Prof. Roman Danielewicz: przeszczepienie od dawcy żywego jest najlepszym sposobem leczenia nerkozastępczego

Oprac. Katarzyna Matusewicz
opublikowano: 26-01-2022, 09:30

Nefrolodzy znakomicie leczą pacjentów z niewydolnością nerek dializami, ale zbyt rzadko informują ich o możliwości przeszczepienia narządu. Jest to pewien paradoks, ponieważ z danych naukowych bardzo jasno wynika, że przeszczepienie od dawcy żywego jest najlepszym sposobem leczenia nerkozastępczego - podkreśla prof. Roman Danielewicz.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Prof. dr hab. n. med. Roman Danielewicz, przewodniczący Krajowej Rady Transplantacyjnej, były prezes Polskiego Towarzystwa Transplantacyjnego (2019-2021).

Pierwszy udany przeszczep nerki od dawcy zmarłego w Polsce przeprowadzili 26 stycznia 1966 r. profesorowie Jan Nielubowicz i Tadeusz Orłowski wraz ze swoimi zespołami w ówczesnej Akademii Medycznej w Warszawie. Narząd otrzymała 18-letnia uczennica szkoły pielęgniarskiej. Z kolei pierwsza zakończona powodzeniem operacja przeszczepienia nerki od dawcy żywego odbyła się dwa miesiące później — w nocy z 30 na 31 marca 1966 r. Nowatorskiego zabiegu dokonał prof. Wiktor Bross z Akademii Medycznej we Wrocławiu wraz z chirurgami: Waldemarem Kożuszkiem, Zdzisławem Wiktorem oraz Tomaszem Szepietowskim. Transplantacja uratowała życie 24-letniej pacjentce. Dawcą był jej 30-letni brat.

Pod względem liczby przeszczepień nerek wciąż gonimy zachodnią Europę

W kolejnych latach polska transplantologia powoli się rozwijała, mimo iż nigdy przeszczepienia nerek, zarówno od dawców zmarłych, jak i żywych, nie osiągnęły w naszym kraju takiego poziomu jak na zachodzie Europy czy w USA. Obecnie w niektórych z tych państw przeszczepienia rodzinne stanowią nawet 20-50 proc. wszystkich zabiegów transplantacji nerek, podczas gdy w naszym kraju rekordem było 6 proc. W najlepszych latach w Polsce notowano 1200-1300 przeszczepień nerek, w tym nieco ponad 50 od dawców żywych. Bezpośrednio przed pandemią COVID-19 osiągnęliśmy plateau na poziomie ok. 1000 zabiegów.

Niestety, rok 2020 i 2021 były dla polskiej transplantologii czasem ogromnej próby. W tym czasie zmniejszyła się liczba przeszczepień wszystkich narządów. Wyjątkiem były przeszczepienia serca i płuc, które w ostatnich trzech latach były na rekordowo wysokim poziomie w całej historii polskiej transplantologii. Jeżeli chodzi natomiast o przeszczepienia nerek, to w 2020 r. było ich 717 (w tym 31 nerek od dawców żywych), a w 2021 r. — 709 (w tym 44 nerki od dawców żywych). W pierwszym roku pandemii przez wiele miesięcy zawieszone były programy przeszczepiania nerek od żywych dawców z obawy przed zakażeniem zarówno biorców, jak i dawców. Warto przy tym podkreślić, że w okresach między kolejnymi falami pandemii zespoły transplantacyjne wracały do dawnej aktywności.

Dzisiaj nauczyliśmy się już funkcjonować w realiach obostrzeń epidemicznych. Z dumą mogę powiedzieć, że w ośrodku, w którym pracuję, Klinice Chirurgii Ogólnej i Transplantacyjnej UCK Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, działającej w Szpitalu Klinicznym Dzieciątka Jezus, w 2021 r. wykonaliśmy 12 przeszczepień nerek od żywych dawców, co jest najwyższą liczbą w ostatnich czterech latach. Nasz ośrodek zawsze był najbardziej aktywny pod względem liczby rodzinnych przeszczepień nerek (wykonujemy rocznie 25-30 proc. wszystkich tego typu zabiegów w Polsce).

