Prof. Henryk Skarżyński: Dajemy ludziom szansę na dobre/bardzo dobre słyszenie

opublikowano: 09-03-2021, 18:58

„Mam w życiu szczęście - zrealizowałem wiele swoich pomysłów i marzeń” - mówi prof. Henryk Skarżyński, światowej sławy otochirurg, wykonujący najwięcej w świecie operacji poprawiających słuch. Dzięki niemu polscy pacjenci jako pierwsi lub jedni z pierwszych w świecie mają dostęp do najnowszych technologii w tej dziedzinie.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Prof. dr hab. n. med. h.c. multi Henryk Skarżyński
Szymon Łaszewski

Jak się udało wszczepienie najmniejszego aktywnego implantu na przewodnictwo kostne, mającego, cytując pana słowa: „rozpocząć nową erę w leczeniu wrodzonych wad słuchu wynikających z pełnego lub częściowego niewykształcenia ucha zewnętrznego i środkowego”?

Nie tylko się udało, ale zdążyliśmy je pokazać, nim ogłoszono restrykcje w związku z pandemią COVID-19. W 2020 r. wszczepiliśmy najwięcej w świecie takich urządzeń, a polscy pacjenci otrzymali szansę na dobre/bardzo dobre słyszenie. W większości przypadków leczyliśmy tą metodą złożone, wielonarządowe wady wrodzone, głównie u dzieci, co podkreśla miarę sukcesu. Zminimalizowaliśmy zagrożenia utraty przedoperacyjnego, często resztkowego, ale ważnego słuchu. Zachowanie nienaruszonej struktury ucha wewnętrznego pozwala na dobre/bardzo dobre funkcjonowanie pacjentów.

Jakie nowe metody chirurgicznej terapii słuchu uważa pan za najważniejsze - implanty ślimakowe i inne wszczepialne technologie słuchu?

Po raz pierwszy przedstawiona na konferencji w Nowym Jorku (1997) moja perspektywa operowania pacjentów z częściową głuchotą nie wzbudziła zainteresowania. W 2000 r. na kongresach w Antwerpii i Berlinie prezentowałem pierwsze wyniki własnej procedury otochirurgicznej zachowania niewielkich resztek przedoperacyjnego słuchu. W 2002 r. nastąpił przełom - udało się zachować przedoperacyjny normalny słuch do pasma 500 Hz i połączyć go efektywnie ze słuchem elektrycznym, uzyskanym po wszczepieniu implantu ślimakowego z odpowiednio dobraną elektrodą. Po kilkunastu latach obserwacji i bardzo dobrych wyników możliwe było połączenie naturalnego słuchu aż do 1500 Hz ze słuchem uzyskanym po wszczepieniu implantu ślimakowego. Takich operacji nie powtórzył jeszcze nikt (brak doniesień w dostępnej literaturze).

W 2007 r. uruchomiłem w Kajetanach pierwsze w świecie warsztaty otochirurgiczne Window Approach Workshop (z udziałem ponad 4500 naukowców ze wszystkich kontynentów). Aktualnie ukazał się pierwszy podręcznik polskojęzyczny, za chwilę będzie pierwsza monografia anglojęzyczna, uwzględniająca 1200 operacji pokazowych, przeprowadzonych przeze mnie w Polsce, Europie, Azji i Ameryce Południowej. Opublikowałem też kompleksową koncepcję leczenia różnych wad słuchu z zastosowaniem dostępnych obecnie technologii i rozwiązań (wiele pierwszych operacji było pokazowych, by rozwiać wszelkie wątpliwości). Dysponuję największym w świecie materiałem klinicznym: ponad 7000 takich operacji, stanowiącym jedynie fragment z 210 000 procedur chirurgicznych, które przeprowadziłem.

Czym tłumaczy się na gruncie badań podstawowych znakomite wyniki kliniczne leczenia częściowej głuchoty pana pacjentów, które – pana zdaniem – „są zaprzeczeniem w dużym stopniu obowiązujących teorii Georga von Bekesy’ego”?

