Prof. Jadwiga Nessler: KONS wyprzedził COVID-19

Materiały prasowe
opublikowano: 02-06-2020, 16:48

"Epidemia w dobie pandemii to scenariusz więcej niż prawdopodobny. Skala niewydolności serca przyrasta dramatycznie, a w jej terapii nic nie będzie takie samo, jak przed pandemią COVID-19. Koronawirus wymusił wdrożenie pewnych rozwiązań programu KONS. Najwyższy czas na implementację całej strategii" – powiedziała prof. dr hab. n. med. Jadwiga Nessler, Kierownik Kliniki Choroby Wieńcowej i Niewydolności Serca Collegium Medicum UJ.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

O epidemii niewydolności serca eksperci mówią od kilku lat, ale najnowsze statystyki i prognozy zachorowalności są w ich ocenie zastraszające. Obecnie na niewydolność serca choruje około 1,2 mln Polaków, a co roku umiera 140 tysięcy z nich. Od kilkudziesięciu lat liczba chorych systematycznie rośnie. Na przestrzeni ostatnich 10 lat zaobserwowano wzrost liczby chorych aż o 14,8 procent. 

prof. dr hab. n. med. Jadwiga Nessler
Zobacz więcej

prof. dr hab. n. med. Jadwiga Nessler Archiwum

Niewydolność serca - niewidzialna epidemia w dobie pandemii

"Niewidzialna epidemia w dobie pandemii - tak można określić aktualną sytuację w obszarze niewydolności serca. W warunkach obostrzeń związanych z wirusem COVID-19 pacjenci jakby nagle zniknęli. Chorzy nie zgłaszali się na konsultacje i do szpitali, nierzadko przerywali zaleconą terapię. To sytuacja, która dziś, w obliczu znoszenia kolejnych restrykcji, na szczęście zaczyna się zmieniać - powiedział prof. Jadwiga Nessler, Kierownik Kliniki Choroby Wieńcowej i Niewydolności Serca Collegium Medicum UJ, ekspert Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Niewydolność serca zwiększa ryzyko zakażenia SARS-CoV-2

Eksperci zwracają uwagę, że wirus SARS-CoV-2 atakuje przede wszystkim układ oddechowy, ale jest także bardzo groźny dla serca. Pacjenci z niewydolnością serca, poprzez specyfikę samego schorzenia, ale także z powodu częstych chorób współistniejących, znajdują się w grupie podwyższonego ryzyka zakażenia koronawirusem.

"Spodziewamy się, że pacjenci z niewydolnością serca będą zgłaszać się do nas częściej i z nowymi problemami. Co więcej, z powodu SARS-CoV-2 spodziewamy się zwiększenia liczby przypadków de novo i więcej zaawansowanych postaci niewydolności serca. Perspektywa epidemii w pandemii jest niestety bardzo prawdopodobna" - zauważyła prof. J. Nessler.

CZYTAJ TEŻ: Koronawirus SARS-CoV-2 uszkadza serce

Niewydolność serca w dobie epidemii COVID-19

Z obserwacji ekspertów Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego wynika, że w dobie epidemii SARS-CoV-2 wielu pacjentów ze zgłoszeniem do specjalisty czekało do czasu, kiedy objawy niewydolności serca były już poważnie zaostrzone. Często chorych na izbę przyjęć zabierała karetka pogotowia. Trudną sytuację dodatkowo potęgowały niepokojące doniesienia medialne na temat postępującej pandemii SARS-CoV-2. 

"Jako lekarze apelowaliśmy, by oczywiście śledzić najważniejsze informacje i doniesienia dotyczące wytycznych i zaleceń epidemicznych, ale zwracaliśmy uwagę, że osoby wymagające specjalistycznej opieki lekarskiej nie mogą bać się po nią zgłaszać, bo skutki opóźnień w niezbędnej pomocy medycznej mogą okazać się tragiczne" - powiedziała prof. J. Nessler.

