Prof. Sieroń: w Polsce jest ok. 200 angiologów, a potrzeba 400

Notowała Olga Tymanowska
opublikowano: 29-12-2021, 13:30

Angiologia wychodzi szczególnie naprzeciw ludziom zagrożonym amputacją bądź wręcz tracącym kończyny z powodu stopy cukrzycowej, miażdżycy i żylnej choroby zakrzepowo-zatorowej. Liczba dramatów z tego powodu jest w Polsce ogromna. Tylko w ciągu 2021 r. wykonano u nas blisko 10 tys. dużych amputacji - mówi prof. dr hab. n. med. Aleksander Sieroń, konsultant krajowy w dziedzinie angiologii, członek Zespołu Specjalistów Chorób Naczyń Unii Europejskiej oraz Członek Brytyjskiego Królewskiego Towarzystwa Medycznego - Royal Medical Society.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Na zdj. prof. dr hab. n. med. Aleksander Sieroń
Archiwum

Niezwykle istotną kwestią zdrowotną, na którą cały świat zwrócił uwagę, są występujące u ludzi problemy z naczyniami krwionośnymi zlokalizowanymi poza sercem, czyli tzw. obwodowymi. COVID-19 wyostrzył to spojrzenie, ponieważ choroba (ale i niektóre szczepionki przeciwko niej) może niekiedy powodować zaburzenia krzepliwości. Mogą się one pojawić na różnym etapie COVID-19 lub po jego przebyciu i dotyczyć tętnic oraz żył.

Szanse uratowania kończyn przed amputacją

Angiologia to nauka, która wychodzi naprzeciw szczególnie ludziom zagrożonym amputacją bądź wręcz tracącym kończyny z powodu stopy cukrzycowej, miażdżycy i żylnej choroby zakrzepowo-zatorowej. Liczba dramatów z tego powodu jest w Polsce ogromna. Tylko w ciągu 2021 r. wykonano u nas blisko 10 tys. dużych amputacji (na poziomie podudzia i uda).

Polska, z wielu powodów, należy do grupy państw, w których opieka nad pacjentem zagrożonym amputacją kończyny, jest niewystarczająca. W krajach Europy Zachodniej, takich jak Dania, Holandia czy Belgia, amputację przeprowadza się u 1-2 proc. osób na 100 000 mieszkańców, a w Polsce u 8-10 proc., w zależności od roku.

Musimy jak najlepiej pomóc naszym pacjentom, nie dopuszczając do dramatu amputacji, z którym często są oni zostawieni sami sobie. Sytuacja osoby, która ma amputowane obie kończyny z powodu miażdżycy i mieszka na wysokim piętrze w bloku bez windy, powinna obudzić sumienia nas wszystkich. Zwłaszcza gdy dotyczy to osoby starszej i samotnej.

Co możemy zrobić, żeby było lepiej? Otóż utworzenie odpowiedniej sieci specjalistycznych ośrodków angiologicznych oraz wprowadzenie nowoczesnych technologii daje szansę na uratowanie nawet 30-40 proc. kończyn przed amputacją. Jest to w Polsce możliwe. Takie nowoczesne technologie są już dostępne. Połączenie leczenia farmakologicznego i terapii z zakresu medycyny fizykalnej, w tym miejscowe stosowanie ozonu, hiperbarii, laseroterapii niskoenergetycznej i zmiennych pól magnetycznych, przynosi wymierne korzyści zdrowotne.

Rok lepszy niż poprzedni

Jako lekarz praktyk oceniam ten rok lepiej niż poprzedni. Pomimo utrudnień związanych z COVID-19, pojawiły się nowe leki, a te, które są znane od kilku lat, stały się bardziej dostępne. Umożliwiają one lepsze leczenie pacjentów, którym zagraża amputacja.

Powstało kilka poradni angiologicznych oraz poradni terapii ran przewlekłych, w których można skorzystać z pełnego zakresu zabiegów z medycyny fizykalnej, co napawa pewnym optymizmem. W poradniach prowadzi się nowoczesne leczenie pacjentów i uzyskuje znaczące sukcesy terapeutyczne. Ranga tych ośrodków oraz internet sprawiają, że są tu leczeni nie tylko pacjenci z Polski.

W 2021 r. odbyło się kilka kongresów i naukowych spotkań, które umożliwiły lepsze zrozumienie problemu i poprawę leczenia. Ważnym wydarzeniem był też, jak co roku, Zjazd Polskiego Towarzystwa Angiologicznego (PTA), a także Światowe Dni Zakrzepicy.

Wiedza na temat chorób naczyń jest coraz większa w społeczeństwie, co jest efektem stałego działania PTA. Wzrosło też nasze znaczenie na arenie międzynarodowej. Prof. Andrzej Szuba został prezesem Międzynarodowego Towarzystwa Limfologicznego (International Society of Lymphology), a prof. Agata Stanek sekretarzem Europejskiej Unii Lekarzy Specjalistów ds. Angiologii/Medycyny Naczyniowej (European Union Medical Specialization (UEMS) Board of Division of Angiology/Vascular Medicine). Ja również działam w kilku międzynarodowych strukturach.

Odczuwalne braki kadrowe

Problemem jest jednak ciągle niewystarczająca liczba angiologów w Polsce. Jest nas ok. 200, a potrzebnych jest 400. W niektórych województwach nie ma ani jednego. Funkcję lekarzy leczących schorzenia angiologiczne pełnią często dobrze wyszkoleni chirurdzy, chirurdzy naczyniowi i lekarze rodzinni. Ale to jest niewystarczające.

Jako konsultantowi krajowemu w dziedzinie angiologii udaje mi się, poprzez współpracę z konsultantami wojewódzkimi, wpłynąć na to, żeby liczba lekarzy, którzy potrafią leczyć te zaburzenia, rosła. A dla mnie, jako lekarza praktyka, najistotniejsza na dzień dzisiejszy jest prewencja amputacji. Ten problem w ostatnim roku się zmniejszył.

Niestety, mijający rok to nie tylko sukcesy w naszej dziedzinie. Jako przewodniczący rady konsultantów medycznych prezydenta miasta Katowice, zgłosiłem postulat, żeby stworzyć specjalistyczną poradnię angiologiczną. Codziennie widzę, jak bardzo potrzebne jest szerokie spojrzenie specjalistyczne na pacjentów po COVID-19. Niestety, NFZ nie wyraził na to zgody. A jeden z wiceministrów napisał, że dostępność do służby zdrowia jest tak duża, iż każdy lekarz może zlecić potrzebne badania. Nie widzi więc potrzeby otwierania nowej placówki.

Mam nadzieję, że na początku roku sytuacja epidemiczna w kraju pozwoli mi na bezpośrednie spotkanie z konsultantami wojewódzkimi i opracowanie nowej formy specjalizowania się lekarzy w dziedzinie angiologii. Mam nadzieję, że to jeszcze bardziej poprawi skuteczność postępowania diagnostyczno-terapeutycznego w tej dziedzinie.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Politechnika pracuje nad tanią protezą dłoni dla dzieci, której części będzie można wymieniać

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.