Prof. Jakubaszko: SOR-y pracują na granicy wydolności

  • PAP
opublikowano: 30-10-2020, 09:51

"Szpitalne oddziały ratunkowe pracują na granicy wydolności. Po oddelegowaniu personelu do szpitali "covidowych" zostaną sparaliżowane"- powiedział prof. Juliusz Jakubaszko, członek zarządu Polskiego Towarzystwa Medycyny Ratunkowej, były konsultant krajowy w dziedzinie medycyny ratunkowej.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

W TVN24 prof. dr hab. med. Juliusz Jakubaszko pytany, czy system ochrony zdrowia doszedł do granicy wydolności, odpowiedział, że skrajnie przeciążone są szpitalne oddziały ratunkowe.

Prof. dr hab. med. Juliusz Jakubaszko
Archiwum

"Ponieważ brak jest racjonalnej, zrozumiałej, akceptowalnej w praktyce taktyki walki z epidemią, to cały front walki spada na oddziały ratunkowe. One pracują na granicy wydolności, głównie dzięki heroizmowi swoich pracowników. A teraz podejmowane są decyzje, które próbują je nawet rozmontować" - ocenił.

Prof. Jakubaszko: Po oddelegowaniu personelu do szpitali covidowych SOR-y zostaną sparaliżowane

Ekspert wyjaśnił, że kilku wojewodów wydało zalecenia ordynatorom największych SOR-ów w swoim rejonie o oddelegowaniu pracowników do pracy w tzw. oddziałach "covidowych", w tym szpitali tymczasowych.

"To znaczy, że oddział ratunkowy, który był w stanie jeszcze jakoś wypełnić grafik dyżurowy, w tej chwili będzie sparaliżowany" - stwierdził i podał przykład szpitala w Łodzi.

"Największy oddział ratunkowy szpitala łódzkiego ma oddelegować swoich trzech pracowników do tzw. szpitala covidowego. To znaczy, że ten oddział ratunkowy prawdopodobnie będzie musiał być zamknięty" - powiedział prof. Jakubaszko.

Na SOR-ach pacjenci czekający na wynik testu na COVID-19 blokują miejsce kolejnym

Specjalista zwrócił uwagę, że do oddziałów ratunkowych "zwala się" fala pacjentów, którzy muszą być szybko zdiagnozowani pod kątem koronawirusa. Pacjenci, czekając na wynik testu nawet kilkanaście godzin, blokują miejsce dla kolejnych, tymczasem u drzwi gromadzą się kolejne karetki.

CZYTAJ TEŻ: Osoba skierowana na test w kierunku koronawirusa musi poddać się kwarantannie

"Jeżeli dyżurny oddziału ratunkowego ma poszukiwać wolnego miejsca, a tych miejsc praktycznie nie ma nigdzie w kraju, nie ma miejsc internistycznych, to szuka każdej deski ratunku. Taką deską ratunku są izolatoria dla pacjentów, którzy nie wymagają intensywnej terapii. Jeśli Stadion Narodowy będzie odgrywał rolę izolatorium, to będzie to jakaś ścieżka ratunku" - ocenił zapytany, czy szpital tymczasowy na Narodowym będzie ratunkiem przy obecnych problemach w znalezieniu miejsca dla pacjentów.

CZYTAJ TEŻ: Szpital na Stadionie Narodowym dla chorych na COVID-19

Media donoszą bowiem o sytuacjach, kiedy karetki czekają kilka, kilkanaście godzin w kolejce do szpitalnych oddziałów ratunkowych albo krążą z pacjentami od jednego szpitala do drugiego.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Prof. Horban: 10 tys. zachorowań dziennie to górna granica możliwości obecnie wdrożonego systemu

Liczba łóżek "covidowych" i respiratorów w poszczególnych województwach

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Karolina Mózgowiec/PAP/MJM

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.