Jednym z moich największych osiągnięć racjonalizatorskich jest opracowana miękka elektroda implantu, którą wyprodukowano w Australii, kolejne w Europie i USA. Wprowadza się ją do ślimaka, nie niszcząc jego zachowanych struktur, co chroni też istniejący słuch. Dzięki mojej autorskiej technice operacji przez okienko okrągłe, pacjenci całkowicie go zachowują. Zastosowanie nowej elektrody i oryginalnej procedury chirurgicznej pod nazwą „6 kroków wg Skarżyńskiego” daje znakomite wyniki kliniczne. Pierwszą na świecie osobę dorosłą zoperowałem w 2002 r., pierwsze dziecko w 2004 r.

Zjawisko słuchu elektryczno-akustycznego nie jest w pełni zbadane. Zabiegi wszczepienia takich elektrod otworzyły przed specjalistami nowe możliwości badań naukowych nad tym zjawiskiem. To właśnie te bardzo dobre efekty kliniczne nie potwierdzają do końca teorii słyszenia prof. Bekesy’ego (Nagroda Nobla 1961). Zaproponowane rozwiązania technologiczne pozwoliły leczyć częściową głuchotę przy wykorzystaniu różnych technologii i precyzyjnie opracowanej metody chirurgicznej. To podejście, dziś jedno z popularniejszych na świecie, przyczyniło się do postępu w tym obszarze medycyny. Pozwoliło zidentyfikować, liczące miliony, nowe grupy pacjentów, zwłaszcza w wieku senioralnym.

Poprawa słuchu seniorów to nowy zakres pana działań. W miejsce klasycznej operacji rekonstrukcyjnej ucha środkowego proponuje pan kolejne nowe technologie. Jak przebiega kwalifikacja do tych zabiegów?

Implanty ucha środkowego nie są tak spektakularne, jak ślimakowe, ale mogą być jedynym rozwiązaniem dla seniorów, którym nie dają poprawy aparaty słuchowe czy inne technologie. Implanty tego typu poprawiające słuch łączą najnowsze rozwiązania technologiczne z dziedziny aparatów słuchowych z zaletami implantów stymulujących ucho wewnętrzne. Umożliwia to silne wzmocnienie sygnału akustycznego i zapewnia wysoką jakość dźwięku. Są to systemy przeznaczone dla osób z niedosłuchem typu odbiorczego i mieszanego od stopnia umiarkowanego do znacznego. Urządzenia działają na zasadzie transmisji wibracji dźwiękowych, przenoszonych bezpośrednio na układ przewodzeniowy ucha środkowego. Omijane jest zatem ucho zewnętrzne, gdzie z różnych powodów nie można zastosować tradycyjnych rozwiązań. Kwalifikacja do tych zabiegów wymaga szerokiej wiedzy medycznej i z dziedziny akustyki oraz doświadczenia wyniesionego ze stosowania klasycznego protezowania.

Na ile pomocne w planowaniu leczenia różnych form głuchoty są badania z zakresu neurobiologicznych podstaw słuchu, kreatywności mózgu w słuchaniu muzyki, w strojeniu się słuchu człowieka do rozpoznawania mowy itp.?

W istocie jest to podstawa współczesnych osiągnięć, często trudnych do zrozumienia i wytłumaczenia. Dzięki badaniom z zastosowaniem funkcjonalnego rezonansu magnetycznego wiemy, że ucho wewnętrzne to tylko odcinek drogi słuchowej, która kończy się w korze mózgu. Dzięki procesom tam zachodzącym, docierający dźwięk jest zrozumiały. To uwzględniając, jesteśmy bardziej otwarci na nowe technologie stosowane w usprawnianiu całego szlaku słuchowego. Rozumiemy też, dlaczego w pozornie tej samej wadzie słuchu jeden pacjent rozumie 100 proc. docierających informacji, a drugi 60-70 proc. To generuje pogłębione podejście do muzykoterapii. Przygotowujemy pierwszy na ten temat podręcznik z odpowiednio skomponowanymi utworami muzyki aktywnej i pasywnej.

Czym jest audiologia eksperymentalna i jakie widzi pan przed nią perspektywy?

