Eksperci: Nieliczni Polacy ze zbyt wysokim poziomem cholesterolu są skutecznie leczeni

Zbigniew Wojtasiński/EG/PAP
opublikowano: 29-05-2020, 09:18

Zbyt wysoki poziom cholesterolu ma prawie 20 mln Polaków. Większość z nich nie robi nic, by go obniżyć, a tylko nieliczni są leczeni skutecznie – poinformowali eksperci z dziedziny kardiologii podczas konferencji prasowej.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Wciąż zwiększa się liczba Polaków z hipercholesterolemią, czyli podwyższonym poziomem cholesterolu (powyżej 190 mg/dl). Jeszcze kilka lat temu 18 mln naszych rodaków miało zbyt duże jego stężenie we krwi. Ostatnio liczba ta zwiększyła się do około 20 mln – powiedział prof. Piotr Jankowski z Instytutu Kardiologii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.

"To niepokojące, ponieważ im wyższe stężenie cholesterolu we krwi, tym większe jest ryzyko zgonu z powodu chorób sercowo-naczyniowych, w tym przede wszystkim zawału serca" – dodał prof. Jankowski.

Hipercholesterolemia – coraz większy ciężar zdrowotny

Hipercholesterolemia jest szkodliwa zarówno u ludzi w średnim wieku, jak też u osób starszych, nawet osiemdziesięcio- i dziewięćdziesięciolatków. Tymczasem po 60. roku życia aż 80 proc. Polaków ma zbyt duży poziom cholesterolu.

Eksperci przekonywali, że hipercholesterolemia jest jednym z głównych niezależnych czynników ryzyka chorób sercowo-naczyniowych, oprócz nadciśnienia tętniczego, palenia tytoniu, cukrzycy i otyłości. Tłumaczyli, że skutkiem tego jest rozwój miażdżycy, czyli odkładanie się w ścianach wewnętrznych tętnic cholesterolu i powstawanie blaszek miażdżycowych. Doprowadzają one do zwężenia tętnic i niedokrwienia tkanek. W przypadku tętnic wieńcowych dochodzi do niedokrwienia mięśnia sercowego, objawiającego się bólem w klatce piersiowej podczas wysiłku lub stresu. Może dojść do pęknięcia blaszki miażdżycowej, co często prowadzi do zawału serca (powodowanego zablokowaniem tętnicy wieńcowej).

Miażdżyca występuje także w kończynach dolnych; powoduje niedokrwienie kończyn, objawiające się bólami w nogach. Choroba ta może doprowadzić również do udaru mózgu lub tzw. przemijającego napadu niedokrwiennego, nazywanego miniudarem. 

„Większość Polaków wciąż jednak lekceważy hipercholesterolemię, ponieważ przez długi czas nie powoduje ona żadnych dolegliwości. Wiele osób wręcz dobrze się czuje i nie widzi potrzeby poddania się leczeniu” – podkreślił prof. Jankowski.

Wielu pacjentów nie jest skutecznie leczonych

Z przytoczonych przez specjalistę danych badania WOBASZ II z 2016 r. wynika, że aż u 62 proc. naszych rodaków z hipercholesterolemią nie została ona nawet rozpoznana, a u 17 proc. badanych mimo wykrycia nie podjęto jej leczenia. Jedynie u 6 proc. pacjentów z tą dolegliwości jest ona skutecznie leczona, czyli poziom cholesterolu został obniżony, na ogół lekami, do pożądanego poziomu. Pozostali pacjenci są leczeni w niewystarczającym stopniu, najczęściej z powodu zbyt niskich dawek leków albo nie stosują się do zaleceń lekarza. Pacjenci często przestają zażywać leki po kilku lub kilkunastu miesiącach. Tymczasem terapia musi być długotrwała, tylko w ten sposób można uniknąć zawału serca lub udaru mózgu.

Przewodniczący Polskiego Towarzystwa Lipidologicznego prof. Maciej Banach, który jest dyrektorem Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polski w Łodzi powiedział, że niewłaściwe leczenie jest szczególnie groźne u pacjentów z wysokim ryzykiem chorób sercowo-naczyniowych. Są to głównie osoby, które poza hipercholesterolemią mają nadciśnienie tętnicze, cukrzycę, palą papierosy i są otyłe. 

„U pacjentów z wysokim ryzykiem cele terapeutyczne osiągane są jednak u zaledwie 25-30 proc. pacjentów’ – dodał.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Zbigniew Wojtasiński/EG/PAP

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.