Prof. Konrad Rejdak: cały świat zmierza w kierunku referencyjności świadczeń zdrowotnych

Notowała Katarzyna Matusewicz
opublikowano: 04-04-2022, 14:00

Na wyższym poziomie referencyjności powinny powstawać tzw. centra doskonałości, do których powinny trafiać przypadki jednostek chorobowych, wymagające wysokospecjalistycznych procedur, np. diagnostyka przedoperacyjna padaczki lekoopornej, terapia ciężkich postaci SM czy choroby Parkinsona - zwraca uwagę prof. Konrad Rejdak w komentarzu na temat najpilniejszych zmian w polskiej neurologii.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Prof. dr hab. n. med. Konrad Rejdak
Fot. Tomasz Pikuła
Polska neurologia potrzebuje reorganizacji

Uwarunkowania społeczne, demograficzne i ekonomiczne sprawiają, że schorzenia układu nerwowego są od pewnego czasu coraz poważniejszym problemem zdrowotnym. Światowa Organizacja Zdrowia apeluje do rządów krajów wysoko rozwiniętych, aby uznały choroby neurologiczne za jeden z kluczowych obszarów zdrowia publicznego. W Polsce od lat toczy się dyskusja na temat kierunku rozwoju opieki neurologicznej. Zapytaliśmy ekspertów, jak oceniają stan polskiej neurologii oraz jakie zmiany uważają za najpilniejsze.

Prof. dr hab. n. med. Konrad Rejdak, kierownik Katedry i Kliniki Neurologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego:

W ubiegłym roku powstała tzw. biała księga polskiej neurologii, czyli raport przygotowany z inicjatywy Polskiego Towarzystwa Neurologicznego we współpracy z Instytutem Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego, zatytułowany „Stan polskiej neurologii i kierunki jej rozwoju w perspektywie do 2030 roku”.

Analiza wykazała, że mamy pewne zasoby w systemie, które dobrze służą pacjentom. Należą do nich m.in. sieć oddziałów i poradni neurologicznych oraz grupa lekarzy specjalistów, którzy ofiarnie służą społeczeństwu, świadcząc usługi medyczne w coraz szerszym zakresie. Wynika to z ogromnych postępów diagnostyczno-terapeutycznych.

Jednocześnie jednak trend ten jasno wskazuje na niedobory kadrowe, związane głównie z niedostatecznym finansowaniem w tym obszarze. Mimo iż wciąż rosną świadczenia na leczenie, związane z wprowadzaniem nowoczesnych opcji terapeutycznych w niektórych chorobach neurologicznych, nie idzie to w parze z nakładami na pracę personelu medycznego. W Polsce jest ok. 4,5 tys. neurologów, z czego tylko ok. 3 tys. pracuje w systemie publicznym. Reszta pozostaje w sektorze prywatnym lub zmienia swój profil działalności, np. wybierając inne specjalizacje. Co więcej, wśród specjalistów działających w państwowej opiece zdrowotnej 1/3 jest w wieku emerytalnym. Są to dość niepokojące zjawiska.

Warto dodać, że neurologia jest specjalizacją ostrą. Na oddziałach zachodzi duża dynamika stanu klinicznego pacjentów. Wymaga to od lekarzy stałej gotowości do pracy, czujności, podejmowania szybkich decyzji. Dyżury odbywają się często w kilku pionach organizacyjnych, w tym na SOR-ze. W związku z tym zasoby kadrowe coraz bardziej się wyczerpują i nie są wystarczające w stosunku do rosnących potrzeb, biorąc pod uwagę chociażby wskaźniki demograficzne. Do tego dochodzi wspomniany przyrost pracy, związany z wysokospecjalistycznymi procedurami w obszarze tej specjalizacji.

