Prof. Maciej Banach: Promotor polskiej lipidologii na świecie

Rozmawiała Katarzyna Matusewicz
opublikowano: 26-02-2020, 18:36

„Medycyna jest dla mnie najpiękniejszą nauką świata. Łączy aspekt analityczny, możliwość rozwiązywania problemów z namacalnym efektem diagnostycznym czy terapeutycznym, a także możliwością niesienia pomocy” - przyznaje prof. dr hab. n. med. Maciej Banach.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Jak zapisał się panu w pamięci rok 2019?

Prof. dr hab. n. med. Maciej Banach
Zobacz więcej

Prof. dr hab. n. med. Maciej Banach Fot. Archiwum

Zaznaczył się on w co najmniej trzech wymiarach. Po pierwsze: jako rok wzmożonych prac modernizacyjnych w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki, gdzie zakończyły się remonty kilku klinik, w tym Ginekologii Operacyjnej i Onkologicznej oraz Chirurgii Onkologicznej. Jednocześnie udało się pozyskać środki i rozpocząć remont Klinik Ginekologii i Położnictwa. Przygotowujemy się do odnowienia bloków porodowych. Cały czas trwa remont Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w budynku pediatrycznym. Dzięki temu przestrzenie ICZMP stają się jednymi z najnowocześniejszych w Europie Środkowo-Wschodniej.

Po drugie: rok 2019 to początek realizacji w ICZMP projektu „Smart Hospital”, czyli inteligentnego zarządzania szpitalem, obejmującego m.in. pełną informatyzację, sprawną komunikację między wszystkimi działami, optymalizację pracy. Jest to pierwsze tego typu rozwiązanie w Polsce i tej części Europy, które z pewnością przełoży się na poprawę funkcjonowania placówki, a tym samym korzyści dla pacjentów, np. szybszą rejestrację czy krótszy czas oczekiwania na zabiegi. Poza tym założenie jest takie, że przyniesie oszczędności od kilkunastu do nawet kilkudziesięciu procent. Jest to bardzo dużo, patrząc z perspektywy zarządzania placówką, której dług w 2014 r., gdy zostałem dyrektorem, wynosił 300 mln zł. Po trzecie: miniony rok będę wspominać w wymiarze naukowym, który dla mnie jest szczególnie istotny. W 2019 r. odebrałem doktorat honoris causa Uniwersytetu Medycyny i Farmacji Carola Davila w Bukareszcie oraz w honorowe członkostwo Rumuńskiego Towarzystwa Kardiologicznego, a także wiele innych nagród. W ramach międzynarodowej grupy badawczej, którą prowadzę, liczącej obecnie prawie 200 osób, rozpoczęliśmy także wiele interesujących międzynarodowych projektów i ukazało się dużo bardzo ważnych publikacji z zakresu kardiologii prewencyjnej. Dzięki temu czuję, że przyczyniam się do promocji i rozwoju polskiej nauki, zwłaszcza lipidologii, na świecie.

Cofnijmy się do zawodowych początków. W 2002 r. ukończył pan studia na Wydziale Lekarskim Akademii Medycznej w Łodzi. Dlaczego wybrał pan ten kierunek?

Zadecydowały o tym dwa czynniki. Z jednej strony, byłem bardzo aktywnym dzieckiem, przez co przysparzałem moim rodzicom wielu problemów zdrowotnych. Miałem kolejno złamane obie ręce, nogę i jeszcze parę innych urazów, które wymagały częstych pobytów w szpitalu. Pomyślałem, że muszę sobie jakoś z tym poradzić, gdy sam będę rodzicem. Z drugiej strony, już od czasów szkoły podstawowej interesowałem się chemią i biologią. Byłem laureatem wielu konkursów. Dzięki jednemu z nich dostałem się do liceum bez egzaminów.

Moja nauczycielka matematyki, ze względu na moje nazwisko i powiązania rodzinne z prof. Stefanem Banachem, bardzo żałowała, że nie zamierzam studiować matematyki albo fizyki. Ja natomiast nigdy nie miałem wątpliwości, że podjąłem słuszną decyzję. Medycyna jest dla mnie najpiękniejszą nauką świata. Łączy aspekt analityczny, możliwość rozwiązywania problemów z namacalnym efektem diagnostycznym czy terapeutycznym, a także możliwością niesienia pomocy.

Co sprawiło, że zaczął się pan specjalizować w kardiologii?

Było w tym sporo przypadku. Na początku w ogóle nie wiedziałem, co wybrać, bo interesowałem się wszystkim: anatomią, immunologią, alergologią… W końcu trafiłem do Studenckiego Koła Naukowego przy Klinice Kardiochirurgii i stwierdziłem, że to jest właśnie to. W 2003 roku dostałem się na studia doktoranckie, ale po ich ukończeniu okazało się, że otwarcie specjalizacji z kardiochirurgii może potrwać wiele lat i wcale nie jest takie pewne. Zdecydowałem się więc na kardiologię, która wydawała mi się najbliższa moim zainteresowaniom. W tym czasie zacząłem też odkrywać lipidologię oraz rolę statyn w leczeniu przeciwmiażdżycowym. I myślę, że to był dobry wybór, bo specjalizacja z kardiologii dała mi możliwość rozwoju naukowego, co byłoby na pewno trudniejsze, gdybym większość dnia spędzał na sali operacyjnej jako kardiochirurg.

Ma pan bardzo dużo obowiązków zawodowych jako lekarz, naukowiec, dyrektor Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi - jednego z największych wysokospecjalistycznych ośrodków medycznych w Polsce. A to tylko pana najważniejsze aktywności. Co jeszcze pana absorbuje?

