Prof. Mariusz Gąsior: Polska liderem w zabiegach angioplastyki zawału serca

EG/PAP
opublikowano: 13-08-2020, 08:04

Polska jest wiodącym krajem w Europie, jeśli chodzi o liczbę wykonywanych zabiegów pierwotnej angioplastyki w zawale serca. Niestety, zabiegi te wciąż wykonywane są zbyt późno – ocenia prof. dr hab. n. med. Mariusz Gąsior ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Zdaniem prof. Gąsiora zbyt późny czas kwalifikacji pacjentów do zabiegu skutkuje wysokim odsetkiem przypadków niewydolności serca. 

Późno włączane leczenie

W Polsce jest już 1,2 mln chorych z tym schorzeniem - aż dwie trzecie z nich to osoby z chorobą niedokrwienną serca i po zawale. Większość z nich zbyt późno trafiła do szpitala.

„W Polsce rocznie z powodu zawału serca hospitalizowanych jest nawet 87 tys. osób. Schorzenia sercowo-naczyniowe stanowią ponad 40 proc. wszystkich przyczyn zgonów Polaków, w tym pierwsze niechlubne miejsca zajmują choroba niedokrwienna z zawałem serca i niewydolność serca” –prof. dr hab. n. med. Mariusz Gąsior, kierownik III Katedry i Oddziału Klinicznego Kardiologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

Jednym z największych osiągnięć polskiej kardiologii jest powszechne wykonywanie zabiegów kardiologii interwencyjnej, czyli tzw. angioplastyki. Polska jest wiodącym krajem w Europie, jeśli chodzi o liczbę tych zabiegów w pierwotnym zawale serca. Niestety po wystąpienia pierwszych objawów zawału zabiegi te wciąż wykonywane są u nas zbyt późno.

Prof. Mariusz Gąsior przytacza wyniki międzynarodowych badań, z których wynika, że w Polsce czas od wystąpienia objawów zawału serca do zastosowania procedury PCI (percutaneous coronary intervention - przezskórna angioplastyka wieńcowa) to średnio 260 minut. Tymczasem w Szwecji mediana w tym obszarze wynosi już tylko około 170 minut, a w Holandii zaledwie 150 minut.

Opóźnienie wykonania zabiegu angioplastyki, choć ratuje często życie, to jednak pogarsza rokowania pacjenta. 

„W początkowym okresie zawału serca choremu grozi zatrzymanie krążenia i nagły zgon sercowy. Im dłuższy czas od początku bólu zawałowego do zastosowania procedur angioplastyki wieńcowej, tym większe ryzyko martwicy serca i rozwoju niewydolności serca” – wyjaśnia prof. Mariusz Gąsior.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Program "Oblicza Medycyny". Zawał jest równie groźny dla kobiet [WIDEO]

Czas jest kluczowym czynnikiem

Z badań wynika, że od rozpoznania zawału do angioplastyki nie powinno minąć więcej niż 60-90 minut. 

„Czasy opóźnień traktowane są jako wskaźnik jakości opieki w zawale serca, dlatego skrócenie czasów opóźnień jest celem ratującym życiem. Co czwarty zgon w zawale serca dotyczy fazy przedszpitalnej. To krytyczny moment leczenia” – dodaje specjalista. Przypomina, że temu też poświęcona była kampania edukacyjna „Zawał serca – czas to życie!”.

Kardiologia
Ekspercki newsletter przygotowywany we współpracy z kardiologami
ZAPISZ MNIE
×
Kardiologia
Wysyłany raz w miesiącu
Ekspercki newsletter przygotowywany we współpracy z kardiologami
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska). Klauzula informacyjna w pełnej wersji dostępna jest tutaj

W pierwszym okresie epidemii COVID-19 w wielu szpitalach nastąpił spadek leczonych pacjentów z ostrym zespołem wieńcowym, w tym z zawałem serca, nawet o 20-25 proc. w porównaniu z analogicznym okresem w 2019 r. 

“W ostatnim czasie obserwujemy jednak znaczącą poprawę. Chorzy ponownie pojawiają się na izbach przyjęć i na ostrych dyżurach” - wyjaśnia prof. Mariusz Gąsior. 

Są to chorzy z bólem w klatce piersiowej i podejrzeniem zawału serca, chorzy z dusznością, kołataniem serca czy podwyższonym ciśnieniem tętniczym.

Pacjenci nie muszą się obawiać zakażenia

Polskie Towarzystwo Kardiologiczne przekonuje, że w razie ataku serca nie wolno zwlekać z wezwaniem pomocy, ponieważ ryzyko ciężkich powikłań nieleczonego zawału jest wielokrotnie większe niż ryzyko zakażenia koronawirusem w szpitalu.

"Informowaliśmy opinię publiczną o tym, jak przygotowane są ośrodki podejmujące terapię pacjentów z zawałem serca. Opowiadaliśmy, jak krok po kroku wyglądają procedury i weryfikacja pacjentów pod kątem infekcji COVID-19. Chodziło o to, by pacjenci nie obawiali się, że będą leczeni z innymi chorymi, którzy być może będą zakażeni koronawirusem” – podkreśla prof. Mariusz Gąsior. 

“Mamy w Polsce fantastycznie wyszkolonych kardiologów, pielęgniarki i techników - zarówno w pracowniach interwencyjnych, jak i na oddziałach kardiologicznych, odpowiednie zaplecze logistyczne i infrastrukturalne, bardzo dobry program KOS-zawał dotyczący fazy poszpitalnej” - stwierdza specjalista.

Dopracowania w ocenie profesora wymaga okres przedszpitalny w leczeniu zawału serca, żeby zmniejszyć opóźnienie w zastosowaniu procedur angioplastyki wieńcowej, które należą do najdłuższych w Europie. 

“Leczymy najnowocześniej, ale za późno. To jeden z obszarów wymagający intensywnych działań świadomościowych” – dodaje.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Pacjenci z zawałem serca zwlekają z szukaniem pomocy z obawy przed koronawirusem

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: EG/PAP

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.