Problem w rozmiarze XXL: jak zatrzymać epidemię otyłości

opublikowano: 14-05-2021, 10:21

Pandemia COVID-19 jak w soczewce skupiła uwagę pacjentów i lekarzy na innej chorobie, której paradoksalnie bardzo często za chorobę się nie uważa. Mimo że jest bramą do ponad 200 innych schorzeń. Mowa oczywiście o otyłości. Do dyskusji na ten ważny temat „Puls Medycyny” zaprosił członków zarządu Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Według szacunkowych danych, aż 3 na 5 dorosłych Polaków ma nadwagę. Problem narasta także w populacji dzieci i młodzieży.

„Otyłość ma 13 proc. chłopców i 5 proc. dziewcząt. Nadwagę, która jest wstępem do otyłości, ma aż 44 proc. chłopców i 25 proc. dziewcząt” – mówi prof. dr hab. n. med. Lucyna Ostrowska, kierownik Zakładu Dietetyki i Żywienia Klinicznego Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości.

W czasie pandemii COVID-19 problem jeszcze się nasilił. „W pierwszym etapie pandemii dorosły Kowalski zwiększył masę ciała średnio o 3 kg. A w czasie drugiej fali przybyło mu kolejne 3 kg” – dodaje prof. Ostrowska.

Prof. Paweł Bogdański podkreśla, że otyłość to choroba, która wymknęła nam się spod kontroli: „Jest przez większość społeczeństwa nieuświadomiona, a przez większość lekarzy - nierozpoznawana”.

Patogeneza otyłości jest złożona i wieloczynnikowa. Znaczenie mają m.in. zmiany w stylu życia.

„Jedzenie jest wszechdostępne. Łatwo je kupić, łatwo je zamówić. W codziennym życiu używamy wielu udogodnień, korzystamy z nowinek technologicznych. Długie godziny spędzamy pracując przed komputerem. Przytoczę wyniki jednego z badań norweskich, które pokazują, jak postęp powoduje, że w niekontrolowany sposób może dochodzić do przyrostu masy ciała. Norwegowie sprawdzili, jak na naszą aktywność przekłada się korzystanie z pilota do telewizora i przenośnego telefonu. Okazało się, że tylko te dwa drobiazgi sprawiają, że każdego dnia „oszczędzamy” 400 metrów. Rocznie to mniej 146 pokonanych kilometrów i 25 godzin mniej wydatku energetycznego, co przekłada się na 1 kg tkanki tłuszczowej więcej” – mówi prof. dr hab. n. med. Paweł Bogdański, kierownik Katedry i Zakładu Leczenia Otyłości, Zaburzeń Metabolicznych i Dietetyki Klinicznej UM w Poznaniu, prezes PTLO.

„Wiele osób mówi: „ważę trochę więcej, ale zaakceptowałem to”. Otyłość jest chorobą. Od tego należy zacząć każdą rozmowę z pacjentem. Lekarze nie mogą przejść obojętnie wobec choroby, która powoduje pogorszenie rokowania co do długości i jakości życia pacjenta. Lista powikłań otyłości jest bardzo długa. Każdy układ w organizmie cierpi, gdy mamy nadmiarowe kilogramy” – mówi prof. dr hab. n. med. Artur Mamcarz, kierownik III Kliniki Chorób Wewnętrznych i Kardiologii Wydziału Lekarskiego WUM, członek zarządu PTLO.

Jak wiele jest do zrobienia, pokazuje m.in. badanie, które przeprowadzono w lutym tego roku. Reprezentatywnej grupie Pokazów zadano pytanie, jak postrzegają otyłość. „Jedynie 12 proc. osób powiedziało, że to choroba. To niezbity dowód na brak świadomości tej choroby” – nie ma wątpliwości prof. Paweł Bogdański.

W Stanach Zjednoczonych sprawdzono, ile mija czasu, nim lekarz stawia swojemu pacjentowi rozpoznanie: otyłość. Okazało się, że u 50 proc. pacjentów zajmuje to aż 5 lat.

„Diagnoza otyłości jest stawiana zbyt późno lub wcale. Wiele razy widziałem karty wypisowe ze szpitali, gdzie widniała długa lista chorób będących powikłaniem otyłości, a nie było rozpoznania zasadniczego. A jak nie będziemy otyłości rozpoznawać, to nie będziemy jej leczyć” – zauważa prof. Bogdański.

Specjaliści podkreślają, że trzeba zmienić sposób mówienia o problemie. Nie: „odchudzam się”, ale: „leczę się z otyłości”.

„Trzeba zmienić także sposób komunikowania się między pracowniami systemu ochrony zdrowia. Zamiast pisać w karcie pacjenta: „nadciśnienie tętnicze, cukrzyca, zawał”, powinno być: „otyłość powikłana nadciśnieniem, cukrzycą, zawałem serca”. Od tego trzeba zacząć” – dodaje prof. Lucyna Ostrowska.

W codziennej praktyce lekarze powinni badać pacjentów pod kątem nadwagi i otyłości. „Elementy diagnostyczne są proste. To obliczenie wskaźnika BMI, zmierzenie obwodu pasa. To początek dyskusji z pacjentem, wstęp do ewentualnej dalszej diagnostyki” – mówi prof. Paweł Bogdański.

Jakie zmiany systemowe są konieczne w pierwszej kolejności, by zatrzymać epidemię otyłości? Eksperci wskazują, że kluczowe są programy profilaktyczne skierowane do różnych grup społecznych, w tym do dzieci, utworzenie sieci ośrodków leczących pacjentów z otyłością, stworzenie teamów terapeutycznych, złożonych z kilku specjalistów, którzy holistycznie zaopiekują się pacjentem z otyłością.

„Podjęcie działań, która zatrzymają epidemię otyłości, to sprawa priorytetowa. Inaczej grozi nam załamanie systemu ochrony zdrowia, bo w niedalekiej przyszłości do lekarzy leczących powikłania otyłości ustawią się długie kolejki Polaków” – nie mają wątpliwości nasi rozmówcy.

Więcej w relacji wideo z debaty. Zapraszamy do oglądania.

Debata zainaugurowała przedsięwzięcia edukacyjne, jakie “Puls Medycyny” organizuje we współpracy z Polskim Towarzystwem Leczenia Otyłości. W najbliższych tygodniach na stronie www.pulsmedycyny.pl ukaże się cykl wywiadów, w których będziemy upowszechniać wiedzę o postępach w diagnostyce i leczeniu otyłości oraz jej powikłań, spojrzymy holistyczne na ten ważny problem społeczny i zdrowotny.

ZOBACZ TAKŻE: “Oblicza Medycyny”. Operacja bariatryczna - kto może skorzystać z zabiegowego leczenia otyłości?

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.