Prof. Grodzki: w Polsce powinno być 130 szpitali. Nie on pierwszy chce likwidować nierentowne placówki

EG
opublikowano: 30-08-2021, 11:26

- W Polsce dziś mamy prawie tysiąc szpitali, ale powinno być około 130 szpitali na 40 milionów mieszkańców - powiedział prof. Tomasz Grodzki jako gość Campusu Polska Przyszłości. Jego słowa wywołały falę komentarzy, ale oburzonym należałoby przypomnieć, że to nie prof. Grodzki jako pierwszy uznał, że pomysłem na poprawę sytuacji w ochronie zdrowia jest zamknięcie części nierentownych oddziałów i szpitali.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Prof. Tomasz Grodzki, marszałek Senatu, został zaproszony na organizowany przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego Campus Polska Przyszłości. Wystąpił jako ekspert w obszarze ochrony zdrowia i skomentował stan systemu opieki zdrowotnej - oraz wskazał zasadne, jego zdaniem, działania naprawcze, powołując się na przykład Danii.

– Ze 132 szpitali mają teraz 16 placówek. Nikt nie stracił pracy. Personel jest zadowolony, a pacjenci plasują medycynę duńską na trzecim miejscu w świecie. Oddzielono służbę zdrowia od polityki. To było trudne, ale konieczne. (...) Według duńskiego przykładu w Polsce powinno być około 130 szpitali na 40 milionów mieszkańców, a jest prawie tysiąc takich placówek "bez ludzi, bez sprzętu“ - powiedział prof. Grodzki, cytowany przez Gazeta.pl.

Prof. Grodzki rozwinął także nieco temat na swoim Twitterze. Przypomniał we wpisie, że polskiej ochronie zdrowia potrzebne są zdecydowane działania i odważne decyzje, szczególnie w obliczu kolejnej fali pandemii i zapowiedzianego na 11 września protestu medyków.

Politycy ZP: likwidacja szpitali oznaczałoby zwijanie Polski

Jego słowa wzbudziły mnóstwo emocji w środowisku i wśród polityków.

- Marszałek Grodzki chce likwidacji ponad 800 szpitali, mówi o ich "hybrydowym przekształcaniu. To ciągle polityka zwijania Polski, szczególnie powiatowej i dyskryminacja mieszkańców mniejszych miejscowości. Ta totalna opozycja to prawdziwa udręka, nie dla PiS, ale dla Polski - ocenił na swoim TT senator PiS Stanisław Karczewski.

Krytycy opinii prof. Grodzkiego, jak dawny wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński, wskazują, że - choć istotnie baza szpitalna jest w Polsce zbyt duża - likwidacja tak wielu szpitali byłaby zbyt radykalna.

Także niektórzy politycy opozycji przypomnieli prof. Grodzkiemu, że Dania częściowo wycofuje się z ówczesnej polityki zdrowotnej w zakresie szpitalnictwa.

Nacisk na ambulatoryjną opiekę specjalistyczną

Problem w tym, że to nie prof. Tomasz Grodzki jako pierwszy ocenił, że w Polsce szpitali jest zbyt wiele - i że sporą część z nich, szczególnie tych nierentownych, należałoby przekształcić lub zlikwidować. Nie jest to popularny postulat, ale wysuwało go już wielu, także obecne i dawne kierownictwo Ministerstwa Zdrowia.

Dyskusja o likwidacji części placówek toczy się w środowisku od dawna i koncentruje raczej wokół kryteriów podejmowania decyzji o wygaszeniu danego oddziału bądź szpitala.

Od dawna wielu ekspertów jest zdania, że Polska powinna dostosować się do ogólnoświatowego trendu wzmacniania ambulatoryjnej opieki specjalistycznej kosztem lecznictwa szpitalnego. Jest bowiem wiele takich schorzeń, procedur diagnostycznych lub terapeutycznych, które dziś realizowane są podczas hospitalizacji, choć z powodzeniem mogłyby być wykonywane w ramach AOS lub hospitalizacji jednodniowych.

Optymalizacja bazy szpitalnej, czyli wygaszanie nierentownych oddziałów lub placówek, wracała też za obecnego kierownictwa Ministerstwa Zdrowia. Na pierwszy ogień miały pójść oddziały ginekologiczno-położnicze. Nagradzane finansowo miały być te jednostki, gdzie odbiera się minimum 400 porodów rocznie, co miało zachęcić placówki do konsolidacji i specjalizacji.

– Likwidacja części oddziałów i szpitali to przemilczany skutek wprowadzenia sieci szpitali. W mojej ocenie jest to też wynik innego założenia, że reforma będzie bezkosztowa. Dodajmy do tego, że przeznaczamy na ochronę zdrowia kwoty dalekie od europejskiej średniej i wynik jest prosty: tnie się placówki i oddziały. I bez większych nakładów będzie tak nadal - komentował wówczas dla “Pulsu Medycyny” Jerzy Przystajko, farmaceuta, członek partii Lewica Razem, absolwent Akademii Medycznej we Wrocławiu.

Ostatnie miesiące to przyspieszenie zapowiadanej reformy szpitalnictwa, którą część środowiska wprost nazywa centralizacją oraz likwidacją szpitali. Z końcem ubiegłego roku minister powołał zespół, który w maju 2021 r. przedstawił szczegółowe założenia koncepcji. Nie spotkały się one z przesadnie ciepłym przyjęciem.

– W mojej ocenie, konsekwencjami planowanych działań będą: likwidacja przez Agencję Rozwoju (!) Szpitali placówek zaliczonych do kategorii D jako tych o najmniej stabilnej sytuacji finansowej (a niestabilność wygenerowała, jak wskazuje TK, administracja rządowa) oraz przejęcie działek, na których zostały wybudowane. Pamiętajmy bowiem, że bardzo często grunty, na których powstały szpitale, należą do bardzo atrakcyjnych. Stąd warto stawiać pytanie, czyje interesy ma właściwie zabezpieczyć planowana przez MZ ustawa: pacjentów czy branży obrotu nieruchomościami, która chętnie przejmie atrakcyjne grunty - mówiła na łamach “Pulsu Medycyny” prof. Irena Lipowicz.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Prezes ZPP Andrzej Płonka o zmianach w szpitalnictwie: Koncepcja MZ to pseudoreforma

Prof. Fedorowski o reformie szpitalnictwa: Ocenę kwalifikacji dyrektorów należałoby zostawić uczelniom

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.