Prof. Podbielska: to medycyna personalizowana powinna wytyczać ścieżki terapeutyczne pacjenta

  • Katarzyna Lisowska
opublikowano: 28-10-2022, 12:10

Dynamiczny postęp w medycynie pozwala na coraz skuteczniejszy indywidualny dobór opcji terapeutycznych, co znacznie zwiększa osiągnięcie sukcesu w procesie leczenia. O tym, jak wiedza oparta na dowodach medycyny predykcyjnej, zapobiegawczej i spersonalizowanej zmienia oblicze opieki zdrowotnej, rozmawiamy z prof. dr hab. inż. lek. Haliną Podbielską z Katedry Inżynierii Biomedycznej Politechniki Wrocławskiej, przewodniczącą Rady Dyscypliny Naukowej Inżynieria Biomedyczna, członkinią Europejskiego Stowarzyszenia Medycyny 3P, członkinią Rady Naukowej redakcji EPMA Journal.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Tylko połączenie biologii, chemii, elektroniki czy informatyki z medycyną może przynieść postęp - uważa prof. Halina Podbielska.
Tylko połączenie biologii, chemii, elektroniki czy informatyki z medycyną może przynieść postęp - uważa prof. Halina Podbielska.
Fot. Joanna Pająk/Politechnika Wrocławska
  • Medycyna 3P, czyli medycyna ukierunkowana na predykcję, prewencję i spersonalizowane podejście do pacjenta sprawia, że zyskują nie tylko pacjenci i lekarze, ale cały system ochrony zdrowia.
  • Bez wdrażania kolejnych technologii medycznych i sztucznej inteligencji mamy niewielkie szanse na wyjście z obecnego kryzysu w ochronie zdrowia.
  • Kształcąc przyszłe kadry, musimy kłaść akcent na interdyscyplinarność. - Nam potrzeba lekarzy do bezpośredniej pracy z pacjentami, ale także wykwalifikowanych kadr medycznych - o zacięciu naukowym, wizjonerów poszukujących nowych rozwiązań. W interdyscyplinarnym otoczeniu łatwiej o wyklucie się takich talentów - mówi prof. Halina Podbielska.

Puls Medycyny: Medycyna przyszłości nazywana medycyną 3P to temat, który coraz częściej pojawia się w przestrzeni publicznej. Co właściwie kryje się pod tym terminem?

Prof. Halina Podbielska: Mówiąc o medycynie 3P mamy na myśli medycynę ukierunkowaną na predykcję, prewencję i spersonalizowane podejście do pacjenta. Niektórzy posługują się terminem PPPM - od słów w języku angielskim: Predictive, Preventive, Personalized Medicine.

Prawdę mówiąc, założenia medycyny 3P już są realizowane. W 2009 roku zostało zarejestrowane w Brukseli Europejskie Towarzystwo Medycyny 3P EPMA. Głównym celem EPMA jest promowanie zmiany podejścia do opieki zdrowotnej i odejście od opóźnionych, reaktywnych usług medycznych na rzecz opartej na dowodach medycyny predykcyjnej, zapobiegawczej i spersonalizowanej (PPPM), jako zintegrowanego procesu praktyki naukowej i zdrowotnej. Obecnie bardzo często lekarz jedynie reaguje na stan pacjenta, który wymaga leczenia choroby w zaawansowanym stadium. A przecież mamy narzędzia chociażby w postaci badań przesiewowych, które dają szansę na to, aby rozpoznanie postawiono wcześniej.

Wspomniała pani, że w praktyce terapia musi być dostosowana do potrzeb konkretnego chorego. Czy to tez ma już miejsce?

Tak - i to w wielu obszarach. Jaskrawym przykładem personalizacji (jak i pięknego uśmiechu) jest implantologia stomatologiczna. Kwalifikacja do zabiegu, dobór materiałów, kształtu implantu – to wszystko jest oparte na indywidualnych potrzebach pacjenta, a do spersonalizowanego podejścia wykorzystuje się zaawansowane techniki obrazowe. Nawet zwykła koronka to też sprawa indywidualnego doboru.

Mamy coraz bardziej zaawansowane technologie druku trójwymiarowego, za pomocą których możemy wyprodukować najlepiej dopasowane protezy. Rozwijająca się biologia molekularna czy metody genetyki pozwalają nam badać zmiany w organizmie na poziomie komórkowym, a nawet subkomórkowym. Tworzenie predykcyjnych profili molekularnych danej choroby pozwala na badanie wpływu chorób współistniejących czy etapów choroby. Im więcej wiemy, tym lepsze i bardziej spersonalizowane terapie mogą zostać dobrane.

3P to taka medycyna szyta na miarę?

Bardzo dobrze powiedziane. Moje ulubione przykłady odnoszą się do ortopedii i przykładowo endoprotezoplastyki, bo łatwo sobie wyobrazić małą starszą panią, której wszczepiono endoprotezę przeznaczoną dla rosłego pana. To nie może zadziałać i tu wkracza medycyna personalizowana z zabiegiem skrojonym na miarę.

Ale mówimy nadal o medycynie naprawczej. Czy prewencja też może być szyta na miarę?

