Prof. Grzegorz Gielerak: Polskie szpitalnictwo wymaga reorganizacji

Katarzyna Lechowicz-Dyl, PAP
opublikowano: 10-12-2018, 13:25

Polskie szpitalnictwo wymaga zmian i efektywniejszego wykorzystania zasobów; reorganizacja powinna dotyczyć rozmieszczenia placówek, ich zadań, referencyjności, ilości łóżek, a także wyceny świadczeń i zarządzania – ocenia w wywiadzie dla PAP dyrektor WIM gen. dyw. prof. dr hab. n. med. Grzegorz Gielerak.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Zdaniem dyrektora Wojskowego Instytutu Medycznego gen. dyw. prof. dr. hab. n. med. Grzegorza Gieleraka, należy dążyć do opieki koordynowanej i kompleksowej, realizowanej przede wszystkim w ramach regionalnych konsorcjów szpitalno-przychodnianych. Konieczne działania to m.in. racjonalne geograficzne rozmieszczenie szpitali oraz ich ścisła, wsparta warunkami organizacyjno-finansowymi współpraca. Pożądane jest dostosowanie liczby i rodzaju łóżek szpitalnych do potrzeb. Optymalizacja systemu wymaga też m.in., jego zdaniem, wdrożenia obiektywnych, zunifikowanych metod zarządzania oraz oceny działalności podmiotów leczniczych.

Gen. dyw. prof. dr hab. n. med. Grzegorz Gielerak, dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie
Zobacz więcej

Gen. dyw. prof. dr hab. n. med. Grzegorz Gielerak, dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie

Zacznijmy od krótkiej diagnozy stanu polskiego szpitalnictwa.

Polska służba zdrowia jest jedną z najbardziej niedofinansowanych w Europie – w rankingu OECD znajduje się na 31 z 35 miejsc. W ciągu najbliższych 20 lat liczba osób w wieku powyżej 65 lat wzrośnie w naszym kraju o około 3 mln. To wyzwanie dla sektora ochrony zdrowia oznaczające m.in. konieczność wzrostu efektywności. W Polsce koszty leczenia szpitalnego stanowią ponad 50 proc. wszystkich środków, które przeznaczamy na świadczenia z Narodowego Funduszu Zdrowia, stąd tak ważne, aby organizacja tej części systemu była właściwie przemyślana, tak po stronie możliwości finansowych i organizacyjnych państwa, jak i potrzeb zdrowotnych Polaków.

Jakie rekomendacje płyną z eksperckich analiz na temat zmian, jakie należy wprowadzić w opiece wysokospecjalistycznej?

Konieczne jest opracowanie kompleksowej wizji systemu ochrony zdrowia. Obecna fragmentacja opieki, brak planowania i koordynacji działalności placówek skutkuje przenoszeniem kosztów na wyższe poziomy referencyjne, co z kolei prowadzi do dalszego ich zadłużania. Potrzebna jest zmiana funkcjonującego obecnie interwencyjnego modelu opieki zdrowotnej na prewencyjny, ambulatoryjny, jednodniowy i domowy. Większa integracja pomiędzy opieką społeczną a zdrowotną, tak w zakresie realizowanych zadań, jak i źródeł ich finansowania. Rozwój rozwiązań opieki środowiskowej, w tym domowej. Zwrócenie większej uwagi na profilaktykę, kształtowanie prozdrowotnej świadomości społeczeństwa, inwestycje w programy opieki koordynowanej nastawione na medycynę prewencyjną – tańszą i znacznie bardziej efektywną w dłuższej perspektywie.

Jakie są postulaty specjalistów w zakresie finansowania opieki wysokospecjalistycznej?

Zasadnicza propozycja to, aby finansowanie świadczeń medycznych było zróżnicowane w zależności od poziomu referencyjności usług realizowanych przez podmiot leczniczy (czy to zróżnicowaniem wyceny za punkt, czy wprowadzeniem wskaźników dla poszczególnych poziomów referencyjności np. na podstawie liczby i rodzajów wykonywanych procedur sprawozdawanych do NFZ). W odniesieniu do instytutów i szpitali klinicznych w wycenie koniecznie należy uwzględnić kosztochłonność procedur, jakość leczenia i zdolność jednostki do kompleksowego wielospecjalistycznego udzielania świadczeń medycznych, a także skalę trudności trafiających przypadków (procedury do sumowania, koszty leczenia powikłań). Zwyżka ta nie powinna jednak oznaczać automatycznego zmniejszenia wartości środków finansowych (przychodów, a tym samym rentowności) dla szpitali na niższych poziomach referencyjności – pod warunkiem właściwego zdefiniowania zakresu udzielanych przez nich świadczeń (jednodniowe, krótkie hospitalizacje połączone z wykonywaniem prostych procedur, brak powikłań).

