Progresja w SM: jak zmienia się nasze myślenie o chorobie

Katarzyna Matusewicz
opublikowano: 21-06-2019, 11:50

Do niedawna zatrzymanie fazy progresji w stwardnieniu rozsianym było praktycznie niemożliwe z powodu braku skutecznych leków. Obecnie zmienia się nie tylko strategia terapeutyczna, lecz także sposób myślenia o SM.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

„Od dawna wiadomo, że najbardziej skuteczne jest wczesne rozpoczęcie leczenia. Teraz rekomendowane jest wręcz jak najszybsze wdrożenie możliwie najskuteczniejszego leku dla danego fenotypu choroby, a nawet obrazu klinicznego konkretnego pacjenta, aby zapobiec trwałym, nieodwracalnym zmianom w obrębie układu nerwowego — mówi prof. dr hab. n. med. Konrad Rejdak, kierownik Katedry i Kliniki Neurologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Neurologicznego. — Rozróżnienie fenotypów klinicznych SM ma głęboki sens, ponieważ istnieją różnice wynikające z nałożenia się aktywności choroby na postępującą niepełnosprawność. Prowadzone obecnie duże badania obserwacyjne wskazują, że tylko konkretne zdefiniowanie, jaka podgrupa pacjentów jest leczona, pozwala osiągnąć wymierne efekty i ma wpływ na fazę progresji”.

Prowadzone obecnie duże badania obserwacyjne wskazują, że tylko konkretne zdefiniowanie, jaka podgrupa pacjentów jest leczona, pozwala osiągnąć wymierne efekty i ma wpływ na fazę progresji.
Zobacz więcej

prof. Konrad Rejdak

Prowadzone obecnie duże badania obserwacyjne wskazują, że tylko konkretne zdefiniowanie, jaka podgrupa pacjentów jest leczona, pozwala osiągnąć wymierne efekty i ma wpływ na fazę progresji.

Jak kontrolować przebieg choroby?

Monitorowanie aktywności/progresji SM odbywa się na podstawie:
— badania neurologicznego z oceną stopnia deficytu neurologicznego;
— badań obrazowych;
— biowskaźników w płynach ustrojowych;
— badania potencjałów wywołanych (EP), optycznej koherencyjnej tomografii komputerowej (OCT) i innych.

Nadrzędnym celem terapii SM jest wpływ na proces zapalny i zapobieganie progresji procesów patologicznych, tj. demielinizacji, uszkodzenia neuroaksonalnego, aktywacji i proliferacji komórek nerwowych. „Trzeba jednak pamiętać, że aktywność rzutowa SM to tylko czubek góry lodowej. Objawy, które zgłasza pacjent, oraz to, co lekarz może stwierdzić w badaniu neurologicznym, często nie koreluje z „cichą” aktywnością choroby, którą można monitorować początkowo tylko za pomocą bardzo czułych metod, a wraz z progresją również za pomocą konwencjonalnego obrazowania metodą rezonansu magnetycznego” — wyjaśnia ekspert.

Bezsprzeczne dowody progresji we wczesnej i postępującej postaci SM mogą pochodzić z następujących źródeł:
— wyników badań neuropatologicznych;
— wyników badań rezonansowych, wykazujących przyspieszoną utratę objętości mózgu i rdzenia kręgowego;
— wzrostu stężenia neurofilamentów we krwi i płynie mózgowo-rdzeniowym.

Konieczne jest przy tym prowadzenie obserwacji klinicznej pacjenta z oceną progresji niezależnej od aktywności związanej z rzutem (PIRA).

