stwardnienia rozsianego?

Rekomendacje dotyczące postępowania w tej chorobie zależą od kilku aspektów, w tym przede wszystkim od uregulowań prawnych, związanych z rejestracją poszczególnych leków, oraz od ograniczeń warunkowanych w szczególności możliwościami płatnika w danym kraju. Natomiast lekarze mają swoje wytyczne, które jasno wskazują postępowanie w przypadku stwierdzenia SM. Dwie główne zasady tych wytycznych mówią, że po pierwsze, leczenie powinniśmy rozpocząć tak wcześnie, jak to jest możliwe, a po drugie: jeśli zastosowany lek nie działa, należy go jak najszybciej zmienić na inny.

Czy takie wytyczne zostały stworzone przez jedną organizację i są jednolite dla wszystkich krajów świata, czy każdy kraj przygotowuje je we własnym zakresie?

To zależy od wspomnianych regulacji prawnych, które w każdym kraju są nieco odmienne. W związku z tym i zalecenia, dotyczące postępowania terapeutycznego będą się nieznacznie różniły. Jednak istnieją także wytyczne obowiązujące na poziomie europejskim, wydawane przez organizacje i stowarzyszenia neurologiczne, jak np. Niemieckie Towarzystwo Neurologiczne lub stowarzyszenia zajmujące się konkretnie SM.

Istnieją obecnie dwa podejścia w terapii SM: eskalacyjne i indukcyjne. Którego jest pan zwolennikiem?

Odpowiedź jest prosta: obie te ścieżki terapeutyczne są dobre i właściwe, a ich zastosowanie zależy od indywidualnej sytuacji pacjenta i przypadku, z jakim lekarz ma do czynienia. Te dwa podejścia absolutnie się nie wykluczają. Pacjent w bardzo zaawansowanym stadium choroby będzie wymagał zastosowania leczenia agresywnego. Jednak są też osoby, które na początku terapii radzą sobie dobrze, a dopiero w późniejszym okresie następuje aktywizacja choroby i w ich przypadku uzasadniona będzie terapia eskalacyjna.

Około 250 tys. chorych na SM na świecie jest leczonych fumaranem dimetylu, lekiem o udokumentowanym działaniu przeciwzapalnym i neuroprotekcyjnym. Dla jakiej grupy chorych terapia tym lekiem jest najbardziej efektywna i wskazana?

Lek ten jest przeznaczony dla pacjentów cierpiących nie na przewlekłą, lecz rzutowo-remisyjną postać SM. Dysponujemy wynikami badań naukowych, które potwierdzają działanie tej substancji zarówno u pacjentów nigdy wcześniej nieleczonych, u tych, którzy doświadczyli kilku nawrotów choroby, jak i u osób bez powodzenia leczonych innym lekiem. Jak już wspomniałem, w przypadku tej choroby leczenie pacjenta powinno się rozpocząć tak wcześnie, jak to możliwe. Wtedy korzyści z terapii będą dla pacjenta największe — dotyczy to również fumaranu dimetylu.

Prowadził pan intensywne badania nad fumaranem dimetylu w klinice w Bochum. Jakie najważniejsze obserwacje i wnioski z nich płyną?

To historia podobna do bajki o Kopciuszku — o biednej dziewczynie, która zmienia się w księżniczkę. Podobnie było z fumaranem dimetylu — substancją, która jest prostą cząsteczką, natomiast jej własności okazały się bardzo interesujące, a efektywność kliniczna o wiele większa, niż śmielibyśmy kiedykolwiek przypuszczać.

Czy fumaran dimetylu jest lekiem pierwszego rzutu w terapii SM?

Obecnie ta substancja jest rekomendowana jako lek pierwszego rzutu u pacjentów z różnymi postaciami choroby, także nawrotowej. Jeśli chodzi o leki pierwszego rzutu w terapii SM, stosowanych jest bardzo wiele różnych substancji, które trudno ze sobą porównać. W grę wchodzą bowiem bardzo indywidualne kwestie związane z ich wyborem dla poszczególnych chorych, na przykład to, czy pacjenci ściśle stosują się do zaleconej terapii, czy cierpią z powodu chorób współwystępujących, czy planują ciążę i tak dalej.

Czy fakt, że lekarze dysponują obecnie tak wieloma lekami, ułatwia indywidualizację leczenia?

Zależy to przede wszystkim od typu choroby i jej przebiegu, ale także od wieku pacjenta, innych przyjmowanych przez niego leków, a nawet wykonywanego przez niego zawodu i aktywności społecznej. Nie istnieją jednak dotychczas biomarkery, które mogą określić, jaki lek jest najlepszy dla którego pacjenta. Jeszcze daleko nam do tego, by na podstawie analizy krwi stwierdzić, że konkretna substancja lecznicza będzie dla danej osoby właściwa.


O kim mowa: prof. dr med. Andrew Chan pracuje w Klinice Neurologii Uniwersytetu Ruhry w Bochum (Niemcy).


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Rozmawiał Piotr Nowacki

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.