Prof. Krzysztof J. Filipiak: Mamy argumenty na każdy antyszczepionkowy mit

Oprac. Ewa Kurzyńska
opublikowano: 21-01-2021, 12:22

Wszystkie groźne następstwa, o których mówią przeciwnicy szczepień, są tak naprawdę bardziej prawdopodobnym działaniem niepożądanym przechorowania COVID-19, niż przyjęcia szczepionki przeciwko SARS-CoV-2 - mówi prof. dr hab. n. med. Krzysztof J. Filipiak, kardiolog, specjalista chorób wewnętrznych, hipertensjolog, farmakolog kliniczny, współautor książki „Koronawirus SARS-CoV-2 — zagrożenie dla współczesnego świata”.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Prof. dr hab. n. med. Krzysztof J. Filipiak
TOMASZ ADAMASZEK

Jak przekonać Polaków do szczepień przeciwko SARS-CoV-2? Uważam, że obecnie kluczowe jest niesienie przysłowiowego kaganka oświaty, m.in. korzystając z możliwości, jakie dają media społecznościowe. Kwestia bezpieczeństwa szczepionki to temat szeroko dyskutowany przez użytkowników takich kanałów, jak Facebook czy Instagram, którzy mają masę pytań na ten temat. Staram się na nie odpowiadać przede wszystkim jako farmakolog kliniczny, czyli specjalista, który ma m.in. wiedzę o procedurach rejestrowania nowych leków i produktów medycznych.

Gros pytań dotyczy alergii i wstrząsu anafilaktycznego. To bardzo rzadkie powikłanie poszczepienne urosło do rangi potężnego straszaka, niemal koronnego argumentu przeciwników szczepień. Tymczasem na dziś możemy przytoczyć dane, które czarno na białym pokazują, że prawdopodobieństwo wystąpienia odwracalnego wstrząsu anafilaktycznego wynosi 1-2 przypadki na milion osób zaszczepionych! Dane amerykańskie mówią, że jest to maks. 10 przypadków na milion. Czyli ryzyko jest kilkaset razy mniejsze niż po przyjęciu penicyliny. To najlepiej obrazuje faktyczną skalę problemu.

Skąd zatem taki szum? Po pierwsze, bardzo dużo osób w Polsce mówi, że miało w przeszłości wstrząs anafilaktyczny. Jednak gdy przechodzimy do szczegółów, to okazuje się, że opisane przez nich objawy nijak się mają do naukowej definicji anafilaksji. Po drugie, myślę, że cała dyskusja o ryzyku wstrząsu anafilaktycznego po podaniu szczepionki ma korzenie sięgające amerykańsko-brytyjskich obaw. Wywodzi się z krajów, gdzie przez jakiś czas była dopuszczona możliwość szczepienia nie tylko w szpitalach czy poradniach specjalistycznych lekarzy rodzinnych. W USA, ale też w Wielkiej Brytanii swego czasu próbowano wykonywać szczepienia także w modelu typu drive-thru, zatem bez odpowiedniego zaplecza medycznego. I jeżeli w takim miejscu nastąpił wstrząs anafilaktyczny, to faktycznie mógł być problem z udzieleniem skutecznej pomocy.

W Polsce te obawy nie mają podstaw. W naszym kraju przyjęto przecież model szczepienia tylko w szpitalach, poradniach czy punktach, w których jest zapewniona opieka lekarska, a w wyposażeniu zestaw przeciwwstrząsowy. Myślę, że te fakty najlepiej podsumowują ten wątek dyskusji i są wystarczające, by rozwiać obawy osób, które ryzyko wystąpienia anafilaksji podnoszą do rangi koronnego argumentu przeciwko szczepieniu.

Straszenie anafilaksją to jednak tylko wierzchołek góry lodowej. Inne podnoszone obawy mają swoje źródło przede wszystkim w fake newsach, przytaczanych codziennie przez tzw. antyszczepionkowców i procovidowców. W efekcie ludzie boją się chorób autoimmunologicznych, wystąpienia bezpłodności, chorób nowotworowych w przyszłości.

Próbując z tym dyskutować, mówimy, że co prawda nie mamy długofalowych obserwacji po podaniu szczepionki, ale takie działania niepożądane zdarzają się już i są obserwowane po przebytej chorobie COVID-19. Na przykład mamy przesłanki naukowe i pierwsze doniesienia, że po przejściu zakażenia wirusem SARS-CoV-2 w organizmie mogą powstawać przeciwciała z autoagresji. Idąc dalej: pierwsze prace z marca i kwietnia 2020 r. mówiły o tym, że duża gęstość receptorów ACE2, przez które wirus wnika do komórek naszego organizmu, występuje w jądrach. W związku z tym założono, że być może młodzi mężczyźni, którzy przeszli COVID-19, w dłuższym okresie są narażeni na bezpłodność.

Wspominam o tym dlatego, że każda taka informacja może pomóc w postawieniu weta osobom szerzącym szkodliwe mity. Na każdy argument, który słyszymy, że coś może się wydarzyć po podaniu szczepionki, zawsze przecież można i warto odpowiedzieć kontrargumentem. Wszystkie te groźne następstwa, o których mówią przeciwnicy szczepień, są tak naprawdę bardziej prawdopodobnym działaniem niepożądanym przechorowania COVID-19, niż przyjęcia szczepionki przeciwko SARS-CoV-2.

Wypowiedź pochodzi z niezależnej, eksperckiej debaty, zorganizowanej przez „Puls Medycyny”, podczas której odpowiedzieliśmy na najważniejsze pytania Polaków dotyczące szczepionki przeciw SARS-CoV-2, jej bezpieczeństwa i stosowania. Przebieg debaty można obejrzeć na stronie: Szczepienia przeciwko SARS-CoV-2: rozwiewamy wątpliwości

ZOBACZ TAKŻE:

Prof. Krzysztof Pyrć: Szczepionka przeciw SARS-CoV-2 to szansa na uzyskanie odporności stadnej i zahamowanie pandemii

Prof. Krzysztof Simon: Faktyczna liczba zgonów z powodu pandemii w Polsce to co najmniej 70 tys. osób

Czy konieczne będą szczepienia sezonowe przeciwko COVID-19?

Prof. Robert Flisiak: Rolą szczepień przeciw SARS-CoV-2 jest ograniczenie śmiertelności i udrożnienie placówek służby zdrowia

Dr Paweł Grzesiowski: Ozdrowieńcy także powinni się szczepić przeciw COVID-19

Źródło: Puls Medycyny

× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.