Prof. Andrzej Budaj: Terapia przeciwpłytkowa to terapia ratująca życie

opublikowano: 27-11-2018, 09:46

Zaniechanie stosowania leczenia przeciwpłytkowego przez pacjentów po przebytym zawale serca ma w wielu przypadkach śmiertelne konsekwencje. Dlaczego nawet połowa pacjentów przestaje stosować niezbędną terapię, mimo dostępności w Polsce nowoczesnych leków, zgodnych z wytycznymi europejskich towarzystw naukowych i co ma w tym kontekście do zrobienia środowisko lekarskie, mówi prof. dr hab. n. med. Andrzej Budaj, ordynator Oddziału Kardiologii, kierownik Kliniki Kardiologii CMKP w Szpitalu Grochowskim w Warszawie.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Polska szczyci się świetnymi wynikami leczenia interwencyjnego incydentów związanych z ostrym zespołem wieńcowym (OZW), w tym zawału serca. Skąd wynikają statystyki podawane przez konsultanta krajowego w dziedzinie kardiologii, mówiące o tym, że w ciągu pierwszego roku po przebytym zawale umiera co piąty pacjent, a po pięciu latach, z uwzględnieniem chorych, którzy zmarli przed dotarciem do szpitala, nie żyje już co drugi? Dlaczego ci chorzy umierają?

Prof. dr hab. n. med. Andrzej Budaj, ordynator Oddziału Kardiologii, kierownik Kliniki Kardiologii CMKP w Szpitalu Grochowskim w Warszawie
Zobacz więcej

Prof. dr hab. n. med. Andrzej Budaj, ordynator Oddziału Kardiologii, kierownik Kliniki Kardiologii CMKP w Szpitalu Grochowskim w Warszawie

Prof. dr hab. n. med. Andrzej Budaj: Polski system leczenia ostrych zespołów wieńcowych w ostrej fazie znajduje się w światowej czołówce. Obecnie w Polsce jest 156 ośrodków kardiologicznych, podejmujących leczenie interwencyjne OZW. Leczenie za pomocą zabiegów przezskórnej interwencji wieńcowej (PCI), podejmowane w zawałach STEMI (z uniesieniem odcinka ST), osiągnęło poziom 93 proc. To wynik bardzo zadowalający. Jednak, rzeczywiście, mimo wspaniałych wskaźników i efektów leczenia interwencyjnego OZW, rokowanie odległe pacjentów z ostrym zespołem wieńcowym pozostawia wiele do życzenia. Czynników składających się na ten niepokojący wynik jest kilka.

Czy jest tak, że pacjent po przebytym zawale serca ma na przykład wszczepiony stent i uznaje, że to koniec terapii - stent „zrobi swoje” i nie trzeba stosować się do dodatkowych zaleceń?

To tylko część prawdy. Faktem jest, że wielu naszych pacjentów po wyjściu ze szpitala po udanym leczeniu interwencyjnym uważa, że wszystko się dobrze skończyło i chce jak najszybciej zapomnieć o zawale, wrócić do normalnego życia. Wielu chorych nie stosuje się do zaleceń, mówiących o tym, by rzucić palenie, utrzymywać prawidłową masę ciała, dbać o regularne wizyty kontrolne u lekarza oraz utrzymywać dyscyplinę w stosowaniu zaleconej terapii farmakologicznej. Tymczasem to klucz do sukcesu! Zwłaszcza zaniechanie stosowania terapii przeciwpłytkowej, polegającej na stosowaniu leków hamujących „zlepianie się” płytek krwi i tym samym przeciwdziałających tworzeniu się skrzeplin na blaszkach miażdżycowych, może mieć śmiertelne konsekwencje. Zator, zakrzepica w stencie mogą prowadzić do ponownego śmiertelnie groźnego incydentu.

Za przerwaną terapię trudno jednak winić wyłącznie pacjentów. Jako środowisko lekarskie musimy się zastanowić, czy dość jasno mówimy chorym, jaka jest rzeczywista rola terapii przeciwpłytkowej. Kardiolodzy nie mają dziś wątpliwości, że o terapii przeciwpłytkowej powinniśmy mówić jako o terapii ratującej życie. Takie sformułowanie zmienia jej postrzeganie z terapii zalecanej na niezbędną. Co ważne, mówimy o tym mówić nie tylko pacjentom, ale także lekarzom – kardiologom i lekarzom medycyny rodzinnej, bo to oni bezpośrednio, dzięki skutecznej informacji, mogą ocalić życie pacjenta z OZW.

