Prof. Mariusz Zimmer: Bolejemy nad zakazem odwiedzin w szpitalu i porodów rodzinnych

Notowała Katarzyna Matusewicz
opublikowano: 29-12-2020, 08:25

Rok 2020 całkowicie zmienił polski system opieki okołoporodowej, który w mojej ocenie był bardzo dobrze „ustawiony” i funkcjonował niezwykle sprawnie w skali Europy, a nawet świata - mówi prof. dr hab. n. med Mariusz Zimmer, kierownik II Katedry i Kliniki Ginekologii i Położnictwa Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, prezes Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Prof. dr hab. n. med Mariusz Zimmer
Archiwum

W marcu stanęliśmy przed wielką niewiadomą. Docierały do nas strzępy informacji z Chin oraz kolejnych krajów, np. Włoch, gdzie szybko rozprzestrzeniał się wirus SARSCoV-2. Większość lekarzy zastanawiała się, jak pracować, ponieważ nie było jasnych wytycznych. Musieliśmy działać.

Polskie Towarzystwo Ginekologów i Położników (PTGiP) już 15 marca opracowało rekomendacje dotyczące schematów postępowania na oddziałach ginekologiczno-położniczych w sytuacji pandemii COVID-19. Pamiętajmy, że pandemia pandemią, ale innych chorób czy ciąży nie da się przeczekać, odłożyć na „lepsze czasy”. Przygotowane standardy sprawdziły się podczas tzw. pierwszej fali zachorowań. Zdarzały się co prawda pojedyncze przypadki zakażeń u kobiet ciężarnych, ale sytuację udało się opanować. Pojawiały się nawet przypuszczenia, że ciąża może w jakiś sposób chronić przed zakażeniem koronawirusem, zwłaszcza młode kobiety. Z czasem teza ta została całkowicie obalona.

Po wakacjach zmienił się charakter epidemii i dzisiaj pod wieloma względami jest zdecydowanie gorzej. Liczba zakażeń, również wśród ciężarnych, znacząco wzrosła. Coraz wyraźniej widać zmęczenie społeczeństwa i kadry medycznej. Nie zdał egzaminu projekt zaproponowany przez rządzących w okresie letnim, aby każdy szpital ginekologiczno--położniczy miał wydzieloną strefę dla pacjentek z COVID-19. Znowu pojawiły się ośrodki dedykowane zakażonym SARS-CoV-2.

Teraz, pod koniec roku, ponownie weszliśmy w fazę pewnej stabilizacji organizacyjnej. Nauczyliśmy się nawet żyć z bezobjawowymi przypadkami koronawirusa, ale zdajemy sobie sprawę z tego, jakie niesie to za sobą niebezpieczeństwo. Jako położnicy dążyliśmy do tego, aby mieć dostęp do szybkich testów antygenowych na salach porodowych, które pomogłyby zabezpieczyć zarówno ciężarne, jak i personel medyczny. Wyrazem tego był postulat PTGiP. Procedura testowania za pomocą szybkich testów antygenowych, choć z trudem i opóźnieniem, jednak została wprowadzona w życie.

Warto wspomnieć jeszcze o epidemicznym zakazie odwiedzin i porodów rodzinnych. Uniemożliwia to wspólne przeżywanie jednego z najpiękniejszych momentów w życiu, nad czym bardzo bolejemy, jednak stoimy na stanowisku, że w przypadku tak poważnego zagrożenia, jakim jest infekcja COVID-19, bezpieczeństwo zdrowotne jest ważniejsze niż komfort emocjonalny.

Sytuacja pandemiczna niewątpliwe utrudnia codzienne funkcjonowanie. W tym ciężkim czasie odnotowaliśmy jednak kilka sukcesów, m.in. przeprowadziliśmy bezprecedensowy zabieg cesarskiego cięcia u pacjentki z COVID-19 i skrajną niewydolnością oddechową, która została wprowadzona w stan śpiączki farmakologicznej i podłączona do krążenia pozaustrojowego, tzw. ECMO. W momencie zakażenia była w 27.-28. tygodniu ciąży, a więc dziecko nie było jeszcze na tyle rozwinięte, by móc funkcjonować samodzielnie poza organizmem matki, dlatego musieliśmy przedłużyć ciążę na tyle, na ile było to możliwe, biorąc pod uwagę stan zdrowia ciężarnej. To było ogromne wyzwanie. Dzisiaj matka i jej córka czują się dobrze.

Ze względów pandemicznych zmiany zaszły również w działalności dydaktyczno-naukowej PTGiP. Do lutego wszystko funkcjonowało „po staremu”: organizowaliśmy spotkania, kursy, sympozja, konferencje. Wraz z początkiem pandemii – zgodnie z ogólnoświatowymi trendami – przeszliśmy na system online. Zaczęło się to sprawdzać i myślę, że już przynajmniej częściowo pozostanie pewnym standardem. Jest to jedna z nielicznych korzyści związanych z wybuchem epidemii.

Koniec roku przyniósł jeszcze jedną zmianę, która uderzyła w system opieki ginekologiczno-położniczej. Mówię o decyzji Trybunału Konstytucyjnego w sprawie zakazu aborcji w przypadku stwierdzenia wad płodu. Spowodowało to ogromne poruszenie, a nawet strach, nie tylko wśród pacjentek, ale i środowiska medycznego. Była to nie tylko zła decyzja, ale i najgorszy czas, by ją ogłaszać. Doszło do słusznego sprzeciwu społeczeństwa przeciwko łamaniu praw obywatelskich, organizacji strajków, mimo iż na szali było ryzyko zakażenia. Pokazuje to, jakie są priorytety.

Uważam, że należy jak najszybciej podjąć jakieś mądre decyzje i uspokoić nastroje społeczne, chociażby przywracając ustalony konsensus w tej sprawie. Jeżeli tak się nie stanie, a ustawa TK zyska umocowanie prawne, będzie to równoznaczne z działaniem wbrew wiedzy medycznej i zaprzepaszczeniem wszystkiego, co przez ostatnie lata udało się nam osiągnąć w dziedzinie badań prenatalnych. Polscy medycy zostaną prawdopodobnie wykluczeni z międzynarodowych gremiów naukowych i znów staną się jedynie biernymi obserwatorami dynamicznych zmian, jakie zachodzą w tej dziedzinie.

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.