Uznanie, że choroby układu nerwowego są priorytetem polskiej polityki zdrowotnej to nie tylko puste słowa. Dzięki temu zmieni się ranga i alokacja środków przyznawanych w ramach budżetu państwa, co otworzy nowe możliwości. Szczególnie istotna jest priorytetowość w finansowaniu rezydentur na oddziałach neurologicznych. Dziedziny priorytetowe mają bowiem wyższe stawki dla rezydentów, co przyciąga chętnych absolwentów wydziałów lekarskich i może wpłynąć na wyrównanie niedoborów kadrowych. Obecnie młodzi lekarze, widząc, jakie są konieczne nakłady pracy w neurologii w porównaniu do wynagrodzenia, wybierają inne specjalizacje.

Jako Polskie Towarzystwo Neurologiczne (PTN) postulujemy również reorganizację systemu opieki neurologicznej. Co należałoby zmienić w pierwszej kolejności? Obecnie największe kolejki są do poradni przyszpitalnych, gdzie finansowane są wysokospecjalistyczne procedury diagnostyczne w obrębie poszczególnych jednostek chorobowych. Zdarza się, że pacjenci poszukujący pomocy często nawet w przypadku występowania banalnych objawów zapisują się na wizyty do kilku tego typu ośrodków jednocześnie, co niepotrzebnie zapycha system. Tymczasem większość chorych powinna być leczona w poradniach ogólnych i korzystać z konsultacji specjalistycznych tylko w przypadku podejrzenia konkretnej choroby. Są to zmiany dość proste do wprowadzenia w życie, które bardzo usprawniłyby system opieki medycznej.

Na wyższym poziomie referencyjności powinny powstawać tzw. centra doskonałości (np. w szpitalach uniwersyteckich czy wojewódzkich), czyli kompleksy medyczne z dużą bazą kadrową, zapleczem szpitalnym, aparaturowym i laboratoryjnym. To tam powinny trafiać do dalszej diagnostyki i leczenia przypadki poszczególnych jednostek chorobowych, wymagające wysokospecjalistycznych procedur. Dobrymi przykładami są: diagnostyka przedoperacyjna padaczki lekoopornej, terapia ciężkich postaci stwardnienia rozsianego czy choroby Parkinsona, a także różnicowanie rzadkich chorób neurologicznych na podłożu genetycznym.

Niestety, obecnie tego typu placówki są często traktowane jak wszystkie inne szpitale, przez co przynoszą ogromne straty. Wykonuje się w nich wiele podstawowych badań i leczy pacjentów, którzy trafiają w trybie ostrym lub planowym, z pominięciem oddziałów powiatowych, a jednocześnie również tych wymagających wysokospecjalistycznych procedur diagnostyczo-terapeutycznych. Generuje to niepotrzebne koszty, a często wręcz wielomilionowe zadłużenie tych placówek. Stąd apel PTN o gradację w strukturze neurologicznej opieki zdrowotnej. Cały świat zmierza w kierunku referencyjności świadczeń zdrowotnych.

Warto przy tym wspomnieć, że bardzo wiele obszarów w neurologii jest źle wycenionych. Dotyczy to chociażby nowotworów układu nerwowego, zarówno pierwotnych, jak i przerzutowych. Pacjenci z takim podejrzeniem są kierowani na oddziały neurologiczne, gdzie przechodzą bardzo kosztowną diagnostykę (m.in. badania obrazowe, biopsje) w kierunku poszukiwania źródła guza oraz jego charakteru. Dopiero po postawieniu rozpoznania można pacjenta skierować na leczenie operacyjne, które pochłania wszystkie punkty związane z finansowaniem w ramach procedury DiLO. Bardzo nisko wycenione są również procedury wykonywane w ramach oddziałów neurologicznych w przypadku nieoperacyjnej progresji lub wznowy nowotworu, a także urazów głowy czy neuroinfekcji.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz: choroby mózgu powinny stać się priorytetem zdrowotnym państwa

Prof. Rejdak: wiele ośrodków neurologicznych w Polsce stara się przejąć opiekę nad ukraińskimi pacjentami

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.