Profesjonalny amator

Rafał Fabisiak
  • Rafał Fabisiak
02-03-2016, 00:00

Wielogodzinne próby, koncerty, podróże i nagrania. To nie życie gwiazdy estrady, lecz Grzegorza Cessaka, prezesa Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych (URPL), pasjonata muzyki dawnej i klasycznej.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

 „Nigdy nie zajmowałem się muzyką w pełni profesjonalnie, to znaczy nie musiałem traktować jej zarobkowo. To moje hobby i sposób na rozwój. Chyba dlatego śpiewanie wciąż tak mnie pasjonuje i cieszy” — mówi Grzegorz Cessak, prezes URPL, solista i chórzysta Chóru Katedry Warszawsko-Praskiej Musica Sacra.

W jego przypadku słowo „amatorstwo” nabiera nowego znaczenia. Chociaż podkreśla, że tylko tak zajmuje się muzyką, może się pochwalić osiągnięciami nie mniejszymi niż niektórzy profesjonalni muzycy. A w swoją pasję musiał włożyć równie dużo pracy co oni.

Chóry i apele

Przygoda z muzyką często zaczyna się w młodości. Nie inaczej było w przypadku Grzegorza Cessaka. Wprawdzie rodzice nie zajmowali się tą dziedziną sztuki, ale szybko zauważyli predyspozycje syna. Przez młodzieńcze lata śpiewał w chórach kościelnych. Już wtedy zaczął się interesować chorałem gregoriańskim. Jak wspomina, jeszcze przed mutacją był sopranem, co wyróżniało go w klasie. 

„Zdziwieni byli także nauczyciele, bo śpiewałem wyższym głosem niż koleżanki z klasy. Dlatego na wszystkich szkolnych uroczystościach i apelach wyznaczano mnie do śpiewania różnych utworów. Wcale mi to nie przeszkadzało” — opowiada Grzegorz Cessak.   

Tak polubił śpiewanie, że nie zrezygnował z niego nawet w trakcie absorbujących studiów na Wydziale Farmaceutycznym Akademii Medycznej w Warszawie. Na studiach przeszedł też kilkuletnią naukę emisji głosu. Pomagali mu w tym podczas prywatnych zajęć wykładowcy Akademii Muzycznej. Wtedy muzyczna pasja jeszcze się rozwinęła.

„Postanowiłem bardziej naukowo podejść do sztuki. Miałem znajomych muzykologów na Akademii Muzycznej (dzisiaj Uniwersytet Muzyczny Fryderyka Chopina — red.) i Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego, w tym autorytety w dziedzinie chorału — ks. prof. Kazimierza Szymonika i ks. prof. Wiesława Kądzielę” — wspomina Grzegorz Cessak. 

Zainteresował się semiologią gregoriańską, czyli odczytywaniem starych zapisów nutowych. Poznawał ją, uczęszczając (między zajęciami z farmacji) jako wolny słuchacz na wykłady w Akademii Muzycznej. Dawniej chorały gregoriańskie zapisywano na czterolinii za pomocą kwadratowych nut. 

„Po prostu obcowanie z muzyką bardzo mi się podobało. Przy okazji zainteresowania śpiewem trafiłem w 1996 r. do chóru Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Był to jeden z bardziej znanych polskich chórów akademickich” — podkreśla Grzegorz Cessak.

Nie tylko chorał

Oddanie muzycznej pasji zaowocowało propozycją śpiewania w chórze kameralnym Musica Sacra u Pawła Łukaszewskiego. Wtedy był on kompozytorem młodego pokolenia, laureatem licznych nagród i wyróżnień na konkursach kompozytorskich, dziś jest profesorem Uniwersytetu Muzycznego w Warszawie, wielokrotnym laureatem nagrody Fryderyka, w tym w kategorii Artysta Roku, i wybitnym twórcą muzyki poważnej, rozpoznawanym także za granicą.

„Takich propozycji się nie odrzuca” — kwituje Grzegorz Cessak.

Chór powstał w 2002 r., a dwa lata później na mocy dekretu arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia działał już jako Chór Katedry Warszawsko-Praskiej.

„Specjalizował się przede wszystkim we współczesnej muzyce sakralnej. Było to dla mnie nowe doświadczenie i wyzwanie, ponieważ  przez długi czas zajmowałem się chorałem, jednak równie szybko zafascynował mnie i ten gatunek muzyki” — mówi prezes URPL.

Wstąpienie do chóru oznaczało dużo pracy (częste, niekiedy wielogodzinne próby) i obowiązków (zespół występuje np. podczas ważnych uroczystości kościelnych). Występy umożliwiały za to spotkania ze znanymi osobistościami świata muzyki, kompozytorami, dyrygentami, członkami orkiestr polskich i zagranicznych filharmonii. Zespół brał udział w wielu prestiżowych międzynarodowych festiwalach we Francji, Niemczech, Luksemburgu, Włoszech i w Polsce. 

