Prof. Parczewski: tempo szczepień zwolniło dramatycznie. Wkrótce za to zapłacimy

EG/PAP
opublikowano: 09-08-2021, 15:01

Wszystkie dotychczasowe prognozy ekspertów od chorób zakaźnych się sprawdzają, już teraz mamy coraz większe wzrosty zakażeń SARS-CoV-2 – podkreśla specjalista ds. chorób zakaźnych prof. Miłosz Parczewski.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

9 sierpnia resort zdrowia przekazał, że badania laboratoryjne potwierdziły zakażenie koronawirusem u 64 osób. Statystyki z poprzednich dni pokazują stopniowy przyrost liczby zakażeń - choć nadal pozostaje ono na względnie niskim poziomie. Martwić powinna nas jednak dynamika przyrostu, bo ta z tygodnia na tydzień się rozpędza.

Coraz więcej zakażeń - prognozy się potwierdzają

– Nie trzeba jeszcze panikować, ale to jest moment, aby zauważyć, że to wszystko, co mówimy, sprawdza się - niestety - co do przecinka. Mówiliśmy, że na początku sierpnia zaczną się niewielkie wzrosty (liczby zakażeń - PAP), że mogą być wyższe od połowy miesiąca - zobaczymy za dwa tygodnie. Wzrosty są 20-, 30-procentowe tydzień do tygodnia - podkreślił lekarz naczelny ds. COVID-19 w szczecińskim szpitalu wojewódzkim, prof. Miłosz Parczewski.

Zaznaczył, że liczba nowych przypadków zakażeń koronawirusem stanie się odczuwalna dla systemu ochrony zdrowia, gdy osiągnie poziom kilku tysięcy zakażeń dziennie.

– To, co widzimy na papierze w liczbie przypadków, nie do końca - szczególnie w systemach, które testują głównie ludzi objawowych - odzwierciedla rzeczywistą liczbę - wskazał prof. Parczewski.

Przy obecnym tempie szczepień osiągnięcie odporności populacyjnej już jesienią wydaje się mało prawdopodobne.
iStock

Ciężki przebieg infekcji głównie wśród niezaszczepionych

Ekspert przypomniał, że najcięższy przebieg infekcji odnotowuje się u osób niezaszczepionych. W tej grupie wysoka jest także śmiertelność z powodu COVID-19.

Obecnie do szczecińskiego szpitala wojewódzkiego trafia codziennie po kilka osób z COVID-19 i w większości są to osoby niezaszczepione. Hospitalizowano także kilku chorych po szczepieniu, ale było ich zdecydowanie mniej, a choroba miała w ich przypadku łagodny przebieg. Okres, w trakcie którego byli zakaźni, również był krótszy niż u pacjentów niezaszczepionych.

Prof. Parczewski przyznał też, że liczył na wiele szybsze tempo masowych szczepień i wyszczepienie 70-proc. polskiej populacji do jesieni - co dziś wydaje się mało prawdopodobnym do osiągnięcia celem.

– Martwię się populacją osób młodszych, która wróci do szkół - i powinna wrócić. Ale obawiam się, że sezon grypowo-covidowy (bo tak możemy go od tego roku nazwać) będzie dla nas trudniejszy właśnie ze względu na tę populację - powiedział.

Wskazał, że przeraziła go znacznie mniejsza liczba szczepień wykonywanych w ostatnim czasie.

– To dramatyczne zwolnienie tempa szczepień - boję się, że może nam przyjść za nie zapłacić dobrem populacji - podsumował prof. Parczewski.

Temat wolnego tempa szczepień jest od kilku tygodni stale obecny w publicznej debacie. Adam Niedzielski przyznał, że niemal pewne jest wprowadzenie obowiązkowych szczepień dla medyków, a w ostatniej rozmowie z PAP Jarosław Kaczyński stwierdził, że osoby niezaszczepione muszą się liczyć z tym, że obejmą ich obostrzenia.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Prezes PiS: osoby niezaszczepione mogą spodziewać się obostrzeń [WYWIAD]

Kraska: szczepienia muszą przyspieszyć, rozmawiamy też z medykami o płacach

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.