Prof. Wojciech Maksymowicz odpiera “bezpardonowy atak”

MJM/PAP
opublikowano: 03-11-2021, 15:27

Prof. Wojciech Maksymowicz, któremu w ostatnim czasie media zarzucały, że zamiast na dyżurach w szpitalu przebywał w Sejmie, powiedział, że został na niego "przypuszczony bezpardonowy atak". Zapewnił, że pracował w szpitalu uniwersyteckim w Olsztynie więcej, niż zakłada jego kontrakt.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Na zdj. prof. Wojciech Maksymowicz
Archwium

Dziennikarze Wirtualnej Polski policzyli, ile godzin prof. Wojciech Maksymowicz przeznacza na pracę w szpitalu i Sejmie. Doszli do wniosku, że albo jednocześnie pełnił obowiązki posła i lekarza albo opuszczał dyżury w olsztyńskiej placówce, aby poświęcić się aktywności politycznej.

Po publikacji artykułów Departament Kontroli Narodowego Funduszu Zdrowia postanowił wszcząć kontrolę w olsztyńskiej placówce.

Prof. Wojciech Maksymowicz wystąpił w środę, 3 listopada, w Olsztynie na konferencji prasowej w towarzystwie swojego pełnomocnika, radcy prawnego Sławomira Trojanowskiego.

CZYTAJ TEŻ: NFZ skontroluje dyżury prof. Wojciecha Maksymowicza

Prof. Maksymowicz: przypuszczono na mnie bezpardonowy atak

- Pojawiają się wobec mnie zarzuty nie tylko natury etycznej, ale i prawnej - argumentował obecność pełnomocnika i podkreślał, że w ostatnim czasie został na niego "przypuszczony bezpardonowy atak sugerujący nieetyczne zachowania w pracy zawodowej i naukowej". W pewnym momencie spotkania prof. Maksymowiczowi trudno było ukryć łzy.

Prof. Maksymowicz poinformował, że zarzuty z ostatnich dni o tym, że zamiast być na dyżurze w szpitalu pracował w Sejmie, są efektem niezrozumienia, na czym polega jego praca w szpitalu uniwersyteckim w Olsztynie. Wyjaśnił, że z tą placówką wiąże go cywilnoprawny kontrakt, który zobowiązuje go do przepracowania w szpitalu 100 godzin miesięcznie - w rozliczeniu półrocznym.

- To odpowiada połowie etatu - podał Maksymowicz i wyjaśnił, że za każdym razem, gdy jechał do Sejmu informował o tym dyrekcję szpitala.

- A dyżur w tym roku miałem jeden i on nie został ujęty w grafiku - powiedział Maksymowicz.

Prof. Maksymowicz “czas zgodnie z umową do wypracowania wypracowywał”

Jego pełnomocnik doprecyzował, że "plan pracy profesora był przygotowany przez administrację szpitala i w większości nawet nie był przez pana profesora podpisywany".

- Jeśli chodzi o to, że w grafiku były dni, gdy miał być w szpitalu, a był w Sejmie, to po weryfikacji widzimy, że rzeczywiście tak się zdarzało, że był w Sejmie a według planu, harmonogramu miał być w szpitalu. Rzeczywiście były takie sytuacje. Natomiast to, że będzie w Sejmie było informacją znaną dyrekcji szpitala, dyrektor ds. lecznictwa (na koniec miesiąca otrzymywał faktury od profesora - przyp. red.) i potwierdzał płatności. Czas zgodnie z umową do wypracowania wypracowywał. Szpital nie poniósł żadnej straty, NFZ nie poniósł żadnej straty. Więcej - prof. przy okazji pracy w Sejmie lobbował na rzecz szpitala - poinformował Trojanowski.

Maksymowicz dodał, że wykaz - ile godzin w jakim miesiącu przepracował na rzecz szpitala - przekazał w środę rektorowi olsztyńskiego uniwersytetu i NFZ, który przeprowadza w klinice neurochirurgii kontrolę. Maksymowicz wyraził nadzieję, że kontrola ta zakończy się szybko i klinika będzie mogła wrócić do pracy, bo aktualnie wszystkie zabiegi są wstrzymane.

- A pacjenci czekają - dodał.

Prof. Maksymowicz: zarzucano mi eksperymenty na płodach. To nieprawda

Mówiąc o atakach na niego prof. Maksymowicz przypomniał też, że w kwietniu jemu i jego zespołowi zarzucono dokonywanie nieetycznych eksperymentów na płodach. Rzecznik prasowy ministerstwa zdrowia Wojciech Andrusiewicz 13 kwietnia poinformował, że do resortu wpłynęły "bardzo niepokojące informacje dotyczące możliwych eksperymentów medycznych wykonywanych na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim pod nadzorem profesora Maksymowicza".

Maksymowicz stanowczo zaprzeczył wówczas wykonywaniu eksperymentów na płodach.

Podczas środowej konferencji Maksymowicz poinformował, że przeprowadzona w sprawie rzekomych eksperymentów na płodach kontrola resortu zdrowia zakończyła się we wrześniu i wnioski z niej nie potwierdzają tez zawartych w donosach na niego.

- Wojewódzki Szpital Specjalistyczny przestrzegał wewnętrznych norm i zasad postępowania z ciałami dzieci martwo urodzonymi - odczytał wnioski z dokumentu, który - jak przyznał - przekazali mu pracownicy szpitala wojewódzkiego.

- Nie można takich zarzutów robić dla człowieka, który ma swój światopogląd i wyznaje wartości chrześcijańskie - skomentował.

Prof. Maksymowicz o śmierci pacjentki w szpitalu uniwersyteckim

Maksymowicz był też pytany o opisywaną w ostatnim czasie przez portale internetowe sprawę śmierci pacjentki, której w szpitalu uniwersyteckim przeprowadził zabieg lekarz na ostatnim roku specjalizacji, a prof. Maksymowicz, który miał asystować temu lekarzowi, był nieobecny przy stole zabiegowym. Rodzina zmarłej w procesie cywilnym otrzymała odszkodowanie.

Maksymowicz powiedział, że biegli nie dopatrzyli się w jego działaniach złamania prawa, podkreślił, że młody lekarz, mimo braku specjalizacji, był jednym z najzdolniejszych w kraju i miał zgodę na samodzielną pracę od konsultanta krajowego.

- Ten lekarz dziś przeprowadził dwa zabiegi ratujące życie, to bardzo dobry lekarz i na tym warto się skupić - ocenił prof. Maksymowicz i powiedział, że kobieta zmarła dwa tygodnie po zabiegu w wyniku powikłań innych, niż te wynikające z operacji.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Kształcenie lekarzy w "zawodówkach" w Sejmie. Jakość nie ucierpi kontra "produkt lekarzopodobny"

Lekarze o likwidacji stażu podyplomowego. “Zaczynam odczuwać autentyczny strach”

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.