Prof. Tomasiewicz: kilkanaście tysięcy zakażeń dziennie to realny scenariusz na jesień

EG/PAP
opublikowano: 17-09-2021, 11:25

Czwarta fala się rozpędza, potrwa co najmniej dwa miesiące - ocenił prof. Krzysztof Tomasiewicz, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych SPSK 1 w Lublinie. - Praktycznie wszyscy pacjenci, których mamy w tej chwili w klinice, są to osoby niezaszczepione - dodał.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Jak zwrócił uwagę w rozmowie z PAP prof. Krzysztof Tomasiewicz, czwarta fala pandemii COVID-19 przybiera na sile, o czym dobitnie świadczy dynamika przyrostu liczby dziennych zakażeń. Jego zdaniem całkowicie realny jest scenariusz, w którym za kilka tygodni będziemy mieli do czynienia z kilkunastoma tysiącami zakażeń dziennie.

Wzrasta liczba pacjentów w ciężkim stanie, większość to niezaszczepieni

Według prof. Tomasiewicza czwarta fala potrwa co najmniej dwa miesiące.

- Ostatnie półtora tygodnia to jest jakaś nawałnica pacjentów i to w naprawdę ciężkim stanie. Mam wrażenie, że zatoczyliśmy duże koło i wróciliśmy do sytuacji, kiedy pacjenci trafiają do szpitala na późnym etapie i wymagają intensywnej terapii – powiedział ekspert.

Prof. Tomasiewicz zwrócił też uwagę na inny problem: wielu chorych do ostatniej chwili leczy się w domu, licząc że to nie COVID-19, a zwykłe przeziębienie: nie chcą bowiem zostać objęci kwarantanną.

W krajach, gdzie jest wysoki odsetek zaszczepionych osób widać wyraźną redukcję śmiertelności z powodu COVID-19.
iStock

- Każdy do końca uważa, że to nie COVID-19, a widoczne objawy to tylko przeziębienie. Dopiero jak jest bardzo źle pacjent wzywa karetkę i przyjeżdża do szpitala. Wiele osób myśli w kategoriach: “nie będę robił badań, bo jak wyjdzie COVID-19 to wszyscy wokół będą w kwarantannie”. Dla nas to argument niepoważny, ale musimy brać pod uwagę, że część pacjentów myśli takimi kategoriami - stwierdził prof. Tomasiewicz.

W kierowanej przez prof. Krzysztofa Tomasiewicza Klinice Chorób Zakaźnych SPSK1 w Lublinie przebywało w czwartek 28 pacjentów zakażonych wirusem SARS-CoV-2, a osiem łóżek było wolnych. Na intensywnej terapii zajęte było wszystkie dziewięć łóżek. Jak poinformował prof. Tomasiewicz, zaledwie 2-5 proc. jego pacjentów zajmujących łóżka przeznaczone dla chorych na COVID-19 to osoby zaszczepione.

- Praktycznie wszystkie osoby, które mamy w tej chwili w klinice, poza trzema, są to osoby niezaszczepione. Niezaszczepione są praktycznie wszystkie osoby w ciężkim stanie, które wymagają tlenoterapii wysokoprzepływowej, albo podłączenia do respiratora - powiedział specjalista.

Jedynie połowa polskiej populacji jest zaszczepiona

Według danych Ministerstwa Zdrowia, w Polsce wykonano ponad 36,8 mln szczepień, a pełni zaszczepionych jest 19 167 754 mln osób.

Wynika z tego, że w pełni zaszczepionych jest ok. 50 proc. Polaków. Tymczasem względnie spokojni, jak zaznacza prof. Tomasiewicz, moglibyśmy być dopiero w sytuacji, gdy odsetek zaszczepionych oscylował wokół 70-80 proc.

- Bardzo ważne są dane, które pokazują odsetek zaszczepionych w odpowiednich grup wiekowych. W grupach 60+ ten odsetek kształtuje się w granicach 60-70 proc. To za mało. To w dalszym ciągu jest 30-40 proc. potencjalnych kandydatów na ciężki przebieg COVID-19 - powiedział specjalista.

Trzeba przekonywać niezdecydowanych

Prof. Tomasiewicz negatywnie ocenia szanse namówienia do szczepień osób, które nie chcą się szczepić.

- My ich pewnie nie przekonamy. W ostatnich miesiącach widzieliśmy, że nawet śmierć osób z otoczenia zazwyczaj nie przekonuje do szczepienia – powiedział specjalista.

Jego zdaniem, powinno się większy nacisk położyć na przekonywanie osób niezdecydowanych.

- Spotykamy bardzo wiele osób, które nie wykluczają szczepienia, ale mówią: “najpierw poczekam, popatrzę”. Tu nie ma na co czekać, dlatego że pociąg się rozpędza w tym momencie. Nigdy nie wiadomo, kto się zakazi, kto ciężko zachoruje. Tu nie ma mądrych i gwarancji, że uda się tego uniknąć - podkreślił prof. Tomasiewicz.

Spadek śmiertelności w krajach z wysokim odsetkiem zaszczepionych

Wiele osób wątpiących w skuteczność szczepień wskazuje, że mimo ich masowego podawania, transmisja wirusa w wielu krajach nie wyhamowała. Prof. Tomasiewcz wskazuje jednak, że w państwach tych widać wyraźną redukcję śmiertelności z powodu COVID-19.

- W tych krajach, gdzie jest wysoki odsetek zaszczepionych osób różnice są kolosalne. Ekstremalnym przykładem jest Japonia, gdzie śmiertelność w ciągu ostatnich 28 dni była na poziomie 0,03 proc. w stosunku do liczby zdiagnozowanych przypadków, podczas gdy wcześniej śmiertelność była zbliżona do 2 proc. - powiedział prof. Tomasiewicz.

Podobnie jest w Izraelu, gdzie po wprowadzeniu masowej akcji szczepień odsetek zgonów spadł z 2 proc. do 0,2-0,3 proc.

- To pokazuje istotę szczepionki, czyli ochronę przed ciężkim przebiegiem i przed zgonem - podkreślił.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Wariant Delta. Osiągnięcie odporności zbiorowej w Polsce jest do jesieni nierealne

Odporność populacyjna po szczepieniach? Horban: “nie ma szans na to”

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.