Program "Oblicza Medycyny": W Polsce wykonuje się zbyt mało operacji bariatrycznych [WIDEO]

Ewa Kurzyńska
opublikowano: 02-03-2020, 13:50

W Polsce rocznie wykonuje się ok. 4 tys. operacji bariatrycznych. „To zdecydowanie za mało w stosunku do liczby chorych, którzy kwalifikują się do takiego leczenia” – uważa dr hab. n. med. Mariusz Wyleżoł, prof. WIML, przewodniczący Sekcji Chirurgii Metabolicznej i Bariatrycznej Polskiego Towarzystwa Badań nad Otyłością.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Opracowano kilkadziesiąt rodzajów operacji bariatrycznych. Popularna przed ok. 10 laty operacja polegająca na zastosowaniu regulowanej opaski żołądkowej, stanowi dziś tylko ok. 2 proc. operacji bariatrycznych. Obecnie najczęściej wykonywana jest rękawowa resekcja żołądka, polegająca na chirurgicznym zmniejszeniu tego narządu o mniej więcej 80 proc.

„Operacja nie jest wykonywana tylko po to, by zmniejszyć żołądek, ale przede wszystkim, by wyciąć tę jego część, w której jest produkowana grelina, czyli hormon odpowiedzialny za odczuwany poziom łaknienia. Mówiąc obrazowo: grelina daje sygnał: idź jeść" - wyjaśnia dr hab. n. med. Mariusz Wyleżoł, prof. WIML w programie „Oblicza Medycyny”.

Drugą popularną obecnie metodą stosowaną w chirurgii bariatrycznej jest tzw. wyłączenie żołądkowe. „Dziś wiemy, że to także operacja o charakterze endokrynologicznym, gdyż u pacjentów leczonych tą metodą wzrasta poposiłkowe wydzielanie GLP-1, czyli hormonu, który daje rozkaz: odsuń talerz. Reasumując, obie operacje, o których powiedziałem, ingerują w mechanizmy regulacji neurohormonalne spożycia pokarmów. Niejako je naprawiają" – dodaje prof. Mariusz Wyleżoł.

Dzięki operacji u pacjentów z otyłością nie tylko dochodzi do reedukacji masy ciała, ale także do ustępowania lub istotnej poprawy powikłań otyłości (m.in. lepsza kontrola cukrzycy, zmniejszenie nadciśnienia). „Myślę, że najważniejsze jest to, że operujemy chorych, by uratować im życie. Wyniki wielu badań naukowych wykazały, że operacje bariatryczne zmniejszają ryzyko zgonu w tej grupie chorych. Opublikowane w 2015 r. wyniki badań wykazały, że w perspektywie 10-letniej ta redukcja wynosi 10 proc.” – podkreśla prof. Mariusz Wyleżoł.

Badania naukowe wskazują także, że dochodzi do istotnej poprawy jakości życia w aspekcie zdrowotnym i socjalnym. „U niektórych chorych obserwujemy wręcz euforię. Pacjenci mówią o tym, że nareszcie przestali być niewolnikami myśli o jedzeniu. Przy czym nie postrzegajmy tego jako zaburzenia woli. To jest kwestia wpływu hormonów, które regulują spożywanie pokarmów” – mówi prof. Mariusz Wyleżoł.

Więcej w programie „Oblicza Medycyny”.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Ewa Kurzyńska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.