Prof. Mariusz Zimmer ostro o decyzji NFZ ws. porodów rodzinnych: Fundusz nie ma kompetencji, by ingerować w postępowanie medyczne

EG
opublikowano: 16-07-2020, 09:05

"Jako prezes Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników powtórzę, że zamieszczona interpretacja wydanego zarządzenia prezesa NFZ, opublikowana na oficjalnej stronie rządowej jest, w mojej ocenie, niedopuszczalna i wręcz nieetyczna" - uważa prof. dr hab. n. med. Mariusz Zimmer. To reakcja środowiska ginekologów i położników na nowe zarządzenie prezesa Funduszu, w którym płatnik wskazuje, że podmioty powinny, mimo trwającej pandemii, wznowić realizację porodów rodzinnych.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Osoba towarzysząca ma prawo uczestniczyć w porodzie rodzinnym mimo epidemii COVID-19 - poinformował Narodowy Fundusz Zdrowia 13 lipca. Fundusz dodatkowo sfinansuje m.in. środki ochrony osobistej dla osoby towarzyszącej podczas porodu. W zarządzeniu podkreślono, że placówki nie powinny wymagać od osoby towarzyszącej wykonania testu w kierunku SARS-CoV-2. Dodatkowo, jeśli szpital odmówi zrealizowania porodu rodzinnego, NFZ zachęca pacjentów do zgłoszenia takiego przypadku rzecznikowi prac pacjenta lub lokalnemu oddziałowi Funduszu. 

PRZECZYTAJ TAKŻE: NFZ: osoba towarzysząca ma prawo uczestniczyć w porodzie mimo COVID-19

Stanowisko NFZ wywołało szybką i stanowczą reakcję prof. Mariusza Zimmera, prezesa Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników. W jego ocenie NFZ nie ma kompetencji, by w jakikolwiek sposób ingerować w przebieg postępowania medycznego, w tym sposób prowadzenia porodu. Prof. Zimmer zauważa, że od 12 marca obowiązuje w Polsce stan zagrożenia epidemicznego, którego dotychczas nikt nie zniósł. Ponadto, cały czas odnotowuje się nowe przypadki zakażeń SARS-CoV-2. Warto pamiętać, że kobiety w ciążach powikłanych i wcześniaki należą do grup ryzyka cięższego przebiegu COVID-19 w sytuacji potencjalnego zakażenia. Prof. Zimmer dodaje, że Fundusz nie konsultował ze środowiskiem treści kontrowersyjnego zarządzenia.

„Jeden poród rodzinny w obecności osoby zakażonej, pomimo stosowania wszystkich środków ochrony osobistej, może doprowadzić do zagrożenie innych rodzących i ich rodzin przebywających w tym czasie na danym oddziale, czego następstwem będzie wyłączeniem oddziału z systemu opieki okołoporodowej. Jest to początek znanego łańcucha epidemicznego, trudnego do opanowania, któremu zapobieganie jest naszym obowiązkiem. (…) Nie można narzucać jednakowego postępowania dotyczącego przywrócenia porodów rodzinnych oraz możliwości odwiedzin wszystkim szpitalom. Decyzje co do możliwości takich porodów mogą być różne w ośrodku III poziomu referencyjności (z kilkoma tysiącami porodów rocznie, leczącym ciężarne z ekstremalnymi patologiami ciąży między innymi po przeszczepach narządów, u których ryzyko śmierci z powodu COVID19 jest wysoce realne), inne też będą w małym oddziale położniczym, gdzie rocznie odbywa się ok. 150- 300 porodów fizjologicznych” – pisze prof. Zimmer w swoim stanowisku.

Prezes PTG dodaje, że środowisko ginekologów popiera powrót do pełnej realizacji świadczeń, w tym porodów rodzinnych, ale tylko wówczas, gdy zagrożenie spowodowane przez COVID-19 ustanie. Przywrócenie porodów rodzinny w obecnej sytuacji jest bardzo ryzykowne nie tylko dla pojedynczych pacjentek i rodzin, ale również dla funkcjonowania całości systemu opieki ginekologiczno-położniczej.

Źródło: PTGiP

PRZECZYTAJ TAKŻE: Dzieci przychodzą na świat także w czasach COVID-19

Koronawirus a ciąża i poród. Dyżur eksperta [WIDEO]

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: EG

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.