Jestem zodiakalnym Bliźniakiem i zawsze mam w głowie tysiąc pomysłów. Większość z nich staram się realizować. Oczywiście, nie zawsze wszystko mi wychodzi, ale takie doświadczenia uczą pokory. Ważne, żeby próbować, bo „kto nie próbuje, ten nie ma”. W 2014 r. założyłem Fundację na rzecz Rozwoju ICZMP. W 2017 r. zainicjowałem działalność think-tanku „Innowacje dla Zdrowia”, który skupia 6 instytutów badawczych i prawie 50 firm z branży medycznej, działających na rynku polskim. Założyłem również dwie, obecnie największe na świecie grupy badawcze z zakresu kardiologii prewencyjnej: Lipid and Blood Pressure Meta-analysis Collaboration Group (2012) oraz International Lipid Expert Panel (2015). Jestem też członkiem zarządu Europejskiego Towarzystwa Miażdżycowego. Mógłbym jeszcze długo wymieniać. Jedno jest pewne: nie nudzę się.

Skąd czerpie pan energię, żyjąc tak intensywnie?

Mam wrażenie, że właśnie z podejmowania tych wszystkich aktywności oraz pasji, jaka się z tym wiąże. Zawsze tak miałem. Nigdy nie byłem w stanie usiedzieć w miejscu i skupić się tylko na jednej rzeczy, bo wydawało mi się to stratą czasu. Robiąc jedno, już miałem trzy kolejne pomysły. I tak jest do dzisiaj. Czuję się spełniony tylko wtedy, gdy jestem w ciągłym ruchu. Mam też ogromne wsparcie ze strony najbliższych, co bardzo pomaga, zwłaszcza w gorszych momentach.

Znajduje pan czas na odpoczynek?

To trudne pytanie. Jako lekarz powinienem powiedzieć, że odpoczynek jest bardzo ważny, należy sypiać średnio 7 godzin na dobę. Moje własne badania naukowe wskazują, że efektywny sen przez 6-8 godzin dziennie zmniejsza m.in. ryzyko udaru mózgu. Niestety, gdy ja odpoczywam, mam poczucie straconego czasu, więc robię to rzadko i tylko dlatego, że nakazuje mi to logika lekarska. Wiem, że każdy organizm ma swoją wytrzymałość i lepiej nie przekraczać pewnych granic, zwłaszcza w sytuacji ciągłej ekspozycji na stres, dlatego czasem racjonalnie podejmuję decyzję o tym, żeby odpocząć. Przyznam, że to najtrudniejsze momenty w moim życiu. Co ciekawe, jedno z prowadzonych przeze mnie badań pokazało, że istnieje grupa osób, która odpoczywając zwiększa swój stres. Ja chyba do niej należę.

W swojej pracy ma pan nieustanny kontakt z ludźmi. Co ceni w nich pan najbardziej, a czego nie lubi?

Szczególnie lubię otwartość i operatywność, chęć zadawania pytań i poszukiwania odpowiedzi, ale również posiadanie własnego zdania i umiejętność bronienia go. Doceniam też, gdy mogę się od kogoś czegoś nauczyć. Nie lubię natomiast zakłamania. Wolę usłyszeć najgorszą prawdę niż kłamstwo, które na krótką metę może wydawać się satysfakcjonujące.

Gdyby miał pan opisać się trzema zdaniami, to jak by one brzmiały?

Mogę spróbować, chociaż wydaje mi się to trudne. Po pierwsze: człowiek niewidzący przeszkód w życiu, dążący do realizacji założonych celów. Po drugie: poszukiwacz innowacyjnych rozwiązań w każdej dziedzinie. Po trzecie: zwolennik współpracy i odwagi. Ostatnie połączenie nie jest przypadkowe. Nie wyobrażam sobie, żebym mógł dokonać sam wszystkiego, co w życiu osiągnąłem, ale też wiem, że aby do czegoś dojść, trzeba umieć podejmować często bardzo trudne i ryzykowne decyzje.

Jakie ma pan plany na rok 2020?

20 lutego obchodziłem 6 lat pracy na stanowisku dyrektora ICZMP i nadal zamierzam iść w kierunku innowacyjności. W 2020 roku na pewno będziemy kontynuować wdrażanie projektu „Smart Hospital” oraz rozpoczęte remonty. Wystąpiliśmy do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska o bardzo duży grant na kompleksową przebudowę placówki. Mam nadzieję, że uda się go uzyskać, ponieważ może to całkowicie zmodernizować oblicze „Matki Polki”. Do tej pory udało się pozyskać z różnych źródeł ponad miliard złotych, ale wciąż są niezaspokojone potrzeby, które nie tylko mogłyby poprawić komfort pacjentów, ale również zoptymalizować pracę personelu oraz zmniejszyć koszty. W sferze naukowej zamierzam przeprowadzić w Polsce badania pierwszej i drugiej fazy nad szczepionką na miażdżycę. Jest to ogromny, niezwykle nowatorski projekt, który może kompletnie zmienić podejście do terapii miażdżycy w skali światowej.

Prof. dr hab. n. med. Maciej Banach jest kardiologiem, nauczycielem akademickim, dyrektorem Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi, kierownikiem Zakładu Nadciśnienia Tętniczego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi oraz Ośrodka Badań Serca i Naczyń na Uniwersytecie Zielonogórskim, prezesem Polskiego Towarzystwa Lipidologicznego.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Rozmawiała Katarzyna Matusewicz

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.