Prof. Owczuk o walce z COVID-19: kolejny rok nie przyniesie wytchnienia

Notowała Katarzyna Matusewicz
opublikowano: 10-01-2022, 08:00

Wobec niskiej wyszczepialności populacyjnej przeciwko wirusowi SARS-CoV-2 w Polsce przewidujemy, że kolejny rok wcale nie przyniesie wytchnienia, co nie napawa optymizmem - mówi prof. dr hab. n. med. Radosław Owczuk, konsultant krajowy w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Anestezjologii i Intensywnej Terapii.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Na zdj. prof. dr hab. n. med. Radosław Owczuk, konsultant krajowy w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii.
FOT. PAWEŁ SUDARA/GUMed

Anestezjolodzy są zmęczeni, a przed nimi nowe wyzwania

Rok 2021 był bardzo trudny i wszystko wskazuje na to, że kolejny również taki będzie, co stanowi pewną psychologiczną barierę w naszym funkcjonowaniu. Leczyliśmy najciężej chorych zakażonych wirusem SARS-CoV-2 oraz osoby z poważnymi powikłaniami po COVID-19, a jednocześnie musieliśmy nadal opiekować się pacjentami wymagającymi intensywnej terapii w innych obszarach. Co więcej, tegoroczne fale pandemii są wyjątkowo dotkliwe. Jest dużo wyższy odsetek zgonów, a infekcje mają bardziej dramatyczny przebieg. Ponadto ostatnio znacząco zwiększyła się liczba młodych osób wymagających intensywnej terapii, w tym jest wiele kobiet w ciąży oraz tuż po porodzie, co dla personelu stanowi dodatkowe obciążenie emocjonalne.

Wypalenie zawodowe wśród lekarzy

Sytuacja ta została spotęgowana tym, że w okresie między trzecią a czwartą falą pandemii, kiedy hospitalizacji chorych z COVID-19 było mniej, pracowaliśmy na wzmożonych obrotach, aby nadgonić niewykonania związane z wcześniejszymi ograniczeniami działalności. To wszystko składa się na ogromne zmęczenie lekarzy, pielęgniarek i innego personelu medycznego. Tak jak wspomniałem, wobec niskiej wyszczepialności populacyjnej przeciwko wirusowi SARS-CoV-2 w Polsce przewidujemy, że kolejny rok wcale nie przyniesie wytchnienia, co nie napawa optymizmem. Coraz częściej obserwujemy wypalenie zawodowe wśród lekarzy, zwłaszcza młodych rezydentów, chociaż trudno w tym momencie oszacować rozmiary tego problemu.

Pandemia wiele nas nauczyła

Paradoksalnie jednak pandemia sprawiła, że nauczyliśmy się pewnych rzeczy, co może zaowocować w przyszłości poprawą opieki nad niektórymi grupami pacjentów, np. z zespołem ostrej niewydolności oddechowej (ang. acute respiratory distress syndrome, ARDS). Okazało się, że mamy bardzo dobrze funkcjonujące zespoły ECMO, głównie zespoły wyjazdowe i wylatujące śmigłowcami Lotniczego Pogotowia Ratunkowego (LPR). Współpraca zwłaszcza z tym ostatnim podmiotem układa się znakomicie. Myślę, że stanowi to doskonałą bazę, aby stworzyć w Polsce sieć ECMO, składającą się z kilku ośrodków z dużym doświadczeniem w tym zakresie, podpartą systemem bezpiecznego i szybkiego transportu. Z pewnością zoptymalizuje to opiekę nad pacjentami z ARDS, niezależnie od pandemii COVID-19.

Pozytywnym zaskoczeniem mijającego roku było to, że Ministerstwo Zdrowia wyróżniło oddziały anestezjologii i intensywnej terapii, które miały największą aktywność donacyjną. To bardzo ważne, zwłaszcza że nagrodą były środki na zakup sprzętu medycznego. Donacji w Polsce jest wciąż za mało, a pandemia jeszcze bardziej je ograniczyła, co stanowi wyzwanie na kolejne lata. Warto też wspomnieć, że w roku 2021 pojawiły się europejskie wytyczne resuscytacji oraz światowe, dotyczące leczenia sepsy i wstrząsu septycznego. Są one dedykowane dla lekarzy wszystkich specjalności oraz pielęgniarek. Każdy powinien się z nimi zapoznać, ponieważ nagłe zatrzymanie krążenia czy sepsa mogą zdarzyć się na każdym oddziale, a więc wiedza w tym zakresie jest bardzo ważna.

Wyzwanie na kolejny rok

Ważnym wyzwaniem organizacyjnym na kolejny rok będzie planowany szeroki dostęp do endoskopii ambulatoryjnej w znieczuleniu ogólnym. Zmieni się również wycena chirurgii onkologicznej, co z pewnością będzie wymagało większego zaangażowania anestezjologów. Zauważalne jest to, że lekarze tej specjalizacji coraz więcej i częściej pracują poza salą operacyjną, ponieważ jest coraz więcej procedur małoinwazyjnych i diagnostycznych, wymagających udziału anestezjologa. Tymczasem w tej specjalizacji zasób kadrowy zawsze był problemem.

Na szczęście, ostatnio obserwujemy większe zainteresowanie tym zawodem. W województwie pomorskim w tegorocznym naborze jesiennym było trzykrotnie więcej chętnych niż miejsc! Osobiście wiążę pewne nadzieje z zapowiedzianą likwidacją stażu podyplomowego, ponieważ uważam, że w obecnej sytuacji kadrowej - mimo wielu słusznych głosów sprzeciwu - przybliży to młodych lekarzy do osiągnięcia specjalizacji, co może pozytywnie wpłynąć na cały system opieki zdrowotnej.

Na koniec warto wspomnieć o wprowadzeniu na naszym Szpitalnym Oddziale Ratunkowym (SOR) funkcji asystenta lekarza, pełnionej przez studentów ostatnich lat kierunku lekarskiego. Z jednej strony, odciąża to lekarzy od pewnych czynności odciągających go od pacjenta, a z drugiej, poprawia praktyczne przygotowanie studentów do wykonywania zawodu, uczy współpracy. Spotkało się to z zainteresowaniem Ministerstwa Zdrowia. Myślę, że jest to do przemyślenie, przeanalizowania i zaimplementowania w wielu podmiotach leczniczych w Polsce, oczywiście, po „ubraniu” w konkretne ramy prawne.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Polscy anestezjolodzy: zaszczepcie się, jeśli nie dla siebie, to dla dobra innych

Anestezjolodzy: Polski Ład sparaliżuje szpitale [AKTUALIZACJA]

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.