Liczą się emocje

W 2005 r. wraz ze znanym pianistą jazzowym Włodzimierzem Pawlikiem (zdobywcą nagrody Grammy) i kantorem Sebastianem Gunerką chór stworzył improwizacje fortepianowe połączone z chorałem gregoriańskim. Planowany był nawet występ w Watykanie na zaproszenie Jana Pawła II, ale ojciec święty zmarł miesiąc wcześniej. Powstała jednak płyta „Misterium Stabat Mater” zadedykowana papieżowi. Tego samego roku album zdobył nagrodę Fryderyka.

Grzegorz Cessak wspomina, że prace nad płytą nie były łatwe. Zespół był przejęty, ponieważ nagrywano w przededniu wyjazdu do Rzymu, kiedy stan zdrowia papieża Jana Pawła II bardzo się pogarszał. Materiał był bardzo emocjonalny, modlitewny i refleksyjny, ale prezes URPL zwraca uwagę, że tak samo jest w przypadku chorału.

„Wykonanie chorału czy muzyki oratoryjnej i chóralnej to nie tylko sprawa techniki. W śpiewanie należy włożyć także wiele zaangażowania i emocji. Trzeba rozumieć muzykę, by w pełni oddać jej przesłanie w trakcie występu. Chyba to najbardziej przyciąga mnie do tej sztuki: że liczą się w niej także emocje i ich przekazanie odbiorcy” — mówi Grzegorz Cessak.     

Przyznaje, że muzyka nauczyła go także wrażliwości, która przydaje się w życiu codziennym i zawodowym, w kontaktach z ludźmi.

„Kiedy pojawiają się konflikty, zawsze staram się je rozwiązywać spokojnie, zamiast dodatkowo eskalować napięcie” — tłumaczy prezes URPL.

Na kolejne przedsięwzięcia nie trzeba było długo czekać. W 2006 r. na VII Konkursie Chórów Katedralnych we Francji zespół został uhonorowany nagrodą miasta St. Quentin za najwybitniejszą kreację muzyki współczesnej. Następnie otrzymał propozycję realizacji przedsięwzięcia operowego — w 2007 r. w Rosemont Theatre w Chicago zagrał „Straszny Dwór” Stanisława Moniuszki.

„Musieliśmy się podjąć tego wyzwania, bo warszawski chór operowy był akurat zajęty bieżącą pracą. Patronat nad występem objął Teatr Wielki Opera Narodowa, więc musiał znaleźć zastępców” — opowiada Grzegorz Cessak.

Wielkie możliwości

O głos trzeba dbać i trenować go, by utrzymać w odpowiedniej kondycji.

„Liczą się przede wszystkim częste treningi. Przed śpiewaniem zawsze mamy tzw. rozśpiewki lub ćwiczenia z techniki, indywidualnie albo z całym zespołem. Na co dzień głos trzeba po prostu oszczędzać, nauczyć się „mówienia przeponą”, by nie nadwyrężać gardła” — wyjaśnia Grzegorz Cessak.

W 2010 r. chór mógł się pochwalić kolejną nagrodą, a prezes URPL następnym muzycznym osiągnięciem — płytę „Laudate Dominum” nagrodzono Fryderykiem za muzykę chóralną i oratoryjną. Album był kompilacją różnych utworów, w tym chorału, muzyki współczesnej, polskich i zagranicznych kolęd. Grzegorz Cessak dostał zaś propozycję zaśpiewania solo utworu „Bóg przyszedł na świat” polskiego autorytetu w dziedzinie kompozycji prof. Mariana Borkowskiego. I został członkiem Akademii Fonograficznej, która co roku wybiera laureatów Fryderyków. Trafiają do niej bowiem soliści i dyrygent nagrodzonych Fryderykami płyt. W 2015 r. chór wrócił do współpracy z Włodzimierzem Pawlikiem, a Grzegorz Cessak został solistą w tym przedsięwzięciu. 

Prezes URPL określa się jako amator, ale jego muzyczne CV nie ustępuje dorobkowi zawodowych artystów. Muzycznej przyszłości nie planuje, czeka na to, co mu przyniesie.

„Scena wciąga i to bardzo, ale nie mam żadnych muzycznych planów. Cieszę się muzyką i po prostu korzystam z okazji, które stwarza mi śpiewanie. Tak było dotychczas i myślę, że tak już zostanie” — podsumowuje Grzegorz Cessak. 

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Rafał Fabisiak

Puls Medycyny

/ Profesjonalny amator
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.