Zakład Audiologii Eksperymentalnej w naszym instytucie jako jednostka naukowa prowadzi badania podstawowe i stosowane układu słuchowego, jak też działalność eksperymentalną i teoretyczną, mającą na celu opracowanie nowych metod pomiaru i analizy sygnałów biologicznych. Testowane tu są i wdrażane nowoczesne procedury diagnostyczne, ponieważ stały wzrost liczby pacjentów z ubytkami słuchu wymaga weryfikacji istniejących i opracowania nowych badań.

Zespół zakładu pracuje m.in. nad częściową głuchotą. Opracowuje nowoczesne procedury badawcze i diagnostyczne narządu słuchu z wykorzystaniem metod obiektywnych. Bada właściwości i mechanizmy generowania sygnałów związanych z funkcjonowaniem układu słuchowego, np. emisji otoakustycznych i słuchowych potencjałów pnia mózgu. Odkrywa na nowo znane zjawiska. Bada mechanizmy funkcjonowania ślimaka ucha wewnętrznego związane z częściową głuchotą, opracowuje nowe metody badania na potrzeby nowych technologii. Prowadzi niestandardową diagnostykę wyjątkowych przypadków klinicznych, co umożliwia m.in. odniesienie etiologii i typów głuchoty do występujących zaburzeń słuchu i stosowanych metod terapii. Dzięki numerycznym metodom analizy danych powstają komputerowe symulacje procesów związanych z działaniem narządu słuchu i modele struktur ucha.

Czy w życiu wypełnionym pracą nad poprawą jednego z narządów zmysłu częste są chwile delektowania się barwami, zapachami, dźwiękami, smakami?

Takich chwil mam niewiele. Kiedy nie pracuję (nauka, wdrożenia, praktyka kliniczna), piszę dla przyjemności. Otacza mnie, wokół Światowego Centrum Słuchu, dużo zwierząt, ptaków. Lubię grać w piłkę nożną. Chyba najbardziej jestem czuły na nastrój wykreowany za pomocą nut. Gdy mam ochotę wysłuchać czegoś optymistycznego, słucham muzyki Luigiego Boccheriniego, w której pobrzmiewają kastaniety, albo Vivaldiego. Lubię też mniej poważne wersje muzyki poważnej (Waldemar Malicki i Filharmonia Dowcipu). Muzyka jest nam potrzebna do życia, jak słońce. Wzrusza mnie często, zwłaszcza wykonywana przez wcześniej niesłyszących pacjentów.

Ponieważ w 2021 r. przypada 25-lecie stworzonego przez pana Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu, nie sposób nie zapytać o refleksję twórcy na temat dzieła. Czy najbardziej jest pan dumny ze stworzenia polskiej szkoły otochirurgii w leczeniu częściowej głuchoty, z „kroków milowych”, pionierskich operacji, oryginalnych osiągnięć naukowych, klinicznych, organizacyjnych, edukacyjnych i społecznych czy artystycznych?

To trudne pytanie, ale mogę odpowiedzieć – ze wszystkich. Mam w życiu szczęście - zrealizowałem wiele swoich pomysłów i marzeń. Przeprowadzałem pierwsze w świecie albo w kraju zabiegi chirurgiczne, dzięki którym osoby niesłyszące i niedosłyszące mogły powrócić do świata dźwięków. Tworzyłem nowe i unikatowe placówki: w 1993 r. pierwszy w Polsce, a drugi w Europie, Ośrodek Diagnostyczno-Leczniczo-Rehabilitacyjny dla Osób Niesłyszących i Niedosłyszących „Cochlear Center”. Na jego bazie powstał w 1996 r. Instytut Fizjologii i Patologii Słuchu, a w 2003 r. pierwsza, zaś w 2012 r. druga część Światowego Centrum Słuchu.

Największą satysfakcję czerpię z tego, że udało mi się zrobić coś, co będzie procentować przez lata i po czym w przyszłości pozostanie znaczący ślad. Jednak nie byłbym tym, kim jestem ani tu, gdzie jestem, gdyby nie moja rodzina, przyjaciele, współpracownicy. Mój sukces zawdzięczam też ich wsparciu, które mobilizowało do pracy na kilku obszarach jednocześnie: klinicznym, naukowym, dydaktycznym i organizacyjnym. Spotkałem też na swojej drodze sławnych naukowców, mądrych polityków, kompetentnych urzędników, życzliwych dziennikarzy, wyjątkowo zdolnych i zafascynowanych nowoczesną medycyną młodych naukowców.

