Prof. Matyja: cele wprowadzenia chirurgicznej asysty lekarza są inne od deklarowanych przez MZ

KM
opublikowano: 16-11-2021, 14:36

“Wprowadzenie chirurgicznej asysty lekarza nie zwiększy liczby chirurgów, nie zwiększy także możliwości szkolenia specjalizacyjnego młodych chirurgów. To oznacza, że cele ChAL są inne od deklarowanych, a trudna sytuacja demograficzna w naszej dziedzinie medycyny jest instrumentalnie wykorzystywana dla wprowadzenia tego rozwiązania” - uważa prof. Andrzej Matyja, prezes NRL.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Prof. dr hab. n. med. Andrzej Matyja, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej
Fot. Archiwum

10 listopada ogłoszono nowelizację rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie specjalizacji w dziedzinach mających zastosowanie w ochronie zdrowia, która wprowadza nową specjalizację: chirurgiczna asysta lekarza.

Zgodnie z rozporządzeniem, do szkolenia specjalizacyjnego z chirurgicznej asysty lekarza będą mogły przystąpić osoby, które mają tytuł zawodowy magistra lub magistra inżyniera lub równorzędny uzyskany na kierunku studiów w zakresie:

1) pielęgniarstwa, fizjoterapii, ratownictwa medycznego lub

2) dietetyki, technologii żywności i żywienia człowieka, zarządzania, zdrowia publicznego, pod warunkiem ukończenia studiów I stopnia i uzyskania tytułu zawodowego licencjata na kierunku studiów w zakresie ratownictwa medycznego lub pielęgniarstwa.

Pomysł nowej specjalizacji był krytykowany przez znaczną część środowiska medycznego. Ostatecznie resort odrzucił większość uwag zgłoszonych w ramach konsultacji. Przychylił się natomiast do wniosku Krajowej Rady Fizjoterapeutów, która postulowała umożliwienie specjalizowania się z chirurgicznej asysty również tej grupie medyków.

Prof. Matyja: chirurgiczna asysta lekarza to zmarnowane miejsce przy stole operacyjnym

Do decyzji o wprowadzeniu nowej specjalizacji odniósł się po raz kolejny prezes Naczelnej Rady Lekarskiej prof. dr hab. n. med. Andrzej Matyja, specjalista chirurgii ogólnej i chirurgii onkologicznej.

“Powiedzmy to sobie wprost, od wprowadzenia chirurgicznego asystenta lekarza liczba chirurgów nie ulegnie zwiększeniu. Nie poprawią się również warunki realizacji szkolenia specjalizacyjnego. Zatem wprowadzenie tego zawodu – jak wskazuje się z powodu niedoboru chirurgów – z całą pewnością w żaden sposób, ani bezpośrednio, ani pośrednio w dłuższej perspektywie czasu, nie zwiększy liczby lekarzy chirurgów w systemie. Oznacza to, że podawane uzasadnienie jest nieprawdziwe” - stwierdził prof. Matyja odnosząc się do argumentacji resortu zdrowia, który podnosił, że potrzeba nowej specjalizacji wynika z niedoboru lekarzy chirurgów w systemie opieki zdrowotnej.

Jego zdaniem, wprowadzenie tego zawodu wręcz osłabi możliwości prowadzenia szkolenia specjalizacyjnego.

“Opisując to obrazowo – przy stole operacyjnym może zabraknąć miejsca dla specjalizującego się lekarza, bo jego miejsce zajmie chirurgiczny asystent lekarzy. Każda asysta, która nie będzie przygotowywać przyszłego samodzielnego chirurga, to zmarnowane miejsce przy stole operacyjnym” - - uważa prof. Matyja.

I dodaje: “Osobiście, wolę nadzorować i brać odpowiedzialność za młodego specjalizującego się chirurga niż za osobę niebędącą lekarzem, czyli np. magistra inżyniera w dziedzinie nauk medycznych lub nauk o zdrowiu, po szkoleniu, którego szczegółowego programu jeszcze nawet oficjalnie nie przedstawiono. Od zarania naszej kultury, pomocnikami chirurgów byli młodzi chirurdzy. Mistrz kowalski czy szewski miał swojego czeladnika, którego kształcił na mistrza, a nie jakiegoś asystenta, który z definicji nigdy nie zostanie mistrzem”.

Zdaniem prof. Matyi, problemem jest wypełnienie luki pokoleniowej w chirurgii przy pomocy “zmiany kultury kształcenia w celu osiągnięcia samodzielności nowych chirurgów”.

