Programy zdrowotne wchodzą na nową ścieżkę zarządzania

Alina Treptow
opublikowano: 14-05-2014, 16:33

Szykują się zmiany w programach zdrowotnych. Eksperci wskazują na potrzebę profesjonalnego zarządzania tymi programami, ich monitorowania oraz kontroli efektywności, dzięki którym będą one w końcu spełniały swoją funkcję.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Zobacz więcej

W przypadku programów onkologicznych, dotyczących np. raka szyjki macicy czy raka piersi publiczny płatnik finansuje nawet tzw. nadwykonania w 100 proc.

Zmiany w programach zdrowotnych zostały przyspieszone przez słynny „pakiet antykolejkowy” oraz ustawę o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Pakiet antykolejkowy podzielił programy na: zdrowotne, które opracowuje, wdraża i finansuje Narodowy Fundusz Zdrowia oraz programy polityki zdrowotnej, za którymi będzie stać albo jedno z ministerstw, albo jednostka samorządu terytorialnego.

Dużą rolę mają też odgrywać mapy potrzeb zdrowotnych — ogólnopolska oraz regionalne, na podstawie których będą opracowywane nowe programy. Zdaniem ekspertów, takie ograniczenie, choć uzasadnione, ma swoje wady.

„Co się stanie, jeśli jakiś samorząd przygotuje bardzo atrakcyjny i potrzebny program zdrowotny, ale jego problematyka nie znajdzie się w mapie potrzeb zdrowotnych. Czy mapa potrzeb zamknie drogę do jego realizacji? Kto powiedział, że mądrość regulatora przewyższa mądrość samorządu?” — pyta Marek Wójcik, ekspert ds. zdrowia w Związku Powiatów Polskich.

Długa kolejka wniosków

Zgodnie z pakietem antykolejkowym, programy zdrowotne mają być też szybciej opiniowane przez Agencję Oceny Technologii Medycznych. Obecnie ma ona trzy miesiące na wydanie decyzji, po zmianach będzie miała o miesiąc mniej. Zmiana ta cieszy samorządowców, choć są też tacy, którzy sceptycznie podchodzą do propozycji. „Już dzisiaj AOTM nie jest w stanie dotrzymać 3-miesięcznego terminu, a co dopiero gdy będzie miała na to jeszcze mniej czasu” — zauważa Marek Wójcik.
Statystyki agencji potwierdzają długą kolejkę. „Na decyzje oczekuje dziś 101 programów. Od 2009 r. agencja oceniła 1,2 tys. programów” — informuje Katarzyna Jagodzińska-Kalinowska, rzeczniczka AOTM.

Roman Kolek, wicemarszałek województwa opolskiego odpowiadający za ochronę zdrowia i politykę społeczną, ma pomysł na skrócenie tej kolejki. Obecnie AOTM ocenia często bardzo podobne wnioski, ale składane przez różne podmioty. Każdy wniosek oceniany jest indywidualnie. „W większości wypadków nie ma to sensu. Jeśli są sprawdzone programy, które mogą się pochwalić dobrymi wynikami, czemu ich nie kopiować. Mam na myśli pozytywne kopiowanie i korzystanie z pewnych szablonów” — zastrzega Roman Kolek.

Obowiązujące przepisy nie pozwalają jednak na to — agencja musi z osobna ocenić każdy wniosek. Eksperci liczyli, że ustawa o zdrowiu publicznym rozwiąże ten problem, jednak na razie nie wiadomo, kiedy można się jej spodziewać.

Niekontrolowane wydatki na profilaktykę

Programów zdrowotnych, podobnie jak lecznictwa, nie omijają problemy finansowe. Część ekspertów zwraca uwagę, że na profilaktykę wydaje się w Polsce stanowczo za mało. „To nic odkrywczego, że profilaktyka i edukacja mogą zdziałać cuda. Choć na początku może to trochę kosztować, to na samym końcu przynosi wymierne korzyści. W Polsce brakuje jednak strategicznego spojrzenia na te kwestie” — uważa Robert Mołdach, ekspert ds. rynku medycznego Pracodawców RP.

