Program "Oblicza Medycyny": Leczenie hipolipemizujące trudne bez inhibitorów PCSK9 [WIDEO]

Ewa Kurzyńska
opublikowano: 30-09-2019, 13:00

Na ostatnim kongresie Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego w Paryżu ogłoszono nowe wytyczne dotyczące leczenia zaburzeń lipidowych. Osiągnięcie niższych, ambitnych celów terapii daje pacjentom i lekarzom szansę na ograniczenie ryzyka sercowo-naczyniowego. Jednak u części chorych sukces terapeutyczny nie będzie możliwy bez zastosowania inhibitorów PCSK9. To leki, do których dostęp jest w Polsce ograniczony.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Poprzednie wytyczne dotyczące leczenia hipolipemizującego ujrzały światło dzienne zaledwie trzy lata wcześniej. Podstawą do tak szybkiej aktualizacji wytycznych były m.in. nowe dane, potwierdzające wpływ bezpiecznego obniżania stężenia cholesterolu LDL (LDL-C) z zastosowaniem nowej grupy leków – inhibitorów PCSK9 (PCSK9i). W badaniach potwierdzono silny związek pomiędzy obniżeniem stężenia LDL-C i redukcją ryzyka sercowo-naczyniowego (s-n).

„Nowe wytyczne są w kilku punktach kompletnie różne od wytycznych z 2016 roku. Przede wszystkim zmieniły się cele leczenia, głównie w zakresie LDL-C. Wyodrębniono także grupę pacjentów ekstremalnie wysokiego ryzyka, w której LDL cholesterol należy obniżać do wartości poniżej 40 mg/dl. Zmiany w tym zakresie wynikają z ogromnego postępu wiedzy, który dokonał się na przestrzeni ostatnich trzech lat” – mówi prof. dr hab. n. med. Krzysztof J. Filipiak z I Kliniki i Katedry Kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, który był gościem programu „Oblicza Medycyny”.

Chodzi przede wszystkim o wyniki badania FOURIER dla ewolokumabu i ODYSSEY OUTCOMES dla alirokumabu. Inhibitory PCSK9, dodane do statyn i ezetymibu, nie tylko obniżają LDL-C, ale dają też dodatkowe, bezsporne korzyści: mniej zawałów serca, udarów mózgu, zgonów. „Z pomocą PCSK9i jesteśmy w stanie przedłużyć życie pacjentom wysokiego i ekstremalnie wysokiego ryzyka sercowo-naczyniowego” – podkreśla prof. Krzysztof J. Filipiak.

Czy polscy lekarze mają jednak oręże, bo osiągnąć tak ambitne cele terapii?

„Z tym jest duży problem u pacjentów, którzy według wytycznych powinni mieć LDL-C poniżej 55 mg/dl i poniżej 40 mg/dl. W tych grupach, u większości chorych, nie osiągnie się celu leczenia statyną oraz ezetymibem i należałoby sięgnąć po inhibitor PCSK9. Niestety, taka terapia nie jest w Polsce refundowana dla pacjentów po zawale. A koszt miesięcznego leczenia prywatnie to ok. 2 tys. zł. Większość naszych pacjentów odmawia zakupu tak drogiego leku, bo ich na niego po prostu nie stać” – przyznaje prof. Krzysztof J. Filipiak.

W Polsce funkcjonuje co prawda program lekowy z PCSK9i, ale tylko dla małej grupy pacjentów z hipercholesterolemią rodzinną.

„W skali kraju mamy włączonych do tego programu kilkudziesięciu pacjentów. To kropla w morzu potrzeb. Prawdziwym wyzwaniem jest stosowanie PCSK9i w szerokiej grupie chorych, w prewencji wtórnej, u pacjentów po zawale serca. To jest teraz najważniejsze. Dziś program KOS-zawał nie ma racjonalnych podstaw w zakresie opieki hipolipemizującej. Uważam, że potrzebny jest nowy program lekowy z inhibitorami PCSK9, do stosowania w prewencji wtórnej, u pacjentów po zawałach, udarach, rewaskularyzacjach” – podkreśla prof. Krzysztof J. Filipiak.

Więcej na ten temat w programie „Oblicza Medycyny”.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Ewa Kurzyńska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.