W ostatnim czasie do moich pasji zawodowych dołączyła działalność artystyczna, raczej skrywana od wczesnych lat licealnych. Szczególne miejsce zajęła nie tylko muzyka, ale też sztuka i poezja. Napisałem kilkaset opowiadań i wierszy, scenariusze filmów dokumentalnych i naukowych, ostatnio filmu fabularnego, oraz libretto musicalu i teksty piosenek poświęconych moim pacjentom.

Zainicjowałem i zorganizowałem pierwszy w świecie Międzynarodowy Festiwal Muzyczny Dzieci, Młodzieży i Dorosłych z Zaburzeniami Słuchu „Ślimakowe Rytmy”. Wkrótce ukaże się moja opowieść filmowa „Powrót Beethovena”, w której sfabularyzowane, prawdziwe życiorysy przeplatają się z wątkami mojej biografii oraz wspomnieniami wielkiego kompozytora.

Dramat głuchoty i wyjścia z niej dzięki medycynie jest osią pana twórczości. Wybitny chirurg otolaryngolog - literatem, znany psychiatra - fotografem ptaków, słynny hematolog - wokalistą zespołu jazzowego… Potwierdzają oni powinowactwo medycyny i sztuki?

O takim związku w moim przypadku po raz pierwszy wspomniał kiedyś rektor Akademii Muzycznej i Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina prof. Ryszard Zimak, podczas pierwszych obrad jury Festiwalu „Ślimakowe Rytmy”. Na początku sceptyczny, po wysłuchaniu pacjentów-uczestników był wzruszony.

Jako lekarz jestem szczęśliwy, widząc moich pacjentów występujących na wielkiej scenie z zawodowymi muzykami. Są artystami, którzy wyszli ze świata ciszy, zaświadczają o wielkim postępie w medycynie. Festiwal ma już markę na świecie. Przyjeżdża tu wielu uzdolnionych muzycznie użytkowników implantów. Bez taryfy ulgowej do finału przechodzą jedynie uczestnicy reprezentujący odpowiedni poziom. Młodzi muzycy, przybywający z najdalszych zakątków świata, stają się świadomi poziomu polskiej otochirurgii, która przywraca słuch i pozwala zdobywać muzyczne laury. Stają się ambasadorami nie tylko Instytutu w Kajetanach, ale całej polskiej medycyny. Reprezentowali ją m.in. w 2018 r. i 2019 r. na specjalnych sesjach Parlamentu Europejskiego w Brukseli.

O KIM MOWA

Prof. dr hab. n. med. dr h.c. multi Henryk Skarżyński jest specjalistą w dziedzinie otochirurgii, otolaryngologii, audiologii i foniatrii, dyrektorem Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu, wiceprzewodniczącym Komitetu Nauk Klinicznych PAN, wiceprzewodniczącym Rady Głównej Instytutów Badawczych, konsultantem krajowym w dziedzinie otorynolaryngologii, członkiem rad naukowych: Narodowego Instytutu Geriatrii, Reumatologii i Rehabilitacji, Głównej Biblioteki Lekarskiej, członek Rady ds. Polityki Senioralnej przy MRPiPS, członek Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów Naukowych, członek Założyciel Światowej Sieci Hearring, członek Rady Programowej Centrum Studiów Zaawansowanych Politechniki Warszawskiej, przewodniczący Rady Fundacji „Po pierwsze Zdrowie” oraz „Pro Polonia”, członek Rady Ekspertów przy Rzeczniku Praw Pacjenta, redaktor naczelny „Journal of Hearing Science”, „Nowej Audiofonologii”, „Słyszę”.

Prof. dr hab. n. med. h.c. multi Henryk Skarżyński zajął 2. miejsce na Liście Stu 2020 najbardziej wpływowych osób w polskiej medycynie.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Rozmawiała Ewa Biernacka

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.