Problematyczna astma u małych dzieci

  • Jolanta Grzelak-Hodor
opublikowano: 27-06-2012, 06:00

U 70 proc. astmatyków pierwsze objawy choroby występują w pierwszych 3 latach życia. Tymczasem rozpoznanie astmy oskrzelowej u tak małych dzieci sprawia wiele kłopotów, wynikających m.in. z braku obiektywnych badań diagnostycznych pozwalających na różnicowanie astmy od innych schorzeń układu oddechowego. Kłopotliwy jest także dobór leków przeciwastmatycznych.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

„Podstawowe pytanie, przed jakim staje lekarz rodzinny, pediatra, a także specjalista alergolog, to, czy w ogóle leczyć u tak małego pacjenta chorobę przewlekłą, jaką jest astma” — mówi dr Juliusz Bokiej, specjalista pediatra, pulmonolog i alergolog ze Szpitala Wojewódzkiego w Jeleniej Górze. Dylemat ten trzeba rozstrzygnąć zgodnie z najnowszą wiedzą medyczną.

Niełatwa diagnostyka

Na świecie przeprowadzono już ponad 1000 badań nad astmą u dzieci do 1. roku życia, w których szukano odpowiedzi na pytanie, czy nawracające epizody obturacji drzewa oskrzelowego u tych pacjentów oznaczają źle kontrolowaną astmę. „Wiemy już, że za 80 proc. takich zdarzeń odpowiadają infekcje, a tylko 20 proc. to reakcja na alergeny. Z drugiej strony infekcje wirusowe zwiększają ryzyko astmy proporcjonalnie do częstości ich występowania. Trwałe skutki zaburzeń drożności drzewa oskrzelowego wywołane częstymi, nawracającymi infekcjami wirusowymi przebytymi przez dziecko w pierwszych trzech latach życia są obserwowane już w 6. roku życia. Ponadto częste infekcje wirusowe powodują roczny spadek FEV1 dwa razy większy niż przy infekcjach sporadycznych” — podkreśla dr Bokiej.

A zatem u pacjentów genetycznie obciążonych alergią nawracające infekcje wirusowe prowadzą do rozwoju astmy. Jednocześnie atopia u dziecka, powodująca obniżenie poziomu interferonu i zdolności do apoptozy, sprzyja większej replikacji wirusa, czyli zwiększa ryzyko częstych i cięższych infekcji wirusowych. Okazuje się, że 16-18 proc. małych dzieci po przebyciu ciężkiej infekcji dróg oddechowych w ciągu 30 dni wraca do gabinetu lekarza z obturacją. U większości z nich nie rozpoznaje się jednak choroby nawracającej bądź przewlekłej, lekarz często nie wykonuje żadnej diagnostyki różnicowej i nie stara się o wykluczenie astmy oskrzelowej.

„Zgodnie ze „zmodyfikowanym indeksem rozpoznawania astmy”, zaproponowanym w 2008 r., podejrzenie astmy powinno się pojawić, jeśli u dziecka występują więcej niż cztery epizody obturacji oskrzelowej w ciągu roku, wyprysk atopowy, uczulenie na alergeny wziewne lub astma u jego rodziców” — informuje dr Bokiej.

Diagnostyka astmy oskrzelowej u starszych dzieci nie stwarza już takich problemów. Można nie tylko zebrać dokładny i długi wywiad, ale też wykonać obiektywne badania dodatkowe, których dla małych dzieci praktycznie nie ma.

Dlatego zdaniem dr. Bokieja, u każdego dziecka z objawami sugerującymi astmę należy wdrożyć jej leczenie w okresie typowym dla występowania objawów choroby przynajmniej na 6-8 tygodni. Jeśli obserwuje się wyraźną poprawę, terapię warto kontynuować. Weryfikacja diagnozy powinna być prowadzona okresowo aż do 6. roku życia dziecka, kiedy diagnoza może być już obiektywizowana badaniami dodatkowymi. „U wielu małych pacjentów objawy świadczące o astmie mijają, lecz lepiej niepotrzebnie leczyć astmę niż doprowadzić do zaostrzeń i częstych infekcji wirusowych, które spowodują degradację dróg oddechowych” — uważa dr Bokiej.

Jak eliminować zaostrzenia

U dzieci do 3. roku życia kłopoty sprawia nie tylko diagnoza, ale też kontrola choroby, wybór leku i systemu jego podawania. „Skuteczność leczenia możemy ocenić jedynie obserwując ilość i jakość objawów oraz zaostrzeń. Jeśli nie widzimy poprawy, powinniśmy wykonać diagnostykę różnicową, o której lekarze często zapominają” — dodaje dr Bokiej.

Część lekarzy uważa bowiem, że u dzieci z epizodami świstów wystarczy leczenie objawowe, bez podawania steroidów. Inni twierdzą, że im wcześniej zacznie się stosować właściwe leki, czyli glikokortykosteroidy wziewne, tym lepiej. „W jednym z przeprowadzonych badań wykazano, że dzieci z objawami astmy przyjmujące stale glikokortykosteroidy wziewne mają trzy razy mniej zaostrzeń choroby niż dzieci leczone GKS systemowymi tylko w trakcie zaostrzeń. Trzeba też pamiętać, iż w ambulatoryjnym leczeniu ciężkich zaostrzeń stosuje się dawkę GKS nawet cztery razy większą niż w leczeniu przewlekłym. A zatem niższe dawki podawane w leczeniu przewlekłym pozwalają o wiele lepiej kontrolować objawy” — mówi specjalista.
Zwłaszcza jeśli dobrze dobierze się system podawania leku. Badania i obserwacje dowodzą, że najskuteczniejszą metodą inhalacji dla małych dzieci jest podawanie leku w nebulizacji. Początkowo przez maseczkę ustno-nosową, a gdy dziecko jest już starsze, można zastosować ustnik.



Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Jolanta Grzelak-Hodor

× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.