Prof. Grodzicki: liczę, że po rozmowach wielu lekarzy ze szpitala w Prokocimiu zmieni nastawienie

KM/PAP
opublikowano: 15-10-2021, 17:45

Prorektor UJ ds. Collegium Medicum prof. Tomasz Grodzicki będzie rozmawiał z dyrekcją i pracownikami Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie-Prokocimiu. Ze szpitala chce odejść 54 specjalistów. W najbliższym czasie ważne jest – zdaniem prorektora – aby przywrócić w szpitalu dobrą atmosferę.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Prorektor poinformował, że budżet nie pozwala na zwiększenie wynagrodzeń lekarzy pracujących w szpitalu dziecięcym w Prokocimiu, choć możliwe są korekty, np. zmiana umów o pracę na kontrakty lub realizacja dyżurów na podstawie kontraktów.
iStock

30 września 26 lekarzy specjalistów złożyło wypowiedzenia z pracy w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie-Prokocimiu. W ostatnich dniach kolejnych 28 złożyło podobne pisma na ręce męża zaufania (w szpitalu jest to przewodnicząca OZZL w placówce dr Agata Hałabuda) – wymówienia te nabiorą mocy w chwili przekazania ich do biura dyrekcji lub kadr.

Na piątkowym (15 października) briefingu prasowym prorektor UJ ds. Collegium Medicum prof. Tomasz Grodzicki zapowiedział, że jeszcze w piątek będzie rozmawiał z dyrekcją szpitala, a w czwartek w przyszłym tygodniu – z pracownikami, którzy chcą odejść. Wyraził nadzieję, że po rozmowach wielu lekarzy zmieni nastawienie.

– Nigdy lekarze, także ze związków zawodowych, w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie-Prokocimiu nie zwrócili się do mnie. Podczas gdy związki pielęgniarskie wielokrotnie chciały rozmów na temat wynagrodzeń i warunków pracy – zapewnił prorektor. Także nikt z Ministerstwa Zdrowia – jak dodał prof. Grodzicki – nie rozmawiał o sytuacji szpitala z organem założycielskim, czyli z Collegium Medicum UJ.

Prorektor: w szpitalu w Prokocimiu trzeba przywrócić dobrą atmosferę

Prorektor poinformował, że budżet nie pozwala na zwiększenie wynagrodzenia w lecznicy, choć możliwe są korekty, np. zmiana umów o pracę na kontrakty lub realizacja dyżurów na podstawie kontraktów. Dodał, że wynagrodzenia pracowników pochłaniają ok. 70 proc. budżetu szpitala, a gdyby spełnić żądania płacowe, zabrakłoby pieniędzy na leczenie dzieci.

W najbliższym czasie ważne jest – zdaniem prorektora – aby przywrócić w szpitalu dobrą atmosferę. - Zdaję sobie sprawę, że wynagrodzenia są jednym z elementów, ale nie są – mam nadzieję – kluczowe – powiedział.

Prof. Grodzicki dodał także, że nie można na siłę zatrzymywać kogoś, kto ze względów finansowych chce zmienić miejsce pracy i ma lepsze propozycje. Podkreślił jednak, że w pewnych dziedzinach Uniwersytecki Szpital Dziecięcy proponuje unikatową szansę rozwoju. Chodzi m.in. o kardiochirurgię, neurochirurgię, nefrologię i o endokrynologię.

“Błędy systemowe”, które pogrążają szpital

Prorektor wyraził nadzieję, że będzie płaszczyzna do porozumienia, ale przyznał też, że w najbliższym czasie nie wierzy w rozwiązanie problemów. Jego zdaniem mamy do czynienia z systemowym zaniedbaniem i błędami Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia.

– Szpital ma trudną sytuację finansową, jak większość szpitali wieloprofilowych w Polsce, tzn. ma kilkadziesiąt milionów długów – powiedział Grodzicki, wyjaśniając, że szpitale kredytują działalność NFZ i zwrot kosztów poniesionych dostają z opóźnieniem, często kilkumiesięcznym.

– To samo jeśli chodzi o Ministerstwo Zdrowia, które w kwocie kilku milionów złotych zalega szpitalowi za jeden z programów lekowych – zaznaczył prof. Tomasz Grodzicki.

Wśród czynników, które pogorszyły sytuację szpitala, prorektor wymienił jeszcze – oprócz pandemii – zmianę systemu rozliczeń dla placówek dziecięcych i z oddziałami pediatrycznymi, co – zdaniem profesora – „zdecydowanie zaburzyło funkcjonowanie finansowe” takich placówek. Na sytuację szpitala wpłynął też trwający od kilku lat remont i zalanie w ostatnie lato części szpitala w czasie burzy.

Prorektor przekazał, że jeśli chodzi o płynność finansową, to szpital jej nie utracił.

– Szpital zawsze zamyka rok kilkumilionowym długiem, ale ten dług nie przekracza kosztów amortyzacji, czyli można powiedzieć, że to jest w miarę stabilna od wielu lat sytuacja – stwierdził prorektor.

Konkurs na nowego dyrektora szpitala dziecięcego w Prokocimiu

1 października rezygnację z funkcji dyrektora Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego złożył prof. Krzysztof Fyderek.

Konkurs na nowego dyrektora został już ogłoszony i zgodnie z procedurami powinien być rozstrzygnięty w połowie listopada.

Związek zawodowy lekarzy ze szpitala dziecięcego w Prokocimiu od 2018 r. apelował o pomoc w rozwiązaniu problemów finansowych i kadrowych.

„Ostrzegaliśmy byłego już ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego, że jeśli dramatyczna sytuacja dziecięcych szpitali klinicznych nie poprawi się, lekarze będą masowo odchodzić do innych placówek ochrony zdrowia, w tym do sektora niepublicznego. Już wówczas zbyt niskie wyceny wysokospecjalistycznych świadczeń w pediatrii i zbyt mała liczba lekarzy groziła paraliżem oddziałów. Od tego czasu nic się nie zmieniło i w październiku bieżącego roku po raz pierwszy w historii dyrektor naszego szpitala podpisał grafik z niezapełnionymi dniami dyżurowymi” – czytamy w piśmie OZZL.

Dług dziecięcego szpitala w Prokocimiu wynosi 40 mln zł. Ministerstwo Zdrowia analizuje sytuację w placówce i pozostaje w stałym kontakcie z jej dyrekcją. Łączna kwota umów Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego z NFZ wynosi 309,4 mln zł. Poza tym szpital w ramach świadczeń związanych z leczeniem COVID-19 otrzymał 8 mln zł.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Lekarze w Prokocimiu do końca roku? OZZL: minister jest w błędzie, odejdą już w listopadzie

Szpital dziecięcy w Prokocimiu: wypowiedzeń będzie więcej, lekarze mówią o “krzyku rozpaczy”

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.