Jakie są oczekiwane zmiany organizacyjne?

Z pewnością koncentracja wykwalifikowanej kadry medycznej i sprzętu w miejscach udzielania wysokospecjalistycznych świadczeń. W budowie nowego modelu organizacji systemu zabezpieczenia szpitalnego należy dążyć do sytuacji, gdzie osią jego rozplanowania będzie region (województwo) zapewniający optymalną sieć wysokospecjalistycznych ośrodków leczenia, odpowiedni do potrzeb potencjał łóżek intensywnej terapii w szpitalach opieki krótkoterminowej, a także określone lokalnymi potrzebami zasoby szpitali dziennych, długoterminowych i pielęgnacyjno-opiekuńczych. Proponowany sposób planowania i organizacji opieki zdrowotnej wymaga również co najmniej funkcjonalnego podporządkowania podmiotów leczniczych działających w regionie jednostce administracji państwowej (samorządowej) odpowiedzialnej za prowadzenie lokalnej polityki zdrowotnej.

W dyskusjach o organizacji szpitalnictwa pojawia się zawsze kwestia ilości szpitalnych łóżek…

Liczba łóżek w szpitalach, ich rodzaj - jednodniowe, krótkoterminowe, długoterminowe, oraz przeznaczenie medyczne powinno zostać oszacowane w oparciu o dane z map potrzeb zdrowotnych, rejestrów chorób, opinii ekspertów oraz danych NFZ. Podawanie argumentu o oczekiwanej liczbie szpitali w Polsce w przeliczeniu na liczbę ludności powinno być traktowane wyłącznie jako punkt odniesienia, a nie bezpośredni cel reformy. Fakt, że Europa generalnie odchodzi od lecznictwa szpitalnego i maksymalizuje leczenie zarówno w podstawowej opiece zdrowotnej, jak i opiece ambulatoryjnej, należy traktować wyłącznie jako oczekiwany trend zmian konsekwentnie realizowany przez państwa – liderów ochrony zdrowia poprzez konsolidację, restrukturyzację, wzrost efektywności zarządzania kosztami oraz koordynację różnych poziomów opieki zdrowotnej. Zatem, w pierwszej kolejności powinniśmy dokonać naprawy organizacji i funkcjonowania kluczowych ogniw systemu (szpitali), podniesienia skuteczności i efektywności ich działania, dostosowując w kolejnym etapie ich liczbę i rozmieszczenie na mapie regionu i kraju do aktualnych potrzeb.

Czyli konieczne okazuje się, tak nielubiana przez polityków i niepopularna wśród samorządowców, zmiana obejmująca przekształcenie bądź likwidację część szpitali, szczególnie tych powiatowych?

Szpitale powiatowe powinny stanowić podstawę opieki doraźnej, czyli zabezpieczać mieszkańców danego obszaru w razie nieskomplikowanych urazów bądź nagłego pogorszenia stanu zdrowia. Idealnie, gdyby każdy z nich miał co najmniej cztery podstawowe oddziały: internę, pediatrię, chirurgię ogólną, a także ginekologię i położnictwo. Nie w każdym powiecie powinien znajdować się taki szpital. Podstawą zabezpieczenia powinny być nie jednostki terytorialne, lecz objęta opieką populacja i jej charakterystyka zdrowotna. Warto podkreślić, że nawet jeśli część szpitali straci swoją obecną funkcję, to będzie mogła przekształcić się w jednostki uzupełniające stacjonarną opiekę np. w całodobowe ambulatoria, przychodnie specjalistyczne lub jednostki prowadzące rehabilitację, opiekę paliatywną.

Patrzy pan generał na system z perspektywy szefa wysokospecjalistycznej placówki. Nie ma pan obaw, że koledzy z mniejszych ośrodków krytycznie odniosą się do tych rekomendacji?

