Prof. Jarosław Pinkas: Polacy muszą wierzyć w sens restrykcji przeciwepidemicznych

Oprac. Emilia Grzela
opublikowano: 05-05-2021, 14:57

“Z niepokojem od jakiegoś czasu obserwuję wypieranie ze społecznej świadomości faktu istnienia pandemii COVID-19 i związanego z nią zagrożenia dla zdrowia publicznego” - mówi prof. dr hab. n. med. Jarosław Pinkas, konsultant krajowy w dziedzinie zdrowia publicznego.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
O KIM MOWA

Prof. dr hab. n. med. Jarosław Pinkas jest specjalistą chirurgii ogólnej, medycyny społecznej, medycyny rodzinnej i zdrowia publicznego, dyrektorem Szkoły Zdrowia Publicznego w Centrum Medycznym Kształcenia Podyplomowego, kierownik Zakładu Medycyny Stylu Życia CMKP, konsultantem krajowym w dziedzinie zdrowia publicznego.

Od pierwszego lockdownu, wprowadzonego w marcu 2020 r., minął już ponad rok. Mimo że nadal nie wiemy wszystkiego o biologii wirusa SARS-CoV-2, nasza wiedza o koronawirusie i ludzkich zachowaniach w warunkach obostrzeń przeciwepidemicznych cały czas się poszerza.

Z niepokojem od jakiegoś czasu obserwuję wypieranie ze społecznej świadomości faktu istnienia pandemii COVID-19 i związanego z nią zagrożenia dla zdrowia publicznego. To dla mnie zjawisko całkowicie niezrozumiałe, ponieważ wszyscy chcemy, aby mimo bezprecedensowego kryzysu, pacjenci nadal zachowali dostęp do świadczeń medycznych, a system ochrony zdrowia — wydolność.

Obecnie największym wyzwaniem jest brytyjska mutacja, wykazująca się o wiele wyższą niż poprzednie zakaźnością, ale też zjadliwością. W związku z tym działania władz w walce z pandemią muszą być stanowcze. Nie chcemy chyba, aby polscy lekarze stawali przed dylematem: którego pacjenta mam podłączyć do respiratora? W tym kontekście warto dodać, że nie ma żadnych danych potwierdzających stwierdzenie, że Polacy osiągnęli odporność stadną. Na razie naszą podstawową bronią w walce z pandemią pozostaje więc akcja szczepień przeciwko COVID-19 na masową skalę.

Jestem świadom tego, że część komentatorów zarzuca władzom niekonsekwencję w kwestii wprowadzania i luzowania restrykcji. Należy jednak zdać sobie sprawę, że obostrzenia powinny być aktualizowane wraz ze zmianą sytuacji epidemicznej oraz dostosowane do stanu wiedzy medycznej o COVID-19. Przykładowo, jeśli w uznanych czasopismach medycznych opublikowano prace, które wykazały brak korelacji pomiędzy zasłanianiem ust i nosa w przestrzeni publicznej, na tzw. świeżym powietrzu a zwiększonym ryzykiem transmisji koronawirusa, to warto rozważyć rezygnację z obowiązku noszenia maseczek poza zamkniętymi pomieszczeniami.

W przestrzeni publicznej i medialnej pojawiają się stwierdzenia oparte na fałszywej i niepogłębionej wiedzy medycznej o tym jakoby niektóre państwa — np. Szwecja — zrezygnowały całkowicie z lockdownu. Z całą stanowczością trzeba podkreślić, że podobne tezy to przekłamanie. Część krajów, choćby przywołana Szwecja, prowadziły na początku pandemii liberalną politykę obostrzeń przeciwepidemicznych, z czego z czasem ich władze się wycofały z uwagi np. na wysoką śmiertelność. Ponadto strategia walki z COVID-19 powinna być szyta na miarę, dostosowana nie tylko pod kątem takich parametrów, jak gęstość zaludnienia czy warunki atmosferyczne, ale również uwzględniająca uwarunkowania socjologiczne poszczególnych społeczeństw.

Kluczowe w kwestii ewentualnej zmiany kształtu obostrzeń jest zrozumiałe komunikowanie się ze społeczeństwem i jego stała edukacja. Polacy muszą wierzyć w sens restrykcji przeciwepidemicznych, które powinny opierać się na merytorycznych przesłankach, ponieważ w przeciwnym razie nie będą się do nich stosowali. Osoby sceptyczne wobec polityki obostrzeń pojawiają się także wśród medyków i w mojej ocenie należy wchodzić z nimi w merytoryczną, popartą argumentami dyskusję. Oczywiście, każdego lekarza obowiązują standardy postępowania zgodne z Evidence Based Medicine, których przestrzegania powinien bezwzględnie strzec naczelny rzecznik odpowiedzialności zawodowej. Osobiście jestem jednak zwolennikiem dialogu, działania siłowe często przynoszą odwrotny do zamierzonego skutek, kreując tzw. męczenników.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Dr Konstanty Szułdrzyński: Ważniejsze dobro pacjenta czy własny rozgłos?

Prof. Magdalena Marczyńska: Zakazy mniej dolegliwe są bardziej akceptowalne

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.