Prof. Adam Witkowski: Kardiologia liczy na wzrost nakładów finansowych

Notowała Ewa Kurzyńska
opublikowano: 29-12-2020, 09:45

„Z powodu COVID-19 drastycznie spadła liczba wykonywanych zabiegów i stacjonarnych konsultacji. Z konsekwencjami takiego stanu będziemy się mierzyć jeszcze bardzo długo” – nie ma wątpliwości prof. dr hab. n. med. Adam Witkowski, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Prof. dr hab. n. med. Adam Witkowski
Archiwum

Prof. Witkowski wylicza, jak „zamrożenie” systemu ochrony zdrowia, spowodowane lockdownem, szczególnie od marca do maja, przełożyło się na ograniczenie liczby procedur zabiegowych w kardiologii i kardiochirurgii.

„W ostrych zespołach wieńcowych spadek interwencji rok do roku wynosi ok. 35 proc. W przypadku zabiegów planowych zmniejszenie liczby procedur kardiologii interwencyjnej sięga nawet 70 proc., a procedur elektrofizjologicznych ok. 40 proc. W tym roku zmalała także liczba operacji kardiochirurgicznych: pomostowań aortalno-wieńcowych (by-passy), operacji zastawkowych, przeszczepów serca” – wymienia prof. Adam Witkowski, kierownik Kliniki Kardiologii i Angiologii Interwencyjnej w Narodowym Instytucie Kardiologii w Warszawie.

W czasie pandemii znacznie ograniczony został także dostęp do porad kardiologicznych w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej. „Udzielane były głównie porady zdalne, co z jednej strony okazało się bezcenne, gdyż pozwoliło na kontynuację leczenia u wielu chorych, zdalne wystawianie e-recept oraz zminimalizowanie kontaktów starszych pacjentów z innymi osobami oczekującymi na przyjęcie przez lekarza. Z drugiej jednak strony teleporada w kardiologii nie jest możliwa u wszystkich pacjentów, którzy potrzebują kontaktu z lekarzem. Nie dotyczy chorych z zaostrzeniami chorób przewlekłych, którzy wymagają badania fizykalnego, lub pacjentów pierwszorazowych, którym także trudno zdalnie udzielić pomocy” – podkreśla prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Prof. Witkowski dodaje, że w czerwcu oraz w czasie letnich wakacji system udało się częściowo „odmrozić”, a część zaległości nadrobić: „Niemniej nadal opieka nad pacjentem kardiologicznym nie wróciła do stanu sprzed pandemii, co niechybnie odbije się źle na zdrowiu Polaków. Już teraz obserwujemy wzrost liczby zgonów, za które trudno obciążać tylko COVID-19”.

Udzielanie świadczeń w 2020 r., zdaniem naszego rozmówcy, utrudniała także epidemia strachu, która szła w parze, szczególnie wiosną, z pandemią SARS-CoV-2. „Z tego powodu wielu pacjentów nie zgłaszało się do lekarza czy szpitala, mimo ostrych objawów i nasilonych dolegliwości. Z konsekwencjami będziemy mierzyć się jeszcze bardzo długo. Liczymy się ze wzrostem przypadków niewydolności serca, których już teraz jest w Polsce ponad 1,2 mln” – podaje prof. Witkowski.

Kardiologia
Ekspercki newsletter przygotowywany we współpracy z kardiologami
ZAPISZ MNIE
×
Kardiologia
Wysyłany raz w miesiącu
Ekspercki newsletter przygotowywany we współpracy z kardiologami
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska). Klauzula informacyjna w pełnej wersji dostępna jest tutaj

W 2020 r. zostały zamrożone także programy dla „sercowców”, które czekały na wprowadzenie. Najbardziej zaawansowany z nich jest KONS, czyli program kompleksowej opieki nad pacjentami z niewydolnością serca. „Niewydolność serca to ogromny problem i program jest bardzo potrzebny. Niestety, z powodu pandemii rozmowy z Ministerstwem Zdrowia na ten temat utknęły. W tej chwili resort zapowiada, że być może wróci do nich w styczniu. To samo dotyczy dużego, narodowego programu dla chorób układu krążenia” – mówi prof. Adam Witkowski.

W mijającym roku było jednak także kilka pozytywnych zdarzeń w kardiologii. „Za takie należy bezsprzecznie uznać uruchomienie programu leczenia hiperlipidemii za pomocą nowoczesnych leków hipolipemizujących, czyli inhibitorów PCSK9. Do tej pory z takiej terapii mogli skorzystać tylko chorzy z rodzinną hipercholesterolemią, którzy spełniali kryteria włączenia do programu” – przypomina kardiolog.

Teraz nową opcję terapeutyczną zyskali także pacjenci wysokiego ryzyka sercowo- -naczyniowego, którzy przebyli zawał serca i mają dodatkowe czynniki ryzyka. „Nie mam wątpliwości, że ten program uratuje wielu chorych przed następnymi incydentami: zawałem serca, udarem mózgu czy zgonem. Jesteśmy wdzięczni, że mimo trudnej sytuacji, kierownictwo Ministerstwa Zdrowia podjęło taką decyzję” – dodaje profesor.

Jakie wyzwania stoją przed kardiologią w 2021 roku?

„Priorytetem jest „odmrażanie” systemu ochrony zdrowia, powrót do normalności. Liczę, że gdy pojawi się szczepionka przeciwko wirusowi SARS-CoV-2, to z czasem, im więcej osób będzie chronionych, odetchniemy. Chcemy jak najszybciej wrócić do programu KONS, do rozwijania systemu zdalnego monitorowania urządzeń wszczepialnych. Tak, żeby chorzy z wszczepionym stymulatorem serca czy defibrylatorem nie musieli przyjeżdżać na kontrole. Mam nadzieję, że znajdą się na to pieniądze. Życzyłbym nie tylko kardiologii, ale wszystkim dziedzinom medycyny, wzrostu nakładów finansowych. Liczę, że uda się dotrzymać planów i w finansowaniu systemu ochrony zdrowia dojdziemy do obiecanego poziomu 6 proc. PKB” – podsumowuje prof. Adam Witkowski.

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.