Prof. Marszałek: braki kadrowe w patomorfologii nie są jedynie polskim problemem

opublikowano: 04-05-2022, 11:37

Jak zachęcić młodych lekarzy do wyboru specjalizacji z patomorfologii? Przestrzegałbym przed powierzchownym rozpatrywaniem problemu i wskazywaniem łatwych recept na zasadzie: jeśli zwiększy się finansowanie i wynagrodzenia, to z pewnością patologów przybędzie - mówi prof. Andrzej Marszałek, konsultant krajowy w dziedzinie patomorfologii, prezes Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Patologów.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Patomorfolog uzyskuje zawodową samodzielność dopiero po uzyskaniu pozytywnego wyniku egzaminu PES - wskazuje prof. Marszałek.
Pixabay

Choroby onkologiczne stanowią, obok schorzeń sercowo-naczyniowych, najpoważniejsze wyzwanie dla zdrowia publicznego. Wiele ze specjalizacji onkologicznych zostało uznanych za priorytetowe. Jak jednak wynika z danych opublikowanych przez urzędy wojewódzkie, na 364 miejsca przygotowane w naborze wiosennym w dziedzinach onkologicznych przyjęto zaledwie 31 lekarzy.

W patomorfologii przyznano 72 miejsca rezydenckie, z czego obsadzonych zostało 6 (plus jedno w trybie pozarezydenckim).

Policzmy polskich patomorfologów

W Polsce jeden patolog przypada na 84 tysiące mieszkańców, podczas gdy europejska średnia to jeden specjalista patomorfologii na 40 tysięcy mieszkańców.

– Na kwestię braków kadrowych odczuwalnych w obszarze patomorfologii należy spojrzeć w szerszej perspektywie. Zgodnie z danymi gromadzonymi przez Naczelną Izbę Lekarską, lekarzy, którzy uzyskali tytuł specjalisty patomorfologii, jest w Polsce ponad 800. Okazuje się jednak, że dane te nie odzwierciedlają stanu faktycznego. Na podstawie informacji przekazanych przez konsultantów wojewódzkich, oszacowaliśmy liczbę aktywnych zawodowo patologów na ok. 420-430. Należy tu dodać, że w tej grupie znajduje się 130 rezydentów. Obecnie w skali kraju do dyspozycji lekarzy, którzy wybraliby tę ścieżkę kształcenia, pozostaje ponad 230 miejsc specjalizacyjnych, z czego zajętych jest ok. 130. Precyzyjne oszacowanie liczby czynnych zawodowo patologów i miejsc rezydenckich bywa utrudnione ze względu na skomplikowaną i zmienną strukturę własnościową podmiotów leczniczych - wyjaśnia prof. Andrzej Marszałek, konsultant krajowy w dziedzinie patomorfologii, prezes Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Patologów.

Skąd biorą się różnice pomiędzy danymi NIL i tymi spływającymi od konsultantów wojewódzkich?

– Wynikają m.in. z faktu, że część osób, która kształciła się w starym systemie specjalizacyjnym, po ukończeniu specjalizacji I stopnia z patomorfologii decydowała się na dalsze kształcenie w innych dziedzinach, głównie zabiegowych. Obecnie w systemie kształcenia modułowego zjawisko to zostało wyeliminowane. Zainteresowanie specjalizacją z patomorfologii od lat utrzymuje się w zasadzie na tym samym poziomie - dodaje prof. Marszałek.

Patomorfologia: trudna ścieżka kształcenia, możliwości dorabiania ograniczone

Jak zaznacza prof. Marszałek, braki kadrowe w patomorfologii nie są jedynie polskim problemem, podobne zjawisko obserwujemy w wielu innych krajach Europy. Jego źródeł ekspert upatruje m.in. w specyfice samej specjalizacji.

– Patomorfologia to niezwykle obszerna dziedzina medycyny. Co więcej, nie została – w przeciwieństwie do interny – „podzielona” na węższe specjalizacje. Ogrom koniecznej do opanowania wiedzy może wydawać się młodym lekarzom przytłaczający. Ponadto, patomorfolog uzyskuje zawodową samodzielność dopiero po uzyskaniu pozytywnego wyniku egzaminu PES. Tymczasem rezydenci innych specjalizacji klinicznych już na etapie szkolenia mogą – oczywiście pod nadzorem specjalisty – wykonywać część procedur i brać odpowiedzialność za ich rezultat. Rezydent patomorfologii do czasu zdania egzaminu nie ma prawa samodzielnie podpisać się pod rozpoznaniem patomorfologicznym, z wyjątkiem badań sekcyjnych na poziomie oceny makroskopowej (preparaty mikroskopowe z wycinków z pobranych narządów powinien ocenić ze specjalistą) oraz cytologicznych (w ograniczonym zakresie i po odbyciu stosownego szkolenia) - tłumaczy prezes Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Patologów.