Właśnie do tego zmierzamy. EPMA jako stowarzyszenie ma ambicję gromadzenia wiedzy eksperckiej i promocji zdrowego stylu życia, badań przesiewowych - ze zwróceniem uwagi na takie aspekty jak skuteczna profilaktyka, profilaktyka pierwotna i wtórna chorób współistniejących - ale kompleksowo, a nie pojedynczych chorób, każdej z osobna. To oczywiście pozostaje wyzwaniem, wymaga też nakładów finansowych, bo bez nich nie ma skutecznych badań naukowych ani skutecznego systemu ochrony zdrowia.

Z czym należy kojarzyć termin Medycyna 4.0?

To dość nowe podejście. Mamy coraz więcej pacjentów w podeszłym wieku; do tego dający się zaobserwować na świecie brak lekarzy i personelu medycznego. Oba te czynniki sprawiają, że dostęp do świadczeń jest coraz bardziej utrudniony. To wymusza zmiany w podejściu do opieki zdrowotnej. Chciałoby się rzec, że prowadzi do pewnej rewolucji, czyli przejścia do następnego etapu rozwoju usług medycznych, związanego z szeroko rozumianą telemedycyną, zastosowaniem komputerów, sztucznej inteligencji etc. Mamy w medycynie takie kamienie milowe, jak odkrycie promieniowania X, odkrycie struktury podwójnej helisy DNA czy sekwencjonowanie ludzkiego genomu. Teraz musimy pójść dalej. Medycyna 4.0 to zdecydowanie wielka rewolucja w opiece nad pacjentem i już dziś możliwe podejście. Potrzebna jest relokacja usług, zdalny monitoring i zdalne diagnozy, bo to może odciążyć szpitale i udrożnić cały system ochrony zdrowia.

Czyli pójść w kierunku teleporady?

To coś znacznie szerszego niż czat z lekarzem. Chodzi raczej o kompletne zdalne centrum medyczne, połączone z inteligentnymi urządzeniami do pomiaru obiektywnych parametrów życiowych. Medycyna 4.0 wymaga więc nowych technologii: np. inteligentnych czujników i inteligentnej analizy danych, a więc tzw. sztucznej inteligencji.

Czy takie szerokie wykorzystanie sztucznej inteligencji jest bezpieczne, szczególnie w opiece zdrowotnej?

Sztuczna inteligencja to pewne algorytmy, które same się uczą. To techniki uczenia maszynowego, które oczywiście mogą być wykorzystywane w niecnych celach, jak np. profilowanie i wpływanie na opinię publiczną przed wyborami, ale my tu mówimy o analizie danych medycznych pozyskanych za pomocą inteligentnych czujników. Możemy to zastosować np. na intensywnej terapii albo do analizy sygnałów biomedycznych czy w leczeniu schorzeń dermatologicznych.

Tego nie da się zrobić bez rozwoju technologicznego i badań interdyscyplinarnych.

Oczywiście. Tylko połączenie biologii, chemii, elektroniki czy informatyki z medycyną może przynieść postęp. Tym zajmuje się właśnie inżynieria biomedyczna. Studentom należy przekazywać wiedzę na temat medycyny 3P i 4.0, ale trzeba ich uczulać, że to oni mają być w przyszłości prekursorami rozwoju i niejako wizjonerami.

Niezależnie od sposobu analizy danych to zawsze lekarz musi podjąć odpowiedzialną decyzję. Powinien więc rozumieć podstawy działania takich systemów. Nie musi ich tworzyć, ale powinien znaleźć wspólny język ze specjalistami.

I tu dotykamy gorącego tematu, jakim są ostatnie zmiany w systemie kształcenia medyków. Znacznie zwiększyła się liczba uczelni kształcących przyszłych lekarzy, m.in. o szkoły wyższe niebędące klasycznym uniwersytetami medycznymi. Czy nie ma obaw, że będzie to wykształcenie niekompletne?

Nie sadzę. Mamy przecież standardy nauczania i Polską Komisję Akredytacyjną. Jakość edukacji można kontrolować, a studenci mogą tylko skorzystać z wartości dodanej wynikającej z innego profilu uczelni.

Politechnika Wrocławska, która przymierza się do otwarcia kierunku lekarskiego, ma wielu bardzo dobrych naukowców, którzy od lat zajmują się badaniami na rzecz medycyny. Od samego początku studenci kierunku lekarskiego będą mogli działać w kołach naukowych razem z przyszłymi inżynieriami i robić wspólne projekty. Jedni i drudzy nasiąkną atmosferą interdyscyplinarności. Trzeba pamiętać, że nam potrzeba lekarzy do bezpośredniej pracy z pacjentami, ale także potrzeba nam wykwalifikowanych kadr medycznych o zacięciu naukowym, wizjonerów poszukujących nowych rozwiązań. W interdyscyplinarnym otoczeniu łatwiej o wyklucie się takich talentów.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Bromber: będziemy “upraktyczniać” kształcenie kadr medycznych

Min. Bromber: w przyszłym roku dwie kolejne uczelnie uruchomią kierunek lekarski

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.