Chirurgiczna asysta to rozwiązanie sprawdzone w innych krajach?

Ministerstwo Zdrowia wskazywało, że chirurgiczna asysta lekarza to zawód funkcjonujący w wielu krajach. “Jest praktykowane i stanowi realne wsparcie dla lekarzy. W krajach UE oraz w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Australii funkcjonuje zawód asystenta lekarza i w rankingu atrakcyjności i przydatności należy w krajach rozwiniętych do zawodów pierwszorzędnych” - czytamy w uzasadnieniu rozporządzenia wprowadzającego nową specjalizację.

Prezes NRL zwraca uwagę, że “przywoływanie doświadczeń innych państw, w których wprowadzono ChAL, dla uczciwości dyskusji wymagałoby przedstawienia powodów wprowadzenia tego zawodu w tych krajach oraz sytuacji kadrowej wśród chirurgów oraz tych zawodów medycznych, których przedstawiciele po odpowiednim przeszkoleniu mogą stać się ChAL” - jak dotąd nikt nie wykazał, że zawód ten wprowadzono z uwagi na niedobór chirurgów i czy rozwiązał on problem tego niedoboru.

“Coraz więcej lekarzy wykształconych w wypełnianiu formularzy“

Prezes lekarskiego samorządu przywołał też problem regularnie zgłaszany przez lekarzy, czyli nadmiar biurokracji w codziennej pracy.

“Dużo większą korzyść przyniosłoby uwolnienie nas od części papierologii, w czym mogłyby pomóc sekretarki medyczne, a nie ChAL. Tak jest w całym cywilizowanym świecie i w systemach ochrony zdrowia tegoż świata cywilizowanego. Tylko nie u nas. U nas do pracy biurokratycznej w ochronie zdrowia używa się lekarzy, a już w szczególności młodych lekarzy. Dzięki temu mamy coraz więcej lekarzy wykształconych w wypełnianiu formularzy, a coraz mniej w wysokiej intelektualnie i naukowej medycynie klinicznej. Jestem pewien, że jeśli sprawy biurokratyczne przejąłby od lekarzy personel pomocniczy, to chirurdzy byliby w stanie spokojnie realizować plany operacyjne“ - stwierdził prof. Matyja.

Pielęgniarki i ratownicy też nie chcą nowej specjalizacji?

“Nie słyszałem również głosów zachwytu nad pomysłem wprowadzenia ChAL ze środowiska pielęgniarek i ratowników medycznych, raczej wątpliwości i obawy oraz brak entuzjazmu. Nasze Koleżanki i Koledzy pielęgniarki i ratownicy chcieliby przede wszystkim, podobnie jak my, mieć możliwości pracy w godnych warunkach w ramach swoich zawodów, a nie szukać szans ucieczki do innych” - uważa prezes NRL.

Ministerstwo Zdrowia w raporcie z konsultacji publicznych i opiniowania projektu rozporządzenia podkreśla natomiast, że jedyną negatywną opinią zgłoszoną przez towarzystwo zrzeszające ratowników była ta przesłana przez Polskie Towarzystwo Ratowników Medycznych - żadne z pozostałych towarzystw nie zgłosiło negatywnych uwag do projektu.

Cele wprowadzenia nowej specjalizacji inne od deklarowanych?

Prof. Matyja podkreśla, że wprowadzenie nowej specjalizacji nie zwiększy liczby chirurgów ani nie zwiększy możliwości szkolenia specjalizacyjnego młodych chirurgów, co oznacza, że cele resortu zdrowia są inne od deklarowanych, a trudna sytuacja demograficzna w chirurgii “jest instrumentalnie wykorzystywana dla wprowadzenia tego rozwiązania”.

"Czy ma to związek z tym, że powstaną nowe stanowiska i miejsca pracy związane z obsługą procesu kształcenia ChAL np. w CMKP i CEM? Czy skorzystają na tym przede wszystkim podmioty, które podejmą się kształcenia przyszłych ChAL? Czy powołany zostanie również konsultant krajowy dla tej nowej dziedziny? Czy jedynym argumentem za wprowadzeniem ChAL jest możliwość wykorzystania grantu na ten cel?“ - pyta prezes NRL.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Chirurgiczna asysta lekarza: nowa specjalizacja dla pielęgniarek, ratowników medycznych i fizjoterapeutów

Niedzielski: to lekarze chcieli wprowadzenia asystenta chirurga. Chirurdzy: nie było szerszych konsultacji

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.