Badanie stężenia neurofilamentów — nowa opcja diagnostyczna

„Do uszkodzenia aksonów i przyspieszenia utraty tkanki mózgowej dochodzi na wszystkich etapach SM. Z badań histopatologicznych wynika, że wcześnie czynne zmiany charakteryzują się największą liczbą uszkodzonych aksonów — tłumaczy prof. Rejdak. — Badania stężenia neurofilamentów we krwi i płynie mózgowo-rdzeniowym pokazują, że jest bardzo silna zależność między ich wartościami a obecnością ognisk patologicznych i atrofii mózgu. Jest to bardzo użyteczne narzędzie, należy jednak pamiętać, że niespecyficzne, ponieważ mierzy stopień uszkodzenia w przebiegu różnych procesów patologicznych, nie wskazując na ich przyczynę. W przypadku dobrze zdiagnozowanych pacjentów z SM, po wykluczeniu innych potencjalnych czynników, wzrost stężenia neurofilamentów świadczy o toczącym się procesie neurozwyrodnieniowym i progresji choroby”.

Specjalista podkreśla istnienie wymiernych dowodów na to, że rozpoczęcie leczenia i długotrwała terapia chorych koreluje u nich ze spadkiem poziomu neurofilamentów. „Jest to bardzo dobra informacja. Miejmy nadzieję, że w Polsce uda się stworzyć pracownię, gdzie na szeroką skalę będzie można mierzyć stężenie neurofilamentów we krwi i płynie mózgowo-rdzeniowym” — mówi prof. Rejdak.
PIRA — cicha faza progresywna

Rejestry kliniczne, oparte na dużej populacji pacjentów, wskazują, że progresja niezależna od aktywności związanej z rzutem (PIRA) stanowi 66 proc. wszystkich potwierdzonych przypadków pogorszenia się sprawności.

„Nowocześnie projektowane badania kliniczne w swoim założeniu mają element monitorowania bardzo wielu wskaźników i parametrów, w tym PIRA, ponieważ często jest tak, że mimo nienastępowania u pacjenta widocznych rzutów choroby, na przestrzeni lat jego obraz kliniczny ulega dramatycznemu pogorszeniu. To też sprawia, że innowacyjne terapie powinny wpływać nie tylko na zahamowanie stanu zapalnego, lecz również na bardziej złożone mechanizmy patogenetyczne” — stwierdza prof. Rejdak.

Technologie cyfrowe pomagają identyfikować ukrytą aktywność i progresję w SM
W czerwcu zostanie udostępniona w Polsce aplikacja Floodlight, służąca do stałego monitorowania pacjentów ze stwardnieniem rozsianym. Do niedawna była ona wykorzystywana w różnego rodzaju badaniach klinicznych i to z bardzo dobrym rezultatem.

„Przy tradycyjnym podejściu do monitorowania chorych z SM nie jesteśmy w stanie wychwycić wszystkich zmian patologicznych, które zachodzą między kolejnymi wizytami kontrolnymi. Czasem nawet sam pacjent nie pamięta, co działo się z nim miesiąc czy dwa miesiące temu — mówi specjalista. — Zastosowanie stałego, cyfrowego monitorowania może pokazać nam, że obraz choroby jest zupełnie inny, niż wynika to z badań klinicznych, przeprowadzanych średnio dwa razy w roku. Narzędzie to może pomóc zidentyfikować np. ukrytą progresję, pojawiającą się niezależnie od rzutów choroby”.

Dostępna na smartfony aplikacja Floodlight będzie zawierała proste testy, oceniające m.in. stan emocjonalny, zdolności poznawcze, aktywność ruchową i sprawność pacjentów. Chory będzie miał za zadanie np. narysowanie prostych figur geometrycznych lub przejście określonego dystansu. Przy każdym zadaniu będzie brana pod uwagę szybkość i precyzja wykonania. „Oczywiście, nie każda nieprawidłowość będzie oznaczała ostry rzut choroby. Czasem pewne zaburzenia mogą wynikać ze zmęczenia czy gorszego samopoczucia — wyjaśnia prof. Rejdak. — Narzędzie to z pewnością pozwoli na precyzyjną obserwację naturalnego przebiegu choroby. W dodatku aplikacja jest niemal idealnie skorelowana z tradycyjnymi testami do oceny stanu pacjentów, opracowanymi przez doświadczonych klinicystów”.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Katarzyna Matusewicz

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.