Niewykorzystany potencjał donacyjny

Należy podkreślić, że mamy w Polsce bardzo dobrze opracowane podstawy prawne i procedury organizacyjne w medycynie transplantacyjnej, wystarczającą liczbę ośrodków transplantacyjnych oraz bardzo dobre wyniki leczenia, mierzone przeżyciem biorców i przeszczepionych narządów. Są one porównywalne z wynikami w UE czy USA. Jednocześnie nigdy w Polsce nie osiągnęliśmy takiego poziomu liczby przeszczepień narządów, który byłby wystarczająco satysfakcjonujący. Wciąż staramy się gonić najlepszych. W czołówce światowej jest bez wątpienia Hiszpania, gdzie co roku jest średnio ok. 40 pobrań (w niektórych regionach nawet 60) na milion mieszkańców, czy USA, gdzie jest ok. 20 zmarłych dawców na milion mieszkańców. W Polsce nigdy w tej skali nie został przekroczony próg 13-14 pobrań od dawców zmarłych.

Naszym głównym problemem jest niewykorzystany tzw. potencjał donacyjny. W tym zakresie istnieją bardzo duże dysproporcje pomiędzy województwami wschodnimi, mazowieckim i świętokrzyskim a Wielkopolską, Pomorzem czy województwami zachodniopomorskim i lubuskim, gdzie liczba pobrań jest zdecydowanie wyższa. Ten brak równowagi dotyczy też poszczególnych ośrodków we wszystkich regionach kraju. Od lat aktywność donacyjną wykazuje zaledwie 1/3 szpitali, w których możliwe jest identyfikowanie i zgłaszanie zmarłych dawców. Pochodną tego jest zbyt mała liczba dostępnych do przeszczepiania narządów, a w rezultacie — zbyt mało zabiegów transplantacji.

Czas oczekiwania na transplantację nerki to średnio 11-12 miesięcy

Mamy też niedostatki wynikające z niedofinansowania (np. procedury związanej z kwalifikacją do przeszczepienia), trudności organizacyjne czy braki kadrowe, które powodują, że zbyt mało osób jest zgłaszanych na listę oczekujących na przeszczepienie. Paradoksalnie, dotyczy to zwłaszcza chorych kwalifikowanych do przeszczepienia nerki, którzy mają zapewnione leczenie w postaci hemodializ czy dializ otrzewnowych. Z dostępem do tego sposobu leczenia nie ma obecnie problemu, m.in. dlatego zbyt mały odsetek tych pacjentów jest referowanych na listę osób oczekujących na przeszczepienie. W związku z tym lista ta jest stosunkowo krótka i krótki w porównaniu z innymi krajami jest czas oczekiwania na transplantację. W przypadku nerki wynosi on średnio 11-12 miesięcy. Z tego samego względu nie ma też presji, by pozyskiwać więcej narządów od żywych dawców.

Zbyt mało przeszczepień od dawcy żywego

Problemem jest też, niestety, nastawienie nefrologów (z całym szacunkiem do przedstawicieli tej specjalizacji), którzy znakomicie leczą pacjentów z niewydolnością nerek dializami, ale zbyt rzadko informują ich o możliwości przeszczepienia narządu, nie tylko od dawców zmarłych, ale i rodzinnych. Jest to pewien paradoks, ponieważ z danych naukowych bardzo jasno wynika, że przeszczepienie od dawcy żywego jest najlepszym sposobem leczenia nerkozastępczego. Co więcej, okres oczekiwania na ten zabieg jest krótszy — wynosi maksymalnie kilka miesięcy. Tymczasem obecnie w Polsce jest ponad 20 tys. chorych leczonych przewlekłymi hemodializami, a tylko ok. 1000 przeszczepień nerek.

Jednocześnie przybywa pacjentów z niewydolnością krążenia, niewydolnością płuc czy niewydolnością wątroby, w związku z czym problem ten będzie narastał i zapotrzebowanie na leczenie przeszczepieniem narządów także będzie rosło. Na razie w leczeniu skrajnej niewydolności nerek nie mamy innych metod niż transplantacja, porównywalnych co do skuteczności oraz poprawy jakości życia pacjentów.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Prof. Roman Danielewicz: czas od rozpoczęcia dializ do przeszczepienia nerki jest zbyt długi

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.