Epidemia SARS-CoV-2 wymusiła wdrożenie pewnych rozwiązań KONS

Prof. J. Nessler zauważyła, że część postępowania terapeutycznego w niewydolności serca z konieczności uległa modyfikacji. Ograniczenia w realizacji planowych konsultacji spowodowały, że nie u wszystkich pacjentów kontynuowano optymalizację terapii, która ma w niewydolności serca kluczowe znaczenie. Skutkiem tego może być między innymi spodziewane zaostrzenie stanu chorych i większa liczba dodatkowych hospitalizacji.

Eksperci nie mają wątpliwości: postępowanie w niewydolności serca ulegnie zmianie na stałe. Prof. J. Nessler zwraca uwagę, że w obliczu wyzwania, jakim jest konieczność zmierzenia się z drastycznym przyrostem przypadków niewydolności serca, są rozwiązania, które tylko czekają na wdrożenie. Środowisko polskich kardiologów w 2018 roku opracowało program Kompleksowej Opieki nad Pacjentami z Niewydolnością Serca (KONS), przewidujący rozwiązania organizacyjne, administracyjne i kliniczne, nakierowane na usprawnienie i wzrost efektywności systemowej opieki nad pacjentami z niewydolnością serca. Pomimo pozytywnych rekomendacji, program do dziś nie został wdrożony.

"KONS w pewnym sensie wyprzedził COVID-19. Możemy i powinniśmy skorzystać z gotowych, opracowanych i szeroko skonsultowanych rozwiązań. Epidemia SARS-CoV-2 niejako wymusiła wdrożenie pewnych rozwiązań KONS, takich jak choćby telekonsultacje, ale równie istotne są rozwiązania z zakresu edukacji i samoopieki pacjenckiej" - powiedziała prof. J. Nessler.

Program KONS przewidywał, że pacjent może realizować terapię niewydolności serca w warunkach domowych, korzystając z nowoczesnych form opieki zdrowotnej. To między innymi telemonitoring urządzeń wszczepialnych, umożliwiający pacjentom ze wszczepionymi urządzeniami takimi jak stymulatory serca czy kardiowertery-defibrylatory zdalne przekazanie danych o pracy urządzenia do ośrodka prowadzącego - bez konieczności osobistej podróży do placówki. Oprócz zdanych form opieki medycznej na stałe do schematu postepowania w niewydolności serca powinny wejść także formy samoopieki pacjenckiej.

Ważna edukacja pacjentów z niewydolnością serca

Prof. Jadwiga Nessler zwróciła uwagę, że jednym z głównych punktów programu KONS, które powinny być niezwłocznie wdrożone, jest edukacja pacjentów z niewydolnością serca. To w opinii środowiska kardiologicznego jeden z najważniejszych czynników, które mogą poprawić rokowania, wydłużyć życie i poprawić jakość życia chorych.

"Nasi pacjenci powinni umieć samodzielnie regularnie badać trzy podstawowe parametry: wagę ciała, wartość ciśnienia krwi oraz częstość rytmu serca. Prowadzenie dzienniczka i porównanie ostatnich wyników pozwoli pacjentowi na wczesne wykrycie ewentualnie niepokojących zmian. Przykładowo, jeśli w ciągu doby pacjent przybiera na wadze 2-3 kilogramy, nie oznacza to, że nagle przytył, ale że nastąpiło zatrzymanie wody w organizmie. Jeśli zareaguje się na pierwszy sygnał i weźmie dodatkową porcję leku odwadniającego, nie ma konieczności hospitalizacji. To działanie, które wyedukowany pacjent może podjąć samodzielnie" - powiedziała prof. J. Nessler. 

Eksperci Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego podkreślają, że edukacja pozwala uczynić pacjenta partnerem lekarza, który w większym stopniu angażuje się w terapię i czuje się za nią odpowiedzialny. To wprost przekłada się na lepsze efekty leczenia. Zdaniem prof. J. Nessler nawet najlepsze leki nie pomogą, jeśli pacjent nie będzie ich zażywał i stosował się do zaleceń.

PRZECZYTAJ TAKŻE: COVID-19: w jakich grupach pacjentów jest najwyższe ryzyko powikłań i zgonu? [WYWIAD z prof. Jackiem Wysockim]

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Materiały prasowe

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.