Jak dodaje prof. Marszałek, nie bez znaczenia pozostają oczywiście względy finansowe.

– Pamiętajmy, że rezydenci patomorfologii w przeciwieństwie do klinicystów nie dyżurują. Dyżury są dodatkowo płatne, a więc w przypadku patologów ta droga poprawy warunków płacowych pozostaje niedostępna. Jest więc to ścieżka kształcenia postrzegana jako trudna i pełna wyzwań, co nie każdemu odpowiada - wskazuje.

Jak zachęcić młodych lekarzy do wyboru specjalizacji z patomorfologii?

– Przestrzegałbym przed powierzchownym rozpatrywaniem problemu i wskazywaniem łatwych recept na zasadzie: jeśli zwiększy się finansowanie i wynagrodzenia, to z pewnością patologów przybędzie. Niestety, nie jest to tak zero-jedynkowe. Pieniądze to niejedyny czynnik wpływający na decyzję. Lekarze są przecież świadomi wspomnianych uciążliwości w toku kształcenia oraz ogromnej odpowiedzialności za wykonanie badania i sformułowania rozpoznania patomorfologicznego – warunkującego następnie wybór leczenia. Polscy patolodzy nierzadko wybierają pracę poza granicami kraju, ale za decyzją o wyjeździe nie kryje się tylko motywacja czysto finansowa - mówi prof. Marszałek.

Onkologia
Ekspercki newsletter z najważniejszymi informacjami dotyczącymi leczenia pacjentów onkologicznych
ZAPISZ MNIE
×
Onkologia
Wysyłany raz w miesiącu
Ekspercki newsletter z najważniejszymi informacjami dotyczącymi leczenia pacjentów onkologicznych
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych osobowych będzie Grupa Rx sp. z o.o. Klauzula informacyjna w pełnej wersji dostępna jest tutaj

Co mogłoby zatem skłonić młodych lekarzy do wyboru tej ścieżki kształcenia? W ocenie prof. Marszałka kluczowe jest przede wszystkim precyzyjne zdefiniowanie zakresu pracy patologa, co udało się dzięki współpracy Polskiego Towarzystwa Patologów i Ministerstwa Zdrowia zrealizować w 2020 roku.

– Wówczas zostały opublikowane „Standardy organizacyjne oraz standardy postępowania w patomorfologii”. Na ich podstawie we wrześniu 2021 roku MZ wspólnie z Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia opracowało standardy akredytacyjne dla jednostek patomorfologicznych. Oba te działania pozwoliły na doprecyzowanie zakresu i standardów pracy patologów - mówi prof. Marszałek.

Za konieczną zmianę konsultant krajowy uważa również wprowadzenie systemu monitorowania obciążenia pracą. Nadmierne obłożenie patologów liczbą badań do wykonania może skutkować obniżeniem jakości ich pracy oraz ograniczeniem zakresu informacji zawartych w rozpoznaniu patomorfologicznym.

– Dziś nierzadko pojedyncze badanie musi być powtórzone, gdyż zostało wykonane w suboptymalnych warunkach. Aby jednak monitorowanie obciążenia pracą było możliwe, najpierw musielibyśmy poznać odpowiedź na pytanie, ile badań realnie wykonuje się w Polsce – zarówno w systemie publicznym, jak i prywatnym. Nie wszystkie podmioty prywatne chętnie takie informacje udostępniają. W grudniu ubiegłego roku zakończono pilotaż kompleksowych badań patomorfologicznych (JGPato), w ramach którego zaproponowano 9 odrębnych grup kosztowych badań patomorfologicznych z uwzględnieniem rozróżniania nakładu finansowego i czasowego koniecznych do zrealizowania każdej z tych procedur. Obecnie AOTMiT analizuje dane uzyskane w ramach pilotażu, co pozwoli nie tylko na wskazanie poziomu wycen, ale i oszacowanie oraz monitorowanie obłożenia pracą - wyjaśnia prof. Marszałek.

Efektem końcowym tej zmiany byłaby poprawa jakości badań patomorfologicznych oraz kosztów dla systemu związanych z koniecznością powtarzania części procedur.

Czy w polskich realiach zasadne i możliwe byłoby szersze wykorzystanie w patomorfologii absolwentów analityki medycznej?

– Z całą pewnością patologów zatrudnionych w jednostkach patomorfologicznych mogliby wspierać absolwenci analityki medycznej, ale przy wyraźnym rozróżnieniu zakresu kompetencji i odpowiedzialności. Konieczność zachowania tej odrębności wynika wprost z różnic w kształceniu lekarzy i diagnostów laboratoryjnych - dodaje prof. Marszałek.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Zarobki rezydentów - jakie wynagrodzenia od 1 lipca przewiduje projekt MZ?

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.