Czy lekarze nie informują pacjentów o możliwych skutkach przerwania zaleconej terapii przeciwpłytkowej?

Oczywiście, lekarze przekazują zalecenia, podkreślają ich wagę, ale statystyki pokazują, że mamy jeszcze wiele do zrobienia. Poprawy wymaga współpraca środowiska kardiologicznego z lekarzami POZ. Lekarze medycyny rodzinnej nie zawsze wiedzą o najnowszych zaleceniach Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego i dostępnych w Polsce nowoczesnych terapiach. Tymczasem to lekarze rodzinni stanowią pierwszy kontakt dla naszych pacjentów, są w stanie najwcześniej zainterweniować, przestrzec pacjenta, przypomnieć mu o zaleceniach. Po stronie kardiologów kluczową rzeczą jest informowanie swoich kolegów – lekarzy POZ o najnowszych wytycznych naukowych i terapiach, które są zgodne z tymi wytycznymi i są w Polsce dostępne.

Czy polscy pacjenci mają dostęp do nowoczesnej terapii przeciwpłytkowej? To nie brak odpowiedniej terapii jest problemem?

W Polsce są dostępne nowoczesne terapie przeciwpłytkowe, zgodne z wytycznymi Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego (European Society of Cardiology, ESC), które pozwalają na skuteczne, bezpieczne i dopasowane do profilu danego pacjenta zindywidualizowane leczenie. W trakcie konferencji „Nowoczesne leczenie przeciwpłytkowe – równowaga między skutecznością a bezpieczeństwem”, która odbyła się pod patronatem Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego w Warszawie, podsumowaliśmy kilkunastoletnie doświadczenia terapii tikagrelorem w skojarzeniu z kwasem acetylosalicylowym (ASA). Warto wspomnieć, że to doświadczenia jednoznacznie pozytywne, a lek znajduje się w wysokiej klasie zaleceń ESC.

W Polsce wytyczne ESC nie są jednak realizowane w wystarczającym stopniu, adekwatnie do rzeczywistych potrzeb klinicznych, mimo że lek jest u nas dostępny. Okazuje się, że 37 proc. pacjentów przerywa tę terapię po miesiącu stosowania, a po trzech miesiącach odsetek pacjentów zaprzestających leczenia tym preparatem wzrasta do 50 proc.. Kluczowa jest świadomość, jakie mogą być konsekwencje zaniechania stosowania terapii przeciwpłytkowej. To my, lekarze, musimy jasno mówić naszym pacjentom o tym, że zaniechanie terapii przeciwpłytkowej może mieć śmiertelne skutki. To może brutalny komunikat, ale trzeba pamiętać, że stawką jest życie pacjentów.

Jakie działania planuje podjąć w tym kontekście środowisko kardiologiczne?

W debacie w Warszawie uczestniczyli kardiolodzy, z prof. Piotrem Ponikowskim, przewodniczącym Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego i prof. Jarosławem Kaźmierczakiem, konsultantem krajowym w dziedzinie kardiologii, na czele, ale ważny głos w dyskusji wybrzmiał także ze strony konsultanta krajowego w dziedzinie medycyny ratunkowej, prof. Jerzego Ładnego oraz lekarzy medycyny rodzinnej. Wszyscy zgodziliśmy się, że działania edukacyjne w kontekście terapii przeciwpłytkowej muszą być podejmowane we współpracy z konsultantami wojewódzkimi. Wspólnie musimy wypracować najlepszy sposób komunikacji z pacjentem – jak podczas wizyt kontrolnych u kardiologa i lekarza POZ jasno i skutecznie mówić naszym pacjentom o tym, czym grozi zaprzestanie stosowania terapii przeciwpłytkowej. Leki ratujące życie w miesiące i lata po zawale działają tylko wtedy, kiedy się je przyjmuje – to główny przekaz, z którym musimy dotrzeć do naszych chorych.

Ostry zespół wieńcowy (OZW) to zespół kliniczny obejmujący zawał serca i tzw. dławicę niestabilną – czyli stan przedzawałowy. W Polsce każdego roku notuje się około 120 tys. przypadków OZW, w tym 73 tys. zawałów serca.

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
Puls Medycyny
Kardiologia / Prof. Andrzej Budaj: Terapia przeciwpłytkowa to terapia ratująca życie
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.