Pojawiają się jednak głosy, że jest wręcz odwrotnie: wydaje się dużo, lecz nieefektywnie. „Tylko w 2012 r. do AOTM wpłynęły wnioski na programy zdrowotne warte ponad 2 mld zł. Do tego należy dodać programy Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych czy organizacji walczących z AIDS. Wydaje się więc dużo, jednak nikt tego nie kontroluje i w sumie nie wiadomo, co się z pieniędzmi i programami dzieje. Nic więc dziwnego, że dochodzi do nadużyć. Pewna gmina prowadziła 20 programów zdrowotnych, o których mieszkańcy nie mieli pojęcia” — zwraca uwagę prof. Bolesław Samoliński, konsultant krajowy w dziedzinie zdrowia publicznego.

Zdaniem prof. Samolińskiego, brakuje nie pieniędzy, ale profesjonalnego zarządzania programami zdrowotnymi. „Po pierwsze, programy powinni tworzyć i prowadzić specjaliści. Obecnie zamiast ekspertów ds. zdrowia publicznego zajmują się tym samorządowcy. Tymczasem ekspert ds. zdrowia publicznego wiedziałby, jakie narzędzia komunikacji byłyby najbardziej efektywne i jak je zastosować. Za przykład niech posłuży program onkologiczny o budżecie 40 tys. zł. Ktoś może przeznaczyć te pieniądze na plakaty i ulotki, a ja twierdzę, że to nie ma sensu. Tyle samo będzie kosztowało np. pokazanie tego problemu w jednym z odcinków znanego ogólnopolskiego serialu. Co bardziej przemówi do obywatela: ulotka czy serial? Najważniejszy jest jednak brak profesjonalnego zarządzania programami zdrowotnymi — ich monitorowania i co istotne, kontroli ich efektywności” — zaznacza Bolesław Samoliński.

Skąd pozyskać pieniądze

Publiczny płatnik wybrał specjalizacje, na które nie szczędzi pieniędzy. W przypadku programów: profilaktyka raka szyjki macicy — etap diagnostyczny oraz etap pogłębionej diagnostyki, profilaktyka raka piersi — etap podstawowy, w pracowni stacjonarnej i w pracowni mobilnej oraz etap pogłębionej diagnostyki świadczenia są nielimitowane, a nadwykonania finansowane przez fundusz w 100 proc. Samorządy realizują część programów z własnych środków, na część natomiast szukają funduszy w innych źródłach, m.in. unijnych.

„Liczmy, że nowym rozdaniu znajdą się pieniądze na edukację i profilaktykę, i mamy nadzieję, że uda się nam po nie wystartować. Ostatnio przekonaliśmy się, że nie jest to łatwa droga. AOTM negatywnie ocenił nasz wniosek, ponieważ nie napisaliśmy, jak sfinansujemy program. Tymczasem my chcieliśmy poszukać finansowania dopiero po pozytywnym zaopiniowaniu wniosku przez agencję” — przyznaje Roman Kolek.

Ministerstwo Zdrowia podaje, że obecnie funkcjonuje 12 programów profilaktycznych, które dotyczą: chorób nowotworowych, układu sercowo-naczyniowego, hemofilii, HIV, transplantacji, chorób cywilizacyjnych, badań prenatalnych i przesiewowych noworodków, zakażeń szpitalnych, krwi i produktów krwiopochodnych, zdrowia jamy ustnej oraz leczenia niepłodności (in vitro). Oprócz programów istniejących od dawna, eksperci wskazują na kolejne obszary, które powinny znaleźć się w kręgu zainteresowań. „Biorąc pod uwagę starzejące się społeczeństwo, jednym z ważniejszych powinien być program aktywizacji seniorów. Stawiamy też na szczepienia przeciwko pneumokokom” — mówi Roman Kolek.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Alina Treptow

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.