Prokuratura nadzoruje dochodzenie przeciwko naturoterapeucie Jerzemu Z.

EG/PAP
opublikowano: 30-04-2019, 11:03

Jerzy Z. w nagraniu umieszczonym w sieci podał, że policja wkroczyła do jego firmy i przeszukuje magazyny. Informację potwierdził rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie Łukasz Łapczyński.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Z relacji Jerzego Z. – znanego naturoterapeuty, którą zamieścił na portalu społecznościowym wynika, że w 29 kwietnia rano w siedzibie jego firmy pojawili się funkcjonariusze policji. Policjanci zabezpieczyli sprzedawany tam towar.

"Jestem przed magazynem produktów Visanto, jest u nas policja z Rzeszowa. Policja przyjechała zaaresztować nam produkty na zlecenie prokuratury. Jestem po rozmowach z policją. (…) przyjechała zaaresztować produkty, które sprzedajemy rzekomo jako leki. Przeszukuje magazyny, robią to, co im nakazano, szukają koenzymu Q10" – powiedział na jednym z filmików zamieszczonych w Internecie Jerzy Z.

Na nagraniu wyjaśnił też, że znajduje się tam powierzchnia wydzielona, gdzie amerykańska firma przechowuje swoje suplementy diety zamówione w Polsce. 

"Produkty te nie należą do nas (...) Chcą zamknąć naszą działalność" – stwierdził i zapewnił, że żaden z oferowanych produktów nie jest na liście leków.

"Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście Północ w Warszawie nadzoruje dochodzenie przeciwko m.in. Jerzemu Z. podejrzanemu o to, że wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami, również objętymi zarzutami jako członkowie zarządu spółki z o.o. podjęli bez wymaganego zezwolenia działalność gospodarczą w zakresie obrotu z wykorzystaniem sieci Internet za pośrednictwem stron internetowych produktami leczniczymi wskazanymi w postanowieniu o przedstawieniu zarzutów, tj. o czyn z art. 125 ust 2 pkt 2 Ustawy prawo farmaceutyczne" – poinformował rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie Łukasz Łapczyński.

Dochodzenie dotyczy wytwarzania, importu lub obrotu produktami leczniczymi bez wymaganego zezwolenia. Postępowanie zostało zainicjowane pisemnym zawiadomieniem o podejrzeniu popełniania przestępstwa przez Rzecznika Praw Pacjenta.

„W toku dochodzenia uzyskano opinię biegłych z Narodowego Instytutu Leków, z której wynika, że opis produktów wskazanych w zarzutach, jako jedne spośród wielu oferowanych do sprzedaży za pośrednictwem stron internetowych, należą do kategorii produktu leczniczego. Zakwalifikowanie do w/w kategorii wynikało z analizy opisu każdego z tych produktów prezentowanego na stronach internetowych" - wyjaśnił Łukasz Łapczyński.

Obecnie trwają przeszukania pomieszczeń magazynowych celem zabezpieczenia składowanych tam oferowanych do sprzedaży produktów.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Jarosław Pinkas: Teorie antyszczepionkowców to szarlataneria

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: EG/PAP

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.