Prof. Grzegorz Wallner: Koronawirus niemal sparaliżował działanie oddziałów zabiegowych

Notowała Emilia Grzela
opublikowano: 28-12-2020, 10:07

Pandemia COVID-19 bez wątpienia wpłynęła na dostępność świadczeń z zakresu chirurgii ogólnej - zaznaczył prof. dr hab. n. med. Grzegorz Wallner, konsultant krajowy w dziedzinie chirurgii ogólnej.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Prof. dr hab. n. med. Grzegorz Wallner

Z danych przekazywanych przez konsultantów wojewódzkich oraz Narodowy Fundusz Zdrowia wynika, że po 15 marca wyraźnie spadła liczba planowych procedur wykonywanych w jednostkach chirurgii ogólnej, które stanowią podstawę zabezpieczenia społeczeństwa w przypadku konieczności leczenia operacyjnego. W poprzednich latach realizowanych było średnio 18-20 tys. zabiegów chirurgicznych w trybie planowym miesięcznie. Tymczasem w kwietniu tego roku planowych procedur było około 3900, w maju niecałe 6000. Dane do 31 lipca pokazują spadek liczby wykonywanych procedur chirurgicznych o ponad 50 proc. Zmniejszyła się także o ponad 20 proc. liczba operacji onkologicznych.

W kolejnych miesiącach nauczyliśmy się bardziej efektywnie organizować pracę, z większą liczbą operacji planowych, mimo zdecydowanie wyższego odsetka nowych zachorowań (po kilkanaście tysięcy dziennie). W miesiącach jesiennych spadek liczby operacji planowych w zakresie chirurgii ogólnej nadal jest o kilkanaście procent niższy w porównaniu z takim samym okresem w 2019 r.

Aktualna sytuacja epidemiologiczna w Polsce odwróciła obserwowany od lat w chirurgii trend skracania czasu hospitalizacji pacjenta po przeprowadzeniu operacji planowej. W warunkach pandemii pobyt chorego w szpitalu się wydłużył. Zwiększył się także odsetek śmiertelności – i to dwukrotnie, ponieważ dziś wynosi 0,65 proc. Oczywiście, nadal pozostaje on bardzo niski, bo poniżej 1 proc., wzrost ten jednak należy odnotować. Niestety, trudno jednoznacznie wskazać, z czego to wynika. Wydaje się, że może to być pośrednio konsekwencją faktu, że pacjenci później niż w poprzednich latach trafiają do szpitala i z opóźnieniem są kwalifikowani do operacji planowych.

Trzeba przyznać otwarcie, że systemowo i organizacyjnie chirurgia nie była wystarczająco przygotowana na wyzwanie, jakim jest epidemia COVID-19. Choć w początkowych tygodniach pandemii przypadków zakażeń było najwyżej kilkaset dziennie, czyli o wiele mniej niż jeszcze dwa-trzy tygodnie temu, koronawirus niemal sparaliżował działanie oddziałów zabiegowych. Pierwsze tygodnie upłynęły nam na organizacji udzielania świadczeń w warunkach zaostrzonego reżimu sanitarnego. Nie lada wyzwaniem były braki kadrowe, zwłaszcza w sytuacjach, gdy personel lekarski lub pielęgniarski był wyłączony z pracy np. z powodu choroby czy kwarantanny. Innym utrudnieniem było wprowadzenie zasady jeden medyk – jeden etat, ponieważ jak w wielu innych dziedzinach medycyny, także w chirurgii większość lekarzy i pielęgniarek jest często zatrudnionych w kilku placówkach jednocześnie.

Innym problemem, z jakim mierzy się chirurgia ogólna w warunkach pandemii, są utrudnienia w realizacji szkolenia specjalizacyjnego. W pierwszych tygodniach epidemii COVID-19 w Polsce w zasadzie zamarły kursy w trybie stacjonarnym, dziś także odbywają się w ograniczonym zakresie. Podobnie zostały znacznie ograniczone możliwości odbywania obowiązkowych staży kierunkowych, zmniejszyła się liczba planowych zabiegów, a więc i procedur wykorzystywanych do szkolenia młodych chirurgów.

Wśród lekarzy wraz z pandemią COVID-19 nasiliło się zjawisko wypalenia zawodowego. Stosunkowo duża liczba starszych lekarzy, specjalistów z zakresu chirurgii ogólnej zdecydowała się – z obawy przed zakażeniem SARS-CoV-2 u siebie, a przede wszystkim swoich najbliższych – na zakończenie pracy zawodowej i skorzystanie z uprawnień emerytalnych.

Paradoksalnie, dostrzegam jednak także kilka pozytywnych zmian, jakie przyniosła pandemia. Spora część działalności edukacyjno-szkoleniowej przeniosła się do sfery online. Nie skutkuje to stratą jakości, wiąże się natomiast ze znaczącym usprawnieniem procesu kształcenia rezydentów. Mimo początkowych trudności, o których wspomniałem, zarówno oddziały chirurgii ogólnej, jak i personel medyczny nauczyliśmy się funkcjonować w warunkach podwyższonego reżimu sanitarnego, przy powszechnym udzielaniu świadczeń medycznych również pacjentom zakażonym wirusem SARS-CoV-2.

W mojej ocenie jest to kolejna pozytywna konsekwencja pandemii, ponieważ ostatnie dekady dawały nam złudne poczucie bezpieczeństwa. Zapomnieliśmy, jakim zagrożeniem mogą być choroby zakaźne, czego przykładem był m.in. niewystarczający poziom zabezpieczenia w środki ochrony indywidualnej, braki logistyczne w infrastrukturze sanitarnej jednostek szpitalnych, rozwiązań systemowych na czas masowego zagrożenia epidemiologicznego.

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.