Wszystko jest kwestią dyskusji i rzeczowych argumentów odnoszących się do skutecznych i efektywnych sposobów zaspokojenia potrzeb zdrowotnych Polaków. Proszę zwrócić uwagę, że założenia proponowanej organizacji systemu lecznictwa szpitalnego opierają się w głównej mierze na szpitalach wojewódzkich (i ich odpowiednikach) oraz powiatowych. Funkcjonowałyby one w otoczeniu placówek o niższym poziomie referencyjności, wykonujących mniej skomplikowane procedury, czy też kontynuujących leczenie rozpoczęte w ośrodkach specjalistycznych. Szpitale kliniczne, medyczne instytuty badawcze, centra urazowe to w nowej formule jednostki uczestniczące w koordynowanej opiece medycznej jako wsparcie dla pozostałych ogniw systemu z równoległym rozwinięciem usług doskonalenia zawodowego, eksperckich, działalności w rodzaju "centra doskonałości", miejsc rozwoju innowacyjnych rozwiązań dla medycyny. Podobnie rzecz ma się w odniesieniu do podmiotów specjalistycznych np. onkologicznych, pulmonologicznych. W ich przypadku, decyzja o lokalizacji na mapie Polski powinna być wypadkową regionalnych i krajowych potrzeb zdrowotnych, ale także zbudowanych przez lata, powodowanych tradycją, posiadaniem unikalnych lokalnych zasobów (kadrowych i sprzętowych), dziedzinowych kompetencji.

Jaka byłaby rola podmiotów niekomercyjnych w tak zdefiniowanym systemie?

Sektor prywatny dominuje już w świadczeniu usług w podstawowej opiece zdrowotnej, opiece ambulatoryjnej, rehabilitacji, opiece długoterminowej czy leczeniu uzdrowiskowym. Jedynie leczenie szpitalne pozostaje domeną świadczeniodawców publicznych. W systemie jest miejsce na szpitale komercyjne, ale przede wszystkim w obszarach, które nie są dziś zabezpieczone przez publiczne jednostki systemu.

Co jeszcze wskazałby pan jako warunek skutecznych zmian?

Dobrą organizację i zarządzanie. Wprowadzenie referencyjnych grup zakupowych dla sprzętu i materiałów medycznych. Standaryzacja szpitalnych systemów informatycznych. Jednolite wzory sprawozdań z działalności podstawowej w rodzaju leczenie szpitalne. Konieczność zdefiniowania wskaźników jakościowych dla każdego z poziomów referencyjności. Uzależnienie finansowania od spełnienia poszczególnych wskaźników jakościowych.

Jaki miałby być harmonogram wdrażania zmian, czy jest szansa na tak gruntowną przebudowę systemu jeszcze przed istotnym zwiększeniem nakładów na zdrowie, co finalnie ma nastąpić w 2024 r.?

Harmonogram przeprowadzenia zmian, ich kolejność to obok zapewnienia im odpowiedniego finansowania kluczowa dla powodzenia reformy kwestia. Skuteczność tak szczególnej reformy wymaga, tu posłużę się teorią z dziedziny wojskowości, połączenia trzech kluczowych czynników operacyjności, tj. czasu w jakim planujemy dokonać zmian, po drugie zakresu, kolejnych etapów przekształceń oraz posiadanych zasobów, spośród których najważniejsze to finanse, kadry oraz będąca w dyspozycji infrastruktura (sprzętowa, budowlana). Dlatego m.in. tak ważne jest wyjściowe określenie priorytetów reformy, właściwe przygotowanie kadr medycznych i zarządzających oraz celowe wykorzystanie dedykowanych zasobów finansowych, w tym pochodzących z funduszy UE. Odosobnione, oderwane od całości problemów ochrony zdrowia działania, podejmowane nawet w dobrej wierze czy w odpowiedzi na oczekiwania pojedynczych grup interesariuszy systemu, nigdy nie będą tak skuteczne, za to na pewno finalnie będą nas więcej kosztować. (PAP)

ZOBACZ TAKŻE:

Czy polski system ochrony zdrowia jest zdecentralizowany? [ROZMOWA z dr hab. Iwoną Kowalską-Bobko]

O zmianach w szpitalnictwie na debacie "Wspólnie dla zdrowia" w Łodzi

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Katarzyna Lechowicz-Dyl, PAP

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.