Prezydent Wałbrzycha wyrzucony z pracy w szpitalu. “Spotkamy się w sądzie”

EG/PAP
opublikowano: 17-09-2021, 14:33

Prezydent Wałbrzycha Roman Szełemej został zwolniony z pracy w Specjalistycznym Szpitali im. dr. A. Sokołowskiego. Według dyrekcji rażąco nie wywiązywał się obowiązku ordynatora oddziału kardiologii. Zwolniony prezydent uważa, że przyczyny zwolnienia mają charakter polityczny.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Dyrekcja Specjalistycznego Szpitala im. dr. A. Sokołowskiego w Wałbrzychu poinformowała o rozwiązaniu umowy o pracę z prezydentem miasta Romanem Szełemejem, który był ordynatorem Oddziału Kardiologii w piątek.

“Decyzja uzasadniona jest rażącym naruszeniem podstawowych obowiązków pracowniczych” - wskazano w oświadczeniu przez Szpitala im. A. Sokołowskiego.

Roman Szełemej, prezydent Wałbrzycha i specjalista w dziedzinie kardiologii
archiwum

Szełemej: pójdę z tym do sądu

Prezydent Szełemej ocenia całą tę sprawę w sposób całkowicie odmienny, czemu dał wyraz we wpisie zamieszczonym w mediach społecznościowych.

„Przez 36 lat nieprzerwanej pracy, tworzenia ważnych elementów naszego szpitala, podziękowano mi w ten sposób za poświęcenie, za pracę, za trud, który wspólnie włożyliśmy, by nasz szpital w Wałbrzychu był wyjątkowy” - napisał.

Jego zdaniem obecna dyrekcja mści się na nim za to, że wraz z osobami poprzednio zarządzającymi placówką podjął pewne działania, które miały zahamować marginalizację szpitala. Co więcej, prezydent Szełemiej poinformował, że procedura wręczenia wypowiedzenia odbyła się niezgodnie z prawem pracy, zapowiedział więc wkroczenie na drogę sądową.

Dyrekcja: pan Szełemej pobierał wynagrodzenie za dyżury, które pełnił tylko fikcyjnie

Szełemej uważa, że przyczyny zwolnienia go z pracy w wałbrzyskim szpitalu „nie mają nic wspólnego z merytoryką”.

- W mojej ocenie mają charakter polityczny. Nadal będę walczył i zabiegał o to, aby zdrowie wałbrzyszan i mieszkańców tej części Dolnego Śląska było w dobrych rękach. Będę robił wszystko by bronić tego szpitala przez błędnymi decyzjami - oświadczył.

W sierpniu tego roku zarząd województwa dolnośląskiego odwołała dyrektor Szpitala im. A. Sokołowskiego w Wałbrzychu Mariolę Dudziak, a na początku września wszczęto kontrolę w szpitalu dotyczącą - jak wówczas podano - zarobków pracującego w tej placówce prezydenta Wałbrzycha oraz piastowanych przez niego stanowisk.

Dyrekcja: prezydent samowolnie opuszczał szpital podczas swoich dyżurów

Jak decyzję o rozwiązaniu współpracy z prezydentem tłumaczy obecna dyrekcja placówki? W opublikowany oświadczeni czytamy oskarżenia dotyczące m.in. nie wywiązywania się z obowiązków.

“Decyzja uzasadniona jest rażącym naruszeniem podstawowych obowiązków pracowniczych, a to obowiązku dbania o dobro zakładu pracy, wyrażającym się w powodowaniu dezorganizacji pracy Szpitala, podważaniu kompetencji przełożonej - pełniącej obowiązki dyrektora Szpitala, obowiązku rzetelnego i efektywnego wykonywania pracy, przestrzegania ustalonego czasu pracy, przestrzegania regulaminu pracy, wyrażające się w naruszaniu postanowień regulaminu pracy w zakresie potwierdzania czasu pracy przy użyciu kart zbliżeniowych, nieprzestrzeganie ustalonego w zakładzie pracy czasu pracy, w tym samowolne opuszczanie Szpitala w czasie dyżurów, nieprawidłowości w rozliczaniu czasu pracy, niewykonanie polecenia Pracodawcy, niewykonywanie obowiązków Lekarza Kierującego Oddziałem Kardiologii” - czytamy.

Zdaniem dyrekcji szpitala, Szełemej w czasie wyznaczonych dyżurów opuszczał szpital angażując do zastępstwa innych lekarzy. "Doszło w Szpitalu do sytuacji, w której pan Roman Szełemej oraz inny lekarz pobrali wynagrodzenie za ten sam dyżur, podczas gdy w tym czasie pan Roman Szełemej przebywał poza Szpitalem" - poinformowała dyrekcja.

W oświadczeniu podkreślono, że Romanowi Szełemejowi wykonywanie obowiązków ordynatora uniemożliwia jednoczesna jego aktywność w ramach sprawowania urzędu prezydenta miasta. Jak stwierdzono w oświadczeniu, dyrekcja nie mogła dłużej akceptować faktu, że prezydent pobierał wynagrodzenie za dyżury, ale nie miał realnego kontaktu z pacjentami jako lekarz i swoje obowiązki przerzucał na podwładnych.

"W rzeczywistości pan Roman Szełemej nie wykonuje obowiązków Lekarza Kierującego Oddziałem Kardiologii, nie nadzoruje procesu leczenia pacjentów, nie nadzoruje procesu kształcenia lekarzy rezydentów i stażystów, nie podpisuje wypisów pacjentów ze Szpitala, nie podpisuje dokumentów, które powinien podpisywać jako lekarz kierujący oddziałem, nie kontroluje rozchodu leków przeciwbólowych. Liczne obowiązki an Roman Szełemej deleguje na zastępcę Lekarza Kierującego Oddziałem i innych współpracowników" - czytamy w oświadczeniu.

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.