Prof. Marek Kulus: kontrola astmy u polskich pacjentów jest niewystarczająca

Rozmawiała Katarzyna Matusewicz
opublikowano: 06-12-2021, 11:46

Przez lata w najłagodniejszych postaciach astmy bazowaliśmy często na lekach działających wyłącznie objawowo. Teraz każda interwencja doraźna powinna być łączona z podażą leku przeciwzapalnego - mówi prof. Marek Kulus w rozmowie na temat standardów diagnostyki i leczenia astmy, a także priorytetów powołanej niedawno Koalicji na Rzecz Leczenia Astmy.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
O kim mowa

Prof. dr hab. n. med. Marek Kulus jest kierownikiem Kliniki Pneumonologii i Alergologii Wieku Dziecięcego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, przewodniczącym Koalicji na Rzecz Leczenia Astmy, past-prezydentem Polskiego Towarzystwa Alergologicznego. (fot. Tomasz Pikuła)

Koalicja na Rzecz Leczenia Astmy to nowa inicjatywa Polskiego Towarzystwa Alergologicznego (PTA). Jak zrodził się pomysł jej utworzenia?

Koncepcja ta powstała podczas prac nad raportem „Astma oskrzelowa — nowy model zarządzania chorobą nakierowany na wzrost wartości zdrowotnej”, opracowywanym przez specjalistów zdrowia publicznego z Uczelni Łazarskiego przy współudziale ekspertów z PTA. Okazało się bowiem, że według wszystkich najnowszych danych, kontrola astmy u polskich pacjentów jest niewystarczająca. Pytanie: dlaczego tak się dzieje pomimo istnienia dobrych metod diagnostycznych oraz skutecznych leków? Raport przedstawia stan obecny, ale też wskazuje pewne rozwiązania, które mogłyby tę sytuację zmienić. Niektóre praktyki opisane w raporcie są znane z innych krajów, gdzie kontrola astmy oraz opieka nad pacjentami są na wyższym poziomie. Tak więc, Koalicja na Rzecz Leczenia Astmy, w skład której wchodzą przedstawiciele środowisk klinicystów, ekspertów systemowych oraz pacjentów, postawiła sobie za cel podjęcie działań związanych z poprawą diagnostyki oraz leczenia astmy w Polsce.

Pierwszym problemem jest sama rozpoznawalność astmy. Ze wspomnianego raportu wynika, że od pierwszych objawów do postawienia ostatecznej diagnozy często mija nawet 7 lat. Do tego niedorozpoznanie tej jednostki chorobowej sięga nawet 70 proc.

Rzeczywiście, obecnie proces diagnostyczny trwa zdecydowanie za długo i często jest nieefektywny. Podczas pisania raportu staraliśmy się znaleźć przyczyny tego stanu rzeczy, sprawdzić, czy chorzy nie wymykają się z systemu, czy mają dostęp do odpowiedniej opieki już od momentu pojawienia się pierwszych symptomów choroby. Jak słusznie zauważył rzecznik praw pacjenta, pacjenci oczekują nie tylko wysokiej jakości opieki, ale przede wszystkim jej dostępności. Przypatrywaliśmy się, jak wygląda to w innych krajach, bo problem nie dotyczy tylko Polski. Opierając się na doświadczeniach innych oraz znajomości naszego systemu opieki zdrowotnej, zaproponowaliśmy, aby po pierwsze, ci pacjenci, którzy trafiają do lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej (POZ), mogli już na tym etapie rozpocząć diagnostykę.

Po drugie, zarówno opieka lekarza POZ, jak i później specjalistyczna, musi być nakierowana na wzrost wartości zdrowotnych. Chodzi o to, żeby wartość, jaką jest zdrowie, nam nie uciekała, nie ulatywała gdzieś po drodze. Tylko dzięki temu pacjent będzie mógł być szybko i kompetentnie leczony.

Jednocześnie pojawiła się propozycja utworzenia centrów diagnostyki i leczenia astmy. Wydaje się to oczywiste, ale w Polsce jest to inicjatywa nowatorska.

Jest to model fiński. Tam takie rozwiązanie się sprawdziło. Zresztą cały świat patrzy na Finlandię z podziwem, ponieważ Finowie sobie doskonale radzą z problemem, jakim jest diagnostyka i leczenie astmy, co przekłada się na niskie wskaźniki śmiertelności. Myślę, że wiele elementów tego modelu można by przenieść na grunt polski. Czy jednak uda się podobne centra diagnostyki i leczenia astmy stworzyć w naszym kraju? Nasze doświadczenia związane z dostępnymi programami terapii astmy pozwalają mieć taką nadzieję. Obecnie w Polsce działa kilkadziesiąt ośrodków zajmujących się pacjentami z ciężką postacią astmy. Oczywiście, ich funkcjonowanie wymaga wprowadzenia pewnych ulepszeń i regulacji, które sprawią, że ścieżka diagnostyczno-terapeutyczna będzie szybsza i bardziej dostępna.

Poza tym istotne jest, żeby wiedza dotycząca choroby była na tyle rozpowszechniona, aby docierała do przedstawicieli wszystkich stopni opieki zdrowotnej. Wówczas sam proces leczenia będzie wymagał tylko realizacji standardów leczenia astmy, które są bardzo dobrze opracowane przez Światową Inicjatywę na Rzecz Zwalczania Astmy (ang. Global Initiative for Asthma, GINA).

Tutaj jednak ważną rolą Koalicji na Rzecz Leczenia Astmy powinno być dostosowanie tych rekomendacji do warunków polskich oraz takie działania, które przybliżą je nie tylko specjalistom, ale również lekarzom opiekującym się pacjentem na poziomie podstawowym. Jest to bardzo istotne, ponieważ dokument GINA jest obszerny, do tego w całości opublikowany w języku angielskim. Dobrze by było, aby na tej podstawie powstał jeden obowiązujący, ogólnodostępny, jasny i zrozumiały dokument, na którym każdy medyk będzie mógł się oprzeć w razie potrzeby. Jestem przekonany, że dzięki temu leczenie astmy będzie bardziej efektywne.

A jakie są w tym momencie największe wyzwania, jeżeli chodzi o leczenie astmy?

Nowe terapie wciąż wspomagają leczenie astmy. Należy jednak pamiętać, że dysponowanie w odpowiedni sposób lekami, które już jakiś czas są obecne na rynku, również może przynieść sukces terapeutyczny. Strategia leczenia astmy w ciągu ostatnich dwóch lat uległa znaczącej zmianie. Obecnie leki stosowane wyłącznie doraźnie, a więc usuwające objawy, krótko działające, rozkurczowe, nie powinny być podawane bez towarzyszących leków przeciwzapalnych, czyli glikokortykosteroidów wziewnych. Stąd nacisk w ostatnich zaleceniach, aby łączyć te preparaty. Dzięki temu każdy pacjent, nawet przy braku czy niewystarczającej kontroli astmy, otrzyma dawkę leku przeciwzapalnego. Nie będzie pokusy, aby usunąć jedynie objawy, zamiast leczenia podłoża choroby, którym jest przewlekle trwający proces zapalny w drogach oddechowych.

Tak więc, leki łączone są, zgodnie z zaleceniami, standardem stosowania od 2019 r. Jednocześnie coraz większą uwagę zwraca się na indywidualizację programów leczenia. Każdy pacjent wymaga osobnego podejścia. Nie ma leku, który powinien być obowiązkowo stosowany u wszystkich, ale przy tym należy pamiętać o strategii leczenia, czyli wspomnianego łączenia leków objawowych z przeciwzapalnymi. Trzeba to podkreślać, bo przez lata w najłagodniejszych postaciach astmy, atakach pojawiających się epizodycznie, bazowaliśmy często na lekach działających tylko i wyłącznie objawowo. Teraz każda interwencja doraźna powinna być łączona z podażą leku przeciwzapalnego, co powinno poprawić kontrolę astmy.

Poza tym należy wspomnieć, że w ostatnich latach pojawiło się wiele nowych form leków, m.in. o przedłużonym czasie działania, wygodnych do stosowania dla pacjenta, a także nowych podajników, które sprawiają, że depozycja leków w drogach oddechowych jest lepsza. W końcu mamy kilka nowych cząsteczek w leczeniu biologicznym, przeznaczonych do terapii astmy ciężkiej. Są one bardziej celowane i coraz skuteczniejsze.

Czy pacjenci mają w Polsce dostęp do tych nowoczesnych form leczenia?

Patrząc historycznie, zdarzały się przejściowe trudności związane z refundacją tych najbardziej nowoczesnych leków. Do tej pory są wprowadzane do programów lekowych one z pewnym opóźnieniem. Jednak dysponujemy lekami, które są dostępne dla pacjentów, dzięki czemu możemy w sposób właściwy i nowoczesny astmę leczyć.

Zadziwiający jest fakt, że leczona grupa pacjentów z astmą ciężką jest 10-krotnie mniejsza, niż wynikałoby to z naszych wyliczeń! Prawdopodobnie nie chodzi więc tylko o dostępność programów lekowych, ponieważ z tym nie ma większego problemu, ale o to, że istnieje grupa pacjentów, która mimo iż spełnia kryteria i kwalifikuje się do tych programów, to leczenia z różnych względów nie otrzymuje i przez to „wypada” z systemu.

Szacuje się, że na astmę może cierpieć nawet 6 proc. dorosłej populacji. Czy w związku z tym leczenie tej jednostki chorobowej powinno być uwzględnione jako priorytet polskiego systemu ochrony zdrowia?

Rzeczywiście, jest to choroba, która dotyczy dużej części społeczeństwa. W populacji pediatrycznej ten odsetek sięga nawet 10 proc. Ten wymiar społeczny upoważnia nas do tego, aby położyć większy nacisk na prawidłowe leczenie, bo to powoduje mniej wyłączeń z aktywności, a więc jest opłacalne nie tylko dla chorych, ale i dla systemu.

Czy to prawda, że populacja chorych na astmę wciąż się powiększa?

W krajach rozwiniętych na początku bieżącego stulecia ten gwałtowny trend narastania zachorowań zaczął się zakrzywiać i osiągnęliśmy pewne plateau. Częściowo jest to wynik podjęcia pewnych działań. Zarówno diagnostyka, jak i coraz bardziej nowoczesne leczenie spowodowały, że zachorowalność na astmę uległa pewnej stabilizacji. W Polsce szacunkowo są 4 miliony chorych na astmę. Przez system opieki zdrowotnej przewija się jednak tylko 2,5 miliona pacjentów. To wiele mówi o odsetku chorych, którzy nie znajdują się pod opieką lekarzy, a prawdopodobnie również generują różnego rodzaju koszty. Prawidłowe leczenie spowodowałoby to, że mogliby oni być w pełni aktywni. To kolejne wyzwanie stojące przed Koalicją na Rzecz Leczenia Astmy.

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.