Prof. Romuald Krajewski: Należy wprowadzić szwedzki system odszkodowań dla pacjentów

Zbigniew Wojtasiński/PAP
opublikowano: 14-03-2019, 16:54

Powinniśmy jak najszybciej wprowadzić szwedzki system odszkodowań dla pacjentów – przekonuje dr hab. n. med. prof. nadzw. Romuald Krajewski z warszawskiego Centrum Onkologii. W systemie tym pacjent otrzymuje odszkodowanie bez orzekania, z czyjej winy nastąpiło niepożądane zdarzenie.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Powinniśmy jak najszybciej wprowadzić szwedzki system odszkodowań dla pacjentów – przekonywał dr hab. n. med. prof. nadzw. Romuald Krajewski z warszawskiego Centrum Onkologii na konferencji prasowej „Tematy tabu w medycynie”, która odbyła się 14 marca 2019 r. w Warszawie.

Dr hab. n. med. prof. nadzw. Romuald Krajewski
Zobacz więcej

Dr hab. n. med. prof. nadzw. Romuald Krajewski

Zdaniem specjalisty, taki system jest najlepszym rozwiązaniem zarówno dla poszkodowanych pacjentów, jak i dla poprawy bezpieczeństwa opieki medycznej w naszym kraju. „Projekt ustawy w tej sprawie od dwóch lat znajduje się w Ministerstwie Zdrowia i wszyscy się zgadzają, że takie rozwiązanie powinno być wprowadzone także w naszym kraju” – podkreślił.

W Szwecji taki system funkcjonuje od 22 lat (wprowadzono go 1 stycznia 1997 r.). Usprawnił on wypłatę odszkodowań poszkodowanym chorym za szkody poniesione w trakcie leczenia. Wcześniej zdarzało się to bardzo rzadko.

No-Fault Patient Insurance w każdej placówce medycznej

W ramach tego systemu wszystkie placówki medyczne muszą wykupić obowiązkowe ubezpieczenie na rzecz pacjentów. Nie trzeba orzekać, z czyjej winy nastąpiło zdarzenie niepożądane, wystarczy udowodnić, że miało ono miejsce i chory poniósł szkodę, za którą należy mu wypłacić odszkodowanie (No-Fault Patient Insurance - NFPI).

Prof. Krajewski powiedział, że system ten jest coraz częściej wprowadzany w różnych krajach Europy oraz w USA. „W Ameryce jest już stosowany w czterech stanach, ponieważ na procesach sądowych dotyczących orzekania za tzw. błędy medyczne najwięcej zyskują prawnicy i kancelarie adwokackie, a nie pacjenci, jeśli w ogóle uda się udowodnić winę placówki i lekarza” - dodał.

System No-Fault Patient Insurance częściowo wzorowany jest na rozwiązaniach przyjętych wcześniej w lotnictwie, które w znacznym stopniu przyczyniły się do poprawy bezpieczeństwa cywilnego ruchu lotniczego.

„W lotnictwie cywilnym zdarzają się błędy tak jak wszędzie, przyjęto jednak zasadę, że trzeba je wykrywać i eliminować, a nie szukać winnego. Nikogo nie wyrzuca się tam z pracy, ponieważ popełnił błąd. Najważniejsze jest eliminowanie błędów, dlatego zaczęto premiować zgłaszanie działań niepożądanych, a nie szukanie winnych” – wyjaśniał prof. Krajewski.

Z danych przedstawionych przez specjalistę wynika, że w lotnictwie każdego roku nadal zdarza się około 100 dużych wypadków, około 30 samolotów zostaje zniszczonych i na każdy lot średnio przypadają dwa błędy.

„W szpitalach najczęstszym działaniem niepożądanym jest pomylenie leków. W przypadku dwóch trzecich różnego typu działań niepożądanych nie można znaleźć nikogo za to odpowiedzialnego” – podkreślił specjalista. Dodał, że rekompensatę za poniesione szkody pacjent powinien otrzymywać podobnie jak wypłaca się odszkodowanie za wypadek w pracy, czyli za to, że ktoś doznał uszczerbku na zdrowiu i bez orzekania winy.

Na pytanie, dlaczego systemu No-Fault Patient Insurance nie wprowadzono jeszcze w Polsce, skoro na takie rozwiązanie jest u nas powszechna zgoda, prof. Krajewski odparł: „Wprowadzenie takiego systemu kosztuje. Na początek na jego funkcjonowania trzeba byłoby przeznaczyć co najmniej kilkadziesiąt milionów złotych, choć to nie jest aż tak dużo skoro na leczenie szpitalne przeznacza się u nas 30 mld zł rocznie”.

Dodał, że nie wiadomo jeszcze, kto miałby się zajmować zarządzeniem systemu, najprawdopodobniej Narodowy Fundusz Zdrowia, bo Zakład Ubezpieczeń Społecznych nie jest nim zainteresowany.

„Trzeba odmitologizować pojęcia 'błędu lekarskiego', 'błędu medycznego' czy 'błędu w sztuce', ponieważ dyskusje na ich temat są oparte na niewłaściwym rozumieniu praktyki medycznej, niezadowalających wyników leczenia oraz sposobów oceny postępowania medycznego” – podkreślił prof. Krajewski.

Specjalista tłumaczył, że w praktyce medycznej dużą rolę odgrywa przypadek i działanie w niepewności. „Nigdy nie ma idealnej sytuacji, dopiero po fakcie wiemy, co można było zrobić lepiej” – dodał.

Przyznał, że potrzebny jest rejestr zdarzeń niepożądanych, żeby eliminować przynajmniej najczęściej popełniane błędy. Trzeba jednak rozdzielić postępowanie w sprawach dotyczących odszkodowań za wyrządzone szkody od postępowania oceniającego prawidłowość działania. „Na tym polega kultura bezpieczeństwa – bez tabu” – podkreślił prof. Krajewski. (PAP)

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Zbigniew